Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Upada mit samotnej singielki z wielkiego miasta. Upada mit patriarchatu jako jedynego słusznego systemu społecznego. Upada przekonanie, że miejsce kobiety jest w domu, przy dzieciach i mężu. Kobiety od bardzo dawna mają na siebie całą masę innych pomysłów niż jeżdżenie na szmacie, płodzenie potomstwa oraz spełnianie zachcianek partnera i jego najbliższej rodziny. Stosunkowo od niedawna nie boimy się mówić o tym głośno. Dla zwolenników patriarchatu, dla których czas zatrzymał się w latach 80. ubiegłego wieku, Czarne Protesty, organizacje pro-kobiece i wszelkie formy prężnie rozwijającego się ruchu feministycznego trzeciej fali wciąż są fanaberią, chwilową „modą”, durną zachcianką durnych bab, które należy doprowadzić do porządku. Takie podejście, pełne buty i ignorancji, prędzej czy później zgubi tych, którzy – zamiast stawić czoło zachodzącym zmianom i spróbować je zrozumieć – demonizują i dyskredytują trwający od lat proces emancypacji. Sęk w tym, że nie da się już wrócić do tego, co było. Zresztą, fakty mówią same za siebie.

 

Młode kobiety chodzą na Czarne Marsze i żyją w związkach, młodzi mężczyźni są samotnymi narodowcami

 

Kilka dni temu „Wyborcza” opublikowała wyniki badania przeprowadzonego przez Kantar na grupie kobiet i mężczyzn w wieku 18-30 lat. Sondaż teoretycznie miał dotyczyć preferencji wyborczych w związku ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, w praktyce odsłonił jednak drugie dno, pokazując jak żyją dziś młodzi ludzie w Polsce. A żyją mniej więcej tak, że toczy się między nimi wojna damsko-męska pod flagą biało-czerwoną. 

Zacznijmy od polityki. Wśród mężczyzn w wieku 18-30 lat liderem sondaży jest skrajnie prawicowa Konfederacja (wiecie, to ta kombo-partia z Korwinem, Braunem, Godek i Liroyem na czele), drugie miejsce zajmuje PiS (odpowiednio 29 i 22 proc.). Kobiety w tym samym wieku wybierają Wiosnę i Koalicję Europejską (każde z ugrupowań zdobyło 27 proc. głosów). 

Młode Polki są lepiej wykształcone niż młodzi Polacy. W grupie wiekowej 25-30 lat 58 proc. kobiet posiada wykształcenie wyższe w porównaniu z 38 proc. mężczyzn.

Aż 45 proc. Polek w wieku 18-30 identyfikuje się z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet i angażuje w jego działania, podczas gdy mężczyźni w tym samym wieku albo w ogóle nie angażują się w działalność społeczną (40 proc.) albo angażują się w działania skrajnie prawicowe i faszystowskie (20 proc. popiera Ruch Narodowy). Kobiety chodzą na Marsze Równości i Czarne Protesty, mężczyźni zostają w domu albo idą na Marsz Niepodległości… 

30 proc. młodych mężczyzn zgadza się ze zdaniem „Trzeba mieć się na baczności przed Żydami” (w porównaniu z 16 proc. kobiet), a 19 proc. sądzi, że Polska powinna opuścić Unię Europejską (tylko 8 proc. kobiet). Zdaniem „Wyborczej” conajmniej 30 proc. młodych mężczyzn w Polsce ma faszystowskie poglądy. Wśród młodych kobiet ta grupa to margines. Dominują tolerancja, otwartość i proeuropejskość.

Wygląda więc na to, że młode Polki i młodzi Polacy mieszkają dziś w dwóch różnych Polskach. Ta reprezentowana przez kobiety jest tolerancyjna, otwarta, rozwojowa, oparta na wzajemnym szacunku, dyskusji i zrozumieniu. Polska młodych mężczyzn jest homofobiczna, ksenofobiczna, mizoginiczna i zamknięta. 

Jak w takim układzie wyglądają związki młodych ludzi, skoro światopoglądowo stoją oni po dwóch różnych stronach barykady?

 

Chleba z tej mąki nie będzie 

 

Młodych singli jest w Polsce ponad dwukrotnie więcej niż młodych singielek (46 proc. do 20 proc.). Wygląda więc na to, że młode Polki wiążą się ze starszymi od siebie (i może dzięki temu dojrzalszymi) mężczyznami, z obcokrajowcami lub z innymi kobietami (bo, jak wiemy, biseksualizm wśród kobiet jest powszechniejszy niż wśród mężczyzn).

O ile wśród kobiet miejsce zamieszkania czy dochody nie mają wpływu na odsetek singielek, wśród młodych mężczyzn jest odwrotnie. Aż 69 proc. mężczyzn z wykształceniem podstawowym to single, z wyższym – tylko 25 proc. Na wsiach singli jest aż 58 proc., w większych miastach – 37 proc.

Wyłania się z tego dość ponury obraz – młodym Polkom ciężko jest znaleźć wśród swoich rówieśników płci męskiej odpowiedniego partnera. Dziewczyny są wykształcone, otwarte i zaangażowane społecznie, faceci niedoedukowani, pełni uprzedzeń i… samotni. Stąd już tylko krok do narastającej frustracji i agresji, której jakoś trzeba dać upust. Tak właśnie rodzą się incele – młodzi mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet i nie zawahają się ich skrzywdzić.

 

To nie jest kraj dla młodych inceli

 

Incel to – tłumacząc dosłownie z angielskiego – mimowolny celibat (od od „involuntary celibate”). Zwrotem tym określamy tzw. „nieumyślnych abstynentów seksualnych”, a więc heteroseksualnych mężczyzn, którzy bazując na wspólnocie braku relacji romantycznych i seksualnych wytworzyli sobie swoją własną subkulturę z pokrętną wizją świata opartą na mizoginii. Incele za wszystkie swoje niepowodzenia, zwłaszcza te związkowe, winią kobiety. Incele nie zadają sobie pytania „co ze mną jest nie tak?” albo „co powinienem zmienić w swoim życiu, by stworzyć satysfakcjonującą relację?”. Nie, oni wybierają drogę na skróty, kobiety aktywne seksualnie (tyle, że nie z nimi) oskarżając o rozwiązłość, jednocześnie takiej rozwiązłości oczekując ze strony kobiet (#fucklogic). 

W USA doszło już do kilku tragedii będących wynikiem „zemsty inceli”. Najgłośniejsza to ta z 2014 r., kiedy to Elliot Rodger, młody chłopak z bogatej rodziny, członek internetowej społeczności inceli, najpierw zamordował swoich współlokatorów, potem pojechał na kampus Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara, gdzie zabił dwie studentki i postrzelił jedną, a następnie, jadąc autem, otworzył ogień do przechodniów, zabijając jedną i raniąc 14 osób. Z jego filmu na YouTubie dowiadujemy się, że była to zemsta na dziewczynach, które go nie chciały, i na chłopakach, z którymi były one w relacjach. Rodger z miejsca stał się męczennikiem i liderem ruchu, a w ślad za nim poszli inni… 

W Polsce największe skupisko inceli znajdziemy na Wykopie, portalu żartobliwie nazywanym „wylęgarnią kucy” (młodych zwolenników Janusza Korwin-Mikkego). Możemy się pośmiać, ale mniej zabawnie robi się, gdy incele zaczynają wchodzić w rolę policji obyczajowej. Jakiś czas temu głośno było o akcji, w której młodzi Polacy chodzili do klubów i dyskotek, gdzie odstraszali czy wręcz grozili obcokrajowcom usiłującym nawiązać rozmowę czy zatańczyć z Polkami. 

Później była akcja janusz_pol (bardzo adekwatna nazwa, nie powiem), w której incele podszywali się pod przystojnych, umięśnionych mężczyzn o wyglądzie modeli (tzw. „chad”) na Tinderze, a w trakcie konwersacji z potencjalnymi partnerkami, obrażali je, wyzywali, w najlepszym wypadku wystawiali do wiatru na umówionej „randce”. 

Kilka dni temu działalność polskich inceli poszła o krok dalej. Korzystając z fejkowych kont, przedostali się do zamkniętej facebookowej grupy Dziewczyny bez Tabu, w której kobiety rozmawiały o swoich najintymniejszych sprawach, potrzebach, marzeniach. Incele zrobili screeny z wypowiedziami wybranych dziewcząt i kobiet, a następnie zaczęli wysyłać je do rodziców, partnerów i rodzin uczestniczek grupy. Były tam wpisy o pierwszych razach, liczbie partnerów seksualnych, doświadczeniach… Zresztą, same/sami możecie się domyśleć. Grupa, rzecz jasna, została zamknięta.

 

Będzie gorzej?

 

Opisane powyżej działania to nie jest zwykły trolling. To obraz poważnych zaburzeń, dowód na to, że frustracja i niezgoda na zastaną rzeczywistość rośnie w młodych mężczyznach do tego stopnia, że podejmują się zachowań patologicznych i społecznie niebezpiecznych. Przeciętna kobieta to w ich mniemaniu „zwykła kurwa”, najlepszy model polityczny – dyktatura, a najlepszy system społeczny – totalny patriarchat. Żeby była jasność – w ruchu inceli nie chodzi o seks, a o władzę. Dlatego właśnie swoją agresję kierują w stronę kobiet (które są łatwiejszym celem), a nie w stronę „chadów” (których przecież podziwiają i chcą być jak oni). Incele postrzegają feministki i feministów jako zło wcielone, a równouprawnienie uważają za największą porażkę współczesnej cywilizacji. 

Czy wiedząc o nich to, co wiemy, jesteśmy w stanie jakoś do nich dotrzeć, zmienić ich myślenie, zamiast krytykować to, co robią? Obawiam się, że ciepło i otwartość w ich kierunku wywołają dokładnie ten sam efekt co otwarta krytyka – wzmocnienie dotychczasowych skrajnych postaw. 

Bo żeby incel przestał być incelem, musi zacząć od pracy nad sobą.
My, feministki, uczyniłyśmy ten krok już dawno temu. I dlatego, tak sądzę, możemy spać spokojnie. 

0 Like

Share This Story

Damsko-męskie
  • Elik

    Polać jej! :) Już dawno mówiłam, że przemoc fizyczna, to jedyne, co zostało słabym mężczyznom. Bo we wszystkim średnio ogarnięta kobieta przegoniła swojego rówieśnika. Jedynie przemoc fizyczna jest obszarem, który mężczyzna może wykorzystać, bo większa siła została mu dana z góry i bez żadnego wysiłku a teraz jest jedynym narzędziem, aby bronić resztek swojej twierdzy wyższości

  • Grider

    Amen, przyszłością tego kraju o ile w ogóle ma jakąkolwiek przyszłość, są kobiety. A do co inceli i całej reszty oszłomskim przegrywów, nacjopatologii i reszty guano. Wystarczy zajrzeć na wykop. Choćby tutaj. https://www.wykop.pl/link/4932279/sciagamy-wenezuelke-do-polski/ – Poziom szamba jakie tam wybiło i tak jest lekkie, w porównaniu do innych wątków.

    Zawsze można i warto szukać pozytywów, w tym co się dzieje. Normalni mężczyźni, będą mieli o wiele większe szanse :).

  • Co można zrobić? Iść na wybory, żeby wybrana partia wygrała faktycznie, a nie tylko w sondażach GW. Przestępstwa zgłaszać na policję. Wychować synów na normalnych ludzi. Szczerze mówiąc, skoro dorosły facet może nie zarejestrować, że incelskie metody nie sprawią, że, pardon my French, postuka, to nie bardzo widzę dla niego ratunek.

  • kcurlykiller

    Przypomina mi to to, co czytałam ostatnio. Że aby społeczeństwo było tolerancyjne musi, paradoksalnie, wykazywać się absolutną nietolerancją wobec nietolerancji. I właśnie my nie możemy tolerować inceli.

    W ogóle uwielbiam Twoje teksty. Obserwuję sporo blogów, ale twój to jeden z nielicznych, w które zawsze klikam kiedy pojawia się nowy post.

  • Yatech34

    Skąd zostały wzięte dane dotyczące ilosci singli ?

  • Dziwak

    Ogólnie się zgodzę, jednakże pobawię się trochę w adwokata diabła. Skąd się wziął taki poziom niewyedukowanych i nietolerancyjnych mężczyzn? System patriarchalny? Na pewno tak, ale… Czy jednym z czynników nie było to że matki położyły nacisk na edukację córek by miały swoje zdanie, nie pozwalały się wykorzystywać ale nie zrobiły tego w edukacji swoich synów? Czy ci chłopcy zanim stali się incelami nie chcieli może żyć zwykłym kulturalnym życiem? Gdy jednak przychodziły kolejne porażki a ich rowieśniczki czy siostry budował sobie relacje romantyczne i sexualne nie narastała w nich frustracja bo nikt im nie powiedział co mogą zrobić by ich koleżanki zwróciły na nich uwagę? Frustracja wpływa na ich rozwój i z czasem pewne skrzywienia jest coraz trudniej naprawić. Czy zostali nauczenia że mogą się zgłosić po pomoc bo czują ból? Myślę że nie. Zostawiono ich prawdopodobnie samym sobie. Dlatego szukają pomocy w internecie i tworzą się grupki inceli. Bo mówi się że feministki budują społeczeństwo gdzie ma być równouprawnienie, ale oni nie czują się równi. Mam wrażenie że wielu inceli żyje w głębokiej depresji, której się wstydzą bo nie zostali nauczeni że mogą z tym walczyć. Bo jeżeli to nie ma znaczenia to ja też jestem incelem. Nie siedzę na wykopie, nie głosuje za idiotami z konfederacji ani za Pisem, chodzę na wybory. Mam wykształcenie wyższe. Ale dalej nie mogę zbudować relacji z dziewczynami bo boję się że zrobię im krzywdę. Że jeden mój zły ruch skończy się tym że zostanę nazwany zbokiem, szowinistą czy patriarchalną świnią…