Milczenie kozłów. Jak sprawić, żeby mężczyzna przemówił?

Kozioł, bo uparty. Milczenie, bo z milczącym mężczyzną jest jak z Hannibalem Lecterem – nigdy nie wiesz, kiedy z potulnego baranka zamieni się we wściekłego Szabasowego Kozła urywającego głowy i tańczącego nad zwłokami ofiar. A raczej ofiary – Ciebie.

Wbrew temu, co od lat usiłuje sprzedać nam popkultura, ciche dni wcale nie są domeną płci żeńskiej. Albowiem mężczyzna też człowiek. Zarzuca fochy, tupie nóżką (czy tam kopytem), obraża się śmiertelnie albo milczy dla zasady. Ten tekst będzie o tym, jak sprawić, żeby kozioł zabeczał, a wiedźma wyczilowała. Czyli o sprawach męsko-damskich, w sensie.

 

Milczenie kozła: doba pierwsza

 

Mężczyzna może milczeć z różnych powodów. Może mieć jakiś problem. Może być o coś na Ciebie zły. Może też najzwyczajniej w świecie mieć gorszy dzień. To, co różni większość facetów od większości kobiet to fakt, że mężczyźni nie mówią wprost, co im leży na sercu. Czasami, bo nie chcą obarczać partnerki swoimi problemami. Innym razem, bo potrzebują czasu, żeby pewne rzeczy przeprocesować (na przykład wkurwa na Ciebie). A czasem tak bardzo starają się stłumić własną frustrację, że najzwyczajniej w świecie wolą milczeć – wiedzą, że jeśli powiedzą choćby słowo, wyleje się z nich morze żółci, rozgoryczenia albo nie daj borze lęku. A przypomnijmy, że w naszej zaściankowej kulturze, tak jak feministka wciąż postrzegana jest jako niedoruchana baba z włosami pod pachami, tak roztrzęsiony mężczyzna nieradzący sobie z własnymi emocjami postrzegany jest jako mięczak, frajer i dupa wołowa. Niesłusznie, ale o tym innym razem. 

Co więc Ty, jako partnerka milczącego kozła, możesz zrobić w ciągu kilku(nastu) pierwszych godzin jego alienacji? 

Nic. Absolutnie nic. To jest ten kluczowy czas, kiedy chłop sam se musi w głowie poukładać, zanim wyjdzie z konkretnym przekazem (np. powie wprost, że ma do Ciebie o coś żal; albo przyzna, że wypalił się zawodowo i teraz zamiast podbijać słupki na giełdzie będzie strugał koniki bujane, ratatatata). Zaproponuj mu herbatę, pocałuj w czoło, zagaj o coś, ale nie naciskaj. Pozwól mu tkwić w stanie skoźlenia. Tymczasem nalej sobie wina, odpal Netflixa, PornHuba albo dobrą książkę i pamiętaj, że nie jesteś sama. My, siostry, doskonale rozumiemy, przez co przechodzisz. 

 

Milczenie kozła: doba druga

 

Jeśli chłop nadal nie puszcza pary z ust, zapytaj wprost, czy coś się stało. Dodaj od razu, że chcesz wiedzieć, bo się martwisz, bo Ci przykro, że chłop chodzi osowiały i mruczy coś pod nosem, zamiast normalnie z Tobą pogadać. Nie wspominaj o tym, że powinien wziąć się do roboty albo że jest w domu listwa do przyklejenia. Skup się na trosce, zaopiekowaniu i ciała umartwianiu. Wskocz w brudny dres, posmaruj włosy olejem, przypomnij mu, że poza kochanką, ma w Tobie również przyjaciółkę. 

Just kiddin. Po prostu zamiast roztaczać przed nim swe wdzięki, usiądź z chłopem jak kumpel z kumplem, otwórz browar, zamów pizzę, zapewnij nieszczęśnikowi warunki do komfortowego wybeczenia się. Jeśli zrobisz to z realną troską, powinno prędzej niż później zadziałać.

 

Milczenie kozła: doba siódma

 

Tydzień skoźlenia to już poważny powód do niepokoju. Oznacza dwie rzeczy: albo Twój chłop ma bardzo poważny problem, albo chce Cię rzucić. Ewentualnie może jeszcze być socjopatą, który lubi, gdy cierpisz. Bo, umówmy się, kochający partner, kiedy widzi, że jego partnerka się niepokoi i smuci razem z nim, nie pozwoli jej trwać w tym stanie. Choćby ich rozmowa miała się skończyć rzucaniem talerzami albo nieprzyjemnym wyznaniem, lepsze to niż trzymanie bliskiej sobie osoby na permanentnym stendbaju. 

Albowiem każdy człowiek zasługuje na prawdę. Paulo Coelho.

Słowem: jeśli Twój partner urządza sobie śluby milczenia przez dłużej niż kilka dni, zawsze możesz postawić ultimatum – albo jesteście razem i razem przez to przechodzicie, albo jedziesz po mamusię. Mamusia na pewno będzie wiedziała, jak rozwiązać jego problem. 

Generalnie: MAMUSIA. Oto słowo klucz.

 

Milczenie kozła: podsumowanie

 

A tak serio – to wszystko, co napisałam, to oczywiście jeden wielki żart. Sama najlepiej wiesz, jak dogadać się ze swoim facetem. Ja tu tylko sprzątam. Po kozłach.

 

0 Like

Share This Story

Damsko-męskie
  • Mam w domu kozła, który czasem zachowuje się jak totalny baran, ale na szczęście jest typem jednodniowca. Pomieli, pomieli i mu przechodzi. Staram się wtedy być ommmm.

  • wisznu

    Dobrze, że dodałaś, że to tylko żart.
    Bo widzisz – gdyby facet popełnił podobny tekst o kobietach, to zaraz by się podniosło larum, że jedzie na stereotypach, a kobiety są przecież różne, każda jest inna i nie mają żadnych wspólnych cech
    ;)