Raz jej w zęby, raz jej w nos, „jesteś nikim, głupia kurwo”

Dziewczynka jest głodna, bo zapomniała zjeść kanapki na długiej przerwie, a jednak wraca ze szkoły do domu bardzo powoli. W zasadzie nie skłamię, jeśli stwierdzę, że się wlecze. Niczym widmo ze swoim gigantycznym, fioletowym plecakiem, sunie między rozwrzeszczanymi rówieśnikami niezauważana. Przystaje, skubie liście krzewów, patrzy w niebo, obserwuje ptaki. Myśli sobie, że fajnie by było tak polatać. Ktoś pyta ją, śmiejąc się głupawo, czy ma ognia. Kuli się w sobie, bo nie lubi konfrontacji z nieznajomymi i ze wzrokiem wbitym w ziemię odpowiada, że nie, nie ma. Droga ze szkoły do domu zajmuje jej 25 minut, choć to jedynie 500 metrów. Otwiera drzwi do klatki, by od razu, niczym sprinter na dźwięk wystrzału zacząć swój szaleńczy bieg na ostatnie, czwarte piętro. Rzuca się na drzwi, wpada z impetem do mieszkania i biegnie prosto na ojca, który trzyma za szyję matkę przyciśniętą do ściany. Nie pomyliła się. Znów doskonale rozpoznała znajome dźwięki na parterze.

– Tato, zostaw!

Ojciec odpycha ją, idź do swojego pokoju, rozkazuje, ale jak ona ma iść do pokoju, kiedy on robi mamie krzywdę? Podbiega więc drugi raz. Ojciec odpycha ją mocniej, dziewczynka upada na podłogę widząc, jak tata wlecze mamę za sukienkę do kuchni i zamyka za sobą drzwi na klucz.

Zabiję cię kurwo! Szmato pierdolona, nie zasługujesz, żeby żyć, ściero!

Dziewczynka wstaje z podlogi. Biegnie do drzwi. Szarpie za klamkę. Wali piąstką w drzwi.
– Tato otwórz! Otwórz! Tato! Błagam! – wrzeszczy.
– Puść mnie, zostaw! Tam jest dziecko! Proszę! – słyszy głos matki.

Stul pysk, dziwko!

Słychać trzask otwieranego okna. Okna są stare, drewniane, często trzeszczą. Tata mówi, że nie wymieni okien, bo nie ma pieniędzy. Ale na wódkę z kolegami ma.

Wypierdolę cię kurwo na dół, jak się nie zamkniesz!

Mama płacze. Płacze i krzyczy.

– Mamo nie krzycz! On cię zabije!
– Tam jest dziecko, błagam, puść mnie! Co ty robisz, tam jest dziecko… – mama prosi.

O której dziwko jebana wracasz do domu? Pracę o 13 skończyłaś, jest 15! Komu dupy dajesz? Z kim się szmacisz, kurwo? Zapierdolę cię zaraz! Wypierdalaj z tego okna! WY-PIER-DA-LAJ!!!

Dziecko krzyczy pomocy.
Dziecka nikt nie słyszy.

Mama krzyczy pomocy.
Mamy nikt nie słyszy.

Tata…
Taty też nikt nie słyszy. Przecież to taki porządny człowiek.

 

TEMAT PROBLEMATYCZNY

 

Na wstępie chcę tylko powiedzieć, że mam w dupie, co sobie o mnie pomyślicie po przeczytaniu tego tekstu. Mam w dupie, czy uznacie, że przekroczyłam jakąś granicę, czy poczujecie się zgorszeni, zaniepokojeni, a może w ogóle uznacie mnie za wariatkę.

Bo ten tekst, jak dawno żaden, jest pisany pod wpływem emocji. Emocji ciężkich, lepkich, przykrych, złych.

Emocji, jakie wywołało we mnie nagranie opublikowane kilka dni temu przez Karolinę Piasecką, żonę radnego PiS, Rafała Piaseckiego, który w chory sposób znęca się nad swoją żoną i nad swoimi córkami.

Emocji, o których istnieniu przypomniał mi dziś pan Piasecki, polityk, mąż stanu, mąż swojej żony, ojciec swoich dzieci, kat.

Emocji, które bardzo dobrze znam, bo to ja jestem dziewczynką z fioletowym plecakiem.

I dziś, po 20 latach milczenia, dziewczynka opowie Wam, jak to jest żyć z tatusiem-psychopatą. Bo w końcu zrozumiała, że to nie ona ma się tutaj czego wstydzić. 

Ale najpierw trochę statystyk i suchych faktów.

 

PRZEMOC DOMOWA W POLSCE

 

Jak podaje Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, każdego roku przemocy fizycznej lub seksualnej doświadcza od 700 tys. do miliona Polek.

Każdego roku ginie w Polsce około 150 kobiet, które są ofiarami przemocy domowej. To trzy kobiety tygodniowo.

Co dziesiąta Polka jest ofiarą gwałtu lub próby usiłowania gwałtu. Co roku w Polsce zostaje zgwałconych około 30 tys. kobiet.

Według statystyk policyjnych 95 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni, a 91 proc. ofiar to kobiety i dzieci.

Tymczasem rząd PiS, podobnie jak władze w Rosji, zgłasza zastrzeżenia do artykułu 21 konwencji antyprzemocowej, gwarantującego udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Zdaniem władz polskich państwo nie powinno być zobowiązane do pomagania obywatelkom i obywatelom w tej sprawie.

PiS nadal pracuje nad wypowiedzeniem konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Centrum Praw Kobiet, organizacja zajmująca się świadczeniem specjalistycznej pomocy dla ofiar przemocy w całej Polsce, od ponad roku nie ma ministerialnego wsparcia finansowego. Tak samo zresztą jak Niebieska Linia, która straciła dofinansowanie państwa w styczniu 2017 roku. Zadbał o to Zbigniew Ziobro, Minister Sprawiedliwości [sic!].

 

ILOCZYN INTELIGENCJI

 

Zakładam, że większość z Was nie była w stanie wysłuchać nagrania Piaseckiej do końca. Zakładam, że wytrzymaliście dwie, może cztery minuty.

To teraz policzcie sobie, ile minut musiała wytrzymać Piasecka i jej dzieci. 10? 20? 60 x 24 = 1500? Tyle ma jedna doba. Doba. Wobec całego życia z psychopatą.

Kiedy opublikowałam link do nagrania na fanpejdżu, jeden z czytelników, mężczyzna, skomentował, że inteligentna kobieta nie pozwala sobie na takie traktowanie. Miałam ochotę odpisać, że inteligentny człowiek nie pozwala sobie na zostawianie takich komentarzy.

Bo wiecie, ofiary przemocy nie stają się ofiarami ot tak sobie. To zwykle jednostki niepewne siebie, zagubione, które nie otrzymały w dzieciństwie należnej im jak psu buda miłości i szacunku od własnych rodziców. I takie jednostki, takie kobiety, bo przecież o nich tu głównie mowa, nienauczone kochania samych siebie, szukają tej miłości na zewnątrz. Czasami wystarczy jeden czuły gest, czasami jedno „kocham” i przepadają, bo w końcu znalazły swojego wybawcę… który z czasem okazuje się oprawcą.

Takim kobietom nie jest potrzebny kolejny pseudo-Wechsler tylko psycholog, terapia, zrozumienie i dużo ciepła. Ale najpierw i przede wszystkim interwencja. Zauważenie problemu. Wyciągnięcie do nich ręki. Bo bardzo często nawet wtedy, gdy już przejrzą na oczy i zaakceptują fakt, że w ogóle ZASŁUGUJĄ NA POMOC i chcą się uwolnić od przemocowego partnera, nie mają możliwości, żeby to zrobić, bo np. rodzice już nie żyją, a przyjaciółki nie chcą słyszeć o problemie. Ewentualnie są na tyle zastraszone, że boją się uciec od męża-psychopaty, bo

znajdę i zabiję cię, kurwo.

Dlatego następnym razem, zanim w ogóle otworzysz twarzoczaszkę celem wydania kolejnej mądrej opinii na temat ofiar przemocy domowej, ugryź się kurwa w język i idź poczytać o mechanizmach psychologcznych w relacji ofiara-sprawca.

 

TO NIE TWÓJ PROBLEM

 

Piszę ten tekst, bo chcę, żeby dotarło do każdego, kto go przeczyta, że problem ofiar przemocy nie może być tylko ich problemem. Nie może być problemem rozwiązywanym „w czterech ścianach”. Nie może być ignorowany, wypierany, lekceważony.

Bo ofiary przemocy są wśród Was. To może być Twoja sąsiadka, u której zawsze jakoś tak głośno… Znajoma kasjerka z Biedronki, która opowiadała ci kiedyś, że jej mąż lubi sobie chlapnąć. Babka od systemów politycznych, ta z fajnymi cyckami i toną tapety pod prawym okiem. Albo blogerka, którą lubisz poczytać rano do kawy.

Co tydzień na skutek przemocy domowej giną trzy kobiety.
To może być Twoja matka.
Twoja siostra.
Twoja córka.
Twój problem.

Usłysz go.

0 Like

Share This Story

Ludzie
  • Magda

    A ja wysłuchałam do samiutkiego końca… zawsze czekałam do końca by mieć pewność, że nie wydarzy się nic więcej… że nie będę musiała biec na ratunek… nawet jeśli trwało to całą noc. Czym „dziewczynka z zielonym plecakiem” nasiąkła, tego na starość się nie pozbędzie. Męża też zmusiłam by wysłuchał – żeby miał wyrazisty obraz jak było.

  • Ola

    Nigdy nic nie komentuję ale tutaj muszę. Jesteś silna i odważna, że napisałaś ten tekst. Chciałabym Ci pogratulować, przytulić Cię i podziękować za to co napisałaś. Nikt nie chce litości i u mnie jej dla Ciebie nie ma. Jest podziw- za prawdziwość, przekaz i pokazanie własnych doświadczeń, mimo że są niewyobrażalnie bolesne. Może dziwnie to brzmi ale jestem jeszcze większą twoją fanką po tym tekście. Przytulasy i duuzo dobrej energii wysyłam ;)

  • S.

    To bardzo ważny tekst, bardzo ważny temat. Tez mi wiele przypomniał.. Dzieki

  • Magdalena

    Ja nawet nie otworzyłam. Za dużo takich tekstów mam wciąż w pamięci… Chociaż minęło już wiele lat, chociaż wszystko minęło i doceniam każdy spokojny dzień to jednak dziewczynka z plecakiem wciąż jest gdzieś w środku.

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Dziewczynko, pokaż się, to Ci pomoże…

  • m0gart

    Nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie, co przechodziła Karolina Piasecka. Mój umysł nie obejmuje tego ogromu przerażenia, paniki, zniewolenia, ale i wściekłości, gniewu i nienawiści – do człowieka, który miał być jej najbliższą na świecie osobą, a stał się nikim więcej, jak oprawcą. Tak, nie byłem w stanie wysłuchać do końca tych nagrań, ale z powodu wstydu, że jako społeczeństwo dopuszczamy, by takie sytuacje miały nadal miejsce oraz że psychol, będący sprawcą, też jest mężczyzną – choć podejrzewam, że twardzielem jest tylko wobec słabszych i bezbronnych.

    Mam tylko jedną uwagę. „Według statystyk policyjnych 95 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni”. Według statystyk może i tak, zapewne dlatego, że mężczyzna zgłaszający, że jego partnerka stosuje wobec niego przemoc, naraża się na kpiny i śmieszność. Tak jak nie każdy mężczyzna jest przemocowcem i agresorem, tak nie każda kobieta jest niewinną istotą, która muchy by nie skrzywdziła. A agresja psychiczna jest czasem gorsza od fizycznej, bo jej nie widać.

    • Katie

      Kiedyś w pracy mielismy sprawę gdzie kobieta znęcała się nad mężem. Facet prawie dwa metry, ponad 100 kilo. Nie chcielibyście słyszeć chichotów i kpin ze strony policjantów. Nie milkły nawet po otworzeniu nagrań.
      Sam temat jest dla mnie przerażający o tyle, że pomino „normalnego” domu rodzinnego ja sama mam predyspozycje to chorych układów i bycia ofiarą kata. W kobietach, które zgłaszają się do nas po pomoc zawsze trochę widzę swoje cechy.

      • m0gart

        A próbowałaś terapii?

      • Dominika Rozmej-Stępień

        smutne

    • Sylwia Charko

      A ja mogę sobie to wszystko wyobrazić,gdyż sama byłam ofiarą przemocy.Wszczęto postępowanie o znęcanie psychiczne,groźby karalne i zniszczenie mienia.Wciąż zbierane są dowody przeciwko sprawcy.Nie jestem wstanie normalnie funkcjonować.Czekam juz 3 tygodnie ,a wydaje mi się wieczność.Co za prawo!

      • Dominika Rozmej-Stępień

        Idź po wsparcie do fundacji

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Zamieściłam tu parę postów, bo temat jest mi bliski nie ze względu na fakt, że jestem/byłam ofiarą przemocy, ale, że mogę być sprawcą przemocy psychicznej… Wydaje mi się, przynajmniej tak jest w moim przypadku, że kobieta się więcej zastanawia, czyta na dany, nurtujący temat z zakresu psychologii i może się uczy? Mam taką nadzieję :) Z drugiej strony mój sposób postrzegania mężczyzn, nazwijmy go limitowanym zaufaniem do obcych mężczyzn, przerwał bicie już 3 kobiet na ulicy i uniemożliwił obrabowanie czwartej kobiety z użyciem noża, niedawno zeznawałam w sądzie, więc jakiś plus z tego mojego ograniczonego zaufania, a może nawet pewnej niechęci jest… A mój mąż w żartach o mnie mówi „psychopata” nadal…

  • Asia Piatek

    Malwina…BRAWO!!! Ile jeszcze!?!?!?

  • Nie pojmuję i nie ogarniam. Jestem mężem i ojcem i nie potrafię sobie w ogóle wyobrazić jak nisko trzeba upaść, żeby podnieść rękę na osobę słabszą, a w szczególności tak bliską. Słuchanie tego nagrania i czytanie tego wpisu to doświadczenie bolesne, ale konieczne, niestety.

    Może to zabrzmi nieco ckliwie i naiwnie, ale od razu przyszedł mi na myśl kawałek „How come, how long” Babyface’a, który dawno temu mnie ruszył.

  • Ania

    Krew się burzy. A adwokat tego pana usprawiedliwił jego zachowanie tekstem, że jest to wołanie o miłość. To nie jest wołanie o miłość. To jest niszczenie u tej kobiety wszelkich pozytywnych odruchów, niszczenie nie tylko miłości ale jej samooceny.To jest upadek człowieczeństwa i wydumana mądrość mająca na celu usprawiedliwienie karygodnego zachowania tego „pana męża”. To jest trwale pozostawione piętno w psychice dzieci. Okrutny ślad, który będzie ciągnął się za nimi przez cale życie.

    • Jarosław Hejduk

      Adwokaci są jak prostytutki. Zrobią to za co zapłaci klient. Masakra

      • Laura Aleksandra Jada

        MAM NADZIEJE, ŻE CI PRAWNICY SPOTKAJĄ KARMĘ, DUŻO TAKICH ZAPEŁNI ODDZIAŁY ONKOLOGICZNE… i dobrze, wcale mi nie żal

        • Barbara

          Zastanowiła się Pani co Pani napisała? Odpowiadam Pani z oddziału onkologicznego.

  • Aga

    Gratuluje odwagi! Jak czytalam komentarze pod nagraniem opublikowanym na Youtube, to mnie szlag trafil. Komentarze obwiniajace kobiety. Ludzie, ktorzy obwiniaja kobiety za to, ze na to pozwalaja… Nie dziwie sie, ze kobiety boja sie o tym mowic publicznie, skoro zamiast zrozumienia, slysza, ze sa same sobie wine. Potrzebne jest wiecej takich tekstow!

    • lemonca

      Osoby, ktore same nie doswiadczyly przemocy fizycznej lub psychicznej nie potrafia zrozumiec mechanizmow dzialania oprawcy. Zaczelam to rozumiec dopiero kiedy sama mnie to spotkalo, zaczelam o tym czytac i okazalo sie, ze takie zachowania maja stale schematy, a my, ofiary nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasz oprawca najpierw separuje nas od najblizszych, obniza nasze poczucie wartosci, uzaleznia psychicznie, a czesto tez ekonomicznie od siebie. Dlatego pozniej tkwimy w takim chorym zwiazku… myslimy, ze jestesmy nic nie warte, nic dobrego juz nas w zyciu nie spotka, same nie damy sobie z niczym rady… Mnie udalo sie wyrwac z tego koszmaru dzieki mojemu synowi, a wlasciwie przez strach o niego, bo co sie ze mna stanie bylo mi juz obojetne. Dlatego juz nigdy nie powiem, ze nie rozumiem kobiet, ktore pozwalaja sie tak traktowac.Wrecz odwrotnie, kiedy spotyka to kogos, kogo znam, staram sie pomoc, opowiadam o sobie, zeby udowodnic, ze mozna z tym skonczyc, mozna postawic sie swojemu oprawcy, ukarac go i zaczyc wreszcie zyc. Mnie sie udalo, ale pozostanie to we mnie do konca zycia.

      • Kaja O

        Bo trzeba znać mechanizm. Od podszewki niestety. Ja się napatrzyłam od dziecka i wiem jedno- to się głównie zdarza właśnie tym najbardziej inteligentnym, wykształconym, empatycznym, które dobro dziecka, rodzinę postawią przed własnymi potrzebami. Nawet uczucia i motywy swojego oprawcy- bo zestresowany, bo praca, bo brak pracy, bo tak z domu wyniósł itd. Najczęściej te kobiety to szlachetne, madre,spełnione zawodowo kobiety, które wracając do domu mają pozycję niższa niż kapcie ( ja słyszałam że moja mama jest głupszy niż jego trampki). Nie wiem co nią kierowało przez te 45 lat, na pewno nie brak inteligencji. Prędzej idealizm.wiara że może się zmieni, zrozumie. Że rodZina to coś na dobre i złe , nie wiem sama, bo tego moim rozumem nie ogarniam. I cieszę się jak dzieciak ze w końcu zrobiła to dla siebie, przeżyła koszmar tego rozwodu którego się tak bała, i uzyskała wyrok na który czekała chyba całe życie. Że nie była niczemu winna, że nic złego nie zrobiła, a wręcz przeciwnie. Ma na to papier sądowy. W końcu.

        • Dominika Rozmej-Stępień

          Myślę, że jednak tu dużą role odgrywa wychowanie. Jeśli w domu widziała patriarchalny system i słyszała od matki: ” o rozwodzie nie może być mowy”, to… do tego religia… Czytałam wyznanie kobiety, która w konfesjonale, po opowieści o maltretowaniu jej i dzieci przez męża usłyszała radę: „Każdy niesie swój krzyż”. Ręce opadają… Ja miałam silne kobiety w rodzinie i dziękuję im za to… :)

          • Kaja O

            nie w przypadku mojej mamy. nie ma chyba na to zadnej reguly. moze jedynie jakis rys psychologiczny

  • Żaneta

    Łzy w oczach i ciarki na plecach, ruszyłaś moimi emocjami na maksa. i wielkie dzięki za to!

  • Ja
  • sidan

    Całkiem niedawno wracałam w piątek lub sobotę z pracy. Przystanek, środek nocy. Niedaleko mnie grupka częściowo podchmielonych młodziaków. Poza tym spokój. No i nagle z kamienicy za przystankiem słyszę to. Facet (spierdoleniec) drze mordę na kobietę, lecą kurwy, szmaty, w tle inne męskie głosy (!!!!), kobiecy głos prosi „Przestań, Siwy, zabierz go, zostaw mnie” no i wisienka na tym ohydnym torcie – głos dziecka. Dziecko woła matkę, płacze, piszczy. Przyznam się, że zanim wybrałam 112 zawahałam się gdy na krótką chwilę wszystko ucichło. Po czym dziecko znowu zaczęło krzyczeć a dodatkowo słychać łomot jakby ktoś czymś rzucał. Zadzwoniłam wsiadając do autobusu.
    A reakcja pozostałych na przystanku – śmiech, przedrzeźnianie tamtych ludzi. Zero innych odruchów. Żałuję tylko, że się przez moment zawahałam.

    • Lech Madej

      Taki mamy kraj, że ludzi myślących o innych, uważa się za donosicieli i szmaty. Trochę jeszcze czasu musi upłynąć, zanim nasze społeczeństwo dojrzeje do poprawnej definicji przemocy i traktowania zgłoszeń w tej sprawie nie jak donosu, a jak ratowania komuś życia.

  • Monika

    „inteligentna kobieta nie pozwala sobie na takie traktowanie”? Mając 7lat byłam molestowana przez księdza. Kiedy to sobie uświadomiłam? Będąc już w liceum! Teraz jestem na tyle silna, że potrafię o tym mówić bez wstydu, ale kiedyś? Byłam tak wystraszona, że wyparłam to z pamięci! Daj mi namiar na tego gnoja od powyższego cytatu, a wytłumaczę mu co oznacza przemoc…

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Jak miałam 12 lat to w szpitalu, prawie przy łóżku mojej umierającej babci ksiądz mnie próbował molestować. Zwiałam szybko, to była moja ostatnia spowiedź w życiu. Miałam świadomość, co się stało, ale nie miałam sumienia obarczać mojej mamy kolejnym problemem… I mówię o tym często, niestety zaczęłam mówić po czasie, przestępstwo przedawnione….

  • Czytaminiewierzę

    Temat przemocy domowej niewątpliwie jest ważny ale następnym razem sugeruję przeczytać artykuł przed publikacją.

    „Emocji, jakie wywołało we mnie nagranie opublikowane kilka dni temu przez Karolinę Piasecką, żonę radnego PiS, Rafała Piaseckiego, który w chory sposób znęca się nad swoją żoną i nad swoimi córkami.”

    Jaki to nie chory sposób znęcania się?

    • Chester

      Tekst był pisany w emocjach. Rozumiesz co to znaczy?

  • Madeleine

    Przeżyłam podobna sytuacje .. żałuje ze nie nagrałam. Ale nie chciałam problemów. Przez byłego faceta mam teraz zniszczona psychikę i zerowe poczucie wartości. Przeżyłam wyzwiska i szarpanie, ciągniecie z całej siły za włosy .. w porę się opamietalam i to zakończyłam. Bardzo dobrze ze Pani Karolina to opublikowała !! Takie rzeczy trzeba ogłaszać. To
    Się dzieje w większości domów , ale nikt nie chce się wtrącać …

    Płakać się chce jak to się słyszy ..

  • Monika

    Mam ciarki i łzy w oczach :( przykre to bardzo i szokujące, że w cywilizowanym świecie dalej „mężczyzna” niczym jaskiniowiec dopuszcza się takiego okrucieństwa wobec słabszych- kobiet, dzieci, „najbliższych”… I to niestety najczęściej „szanowany człowiek na stanowisku”. To skandal, że pomoc nie nadchodzi, że mamy aż taką znieczulicę…. A PiS… PiS zakłada, że to facet jest najważniejszy i najwidoczniej jak bije, to ma rację. Taki patriarchalny model, bo kobieta tylko od tego by obiad gotowała i cicho siedziała. Wszystkich obronić się nie da, ale gdyby choć część z tych kobiet otrzymała pomoc, a oprawcy zasłużoną karę, może byłby to jakiś, czy ja wiem- przykład? Że tak nie można, że społeczeństwo nie godzi się na takie zachowania i ich nie akceptuje.

  • Marlena Róg

    Wielkie dziękuję i szacun za ten tekst !!!!!!

  • Pomijając jak kuriozalne jest wykorzystywanie swojej siły psychicznej czy fizycznej nad drugim człowiekiem, tak naprawdę niedowierzam, że prawo zmienia się w tak chorą i nienormalną stronę :'(

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Patriarchat, do tego ustawodawca próbuje wrócić, ale nie damy się Marsz Kobiet, czy Czarny Strajk to pokazały….

  • Monika Jacyk

    Dziękuję Ci za ten tekst. Po prostu dziękuję

  • Klaudia Klau

    Takie sytuacje niestety dalej mają miejsce. A doświadczenia przemocy nawet z biegiem lat zostają w naszej pamięci i zostawiają do końca życia ślad w naszej psychice..to jest straszne. Odbudowanie poczucia własnej wartości po takich przeżyciach jest dla kobiety jak również dla dzieci bardzo trudne…

  • Agnieszka Sekulska

    nie chcę komentować tej sytuacji czy nawet tego tekstu, powiedziano już wiele. Raczej chciałabym Cię zapytać, Malwino, o Twoje obecne relacje z ojcem, jeśli to nie jest zbyt ciężki temat.

    • Milena Kwiecińska

      Mam nadzieję, że odcięła. Bez pardonu, bez poczucia obowiązku.

  • Aga Nata Mi

    12 mają odbędzie się sprawa z art. 207 o znęcanie się psychiczne i fizyczne nade mną przez mojego męża. Prosi mnie bym wycofała zarzuty. Nie zrobię tego. Nie podaruję rzucania mną, duszenia, szarpania, całej gamy obraźliwych słów, które padły w moją stronę. Powiedziałam dość. Nikt więcej nie będzie mnie tak traktował. Trzymajcie kciuki.

    • Basia

      Ja mam 10 maja kolejną rozprawę o znęcanie się, pobicia, przemoc domową stosowaną przed mojego ojca wobec mnie i mojej mamy. Proces trwa już 4 lata. On uważa, że to nasza wina…
      Życzę powodzenia i trzymam kciuki! Czas abyśmy odważyły się częściej mówić „Dość!”.

    • Maciek Żółtowski

      Kciuki!

    • Iwona Ciesielska

      Trzymam kciuki ✊✊✊✊i proszę się nie cofać w tym postanowieniu.

    • lemonca

      trzymam kciuki, sprawa przeciwko mojemu bylemu mezowi odbyla sie w 2008 r, wyrok 1,5 roku w zawieszeniu na 5 lat… szkoda tylko, ze w zawieszeniu

      • Dominika Rozmej-Stępień

        No właśnie, nie zdążył Cię zabić… Przepraszam, on się tylko znęcał… tacy to w Polsce sędziowie…

    • Bozena Radziszewska

      Trzymam kciuki, za żadne skarby tego świata nie odpuszczaj.

    • Monika Ratajczak

      I twój mąż dostanie karę grzywny . Zatrze się po 3-5 latach i dalej będzie niewinny .
      Taki mamy system . Tyle dostał mój były za znęcanie się nade mną a byłam wtedy z nim w Ciąży.
      Taka dotkliwa kara . Teraz mnie dręczy w sądzie o dziecko którego nigdy nie widział nie interesował się nie utrzymywał . Teraz po 15 latach rząda praw do niego . A głupi system prawny od roku rozpatruje tą kwestię .

      • Dominika Rozmej-Stępień

        Przykro mi :( Ale przynajmniej masz już siłę…

    • Kaja O

      Oni zawsze proszą i obiecują poprawę, zawsze. To jest taki sam mechanizm działania u nich wszystkich. Z każdego takiego przwpraszania – a twojego wybaczenia wychodzą silniejsi, jeszcze bardziej umocnieni w wierze w ich władzę nad swoimi ofiaramu. I następną runda będzie jeszcze dotkliwsza. Uciekaj póki możesz, nie daj sobie zmarnować życia, szkoda każdego roku.

    • Janusz

      Trzymam i modle sie o sile dla Ciebie!

    • Aga Nata Mi

      Mogę Wam powiedzieć co się zdarzyło. Dostał karę 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata za znęcanie i tyle samo za posiadanie narkotyków. Miał adwokata, był obstawiony a i tak sąd nie dał mu wiary w to co mówił. Więcej, w uzasadnieniu wyroku sąd orzekł, że ja jestem ofiarą, nigdy nie prowokowałam awantur, znęcanie działało tylko w jedną stronę. Dziś mieszkam już w innym mieście, mam super pracę, wyremontowałam mieszkanie po dziadkach w centrum miasta, mam wokół siebie rodzinę i przyjaciół, moje dzieci żyją w spokoju i są szczęśliwe. Tęsknią za tatą, on czasem przyjeżdża, dzwoni, nie bronię kontaktu, jeżeli jest pod moim nadzorem. Wszystko się ułożyło, jestem zadowolona ze swojego życia, z tego że byłam silna, doprowadziłam sprawę do końca. Dziś jestem przed sprawą rozwodową z jego winy, występuję sama. Wygram to ;)

  • A ja bywam w takim domu. Mąż do żony, ty kurwo ty szmato. Itd. Niebieska karta, sprawa zgłaszania na policję. Nawet niby coś tam w sądzie się toczy i co? Ostatnio jak kat szalał a my poszliśmy na Police, powiedziano nam żeby zadzwonić po 22 to zgarną go na wytrzezwiałkę (była 16). To pytamy co teraz można zrobić? Teraz o 16. Możemy wysłać patrol policji ale pogadają i tyle. Facet nie bije, on psychicznie wyniszcza. Patrzę na to od kliku lat i bezradnie nie mogą nic zrobić. Państwo nie pomaga. Zgubiona matka raz zgłasza raz woli popłakać. Często stwierdza że starych drzew się nie przesadza. Nie chce sobie pomóc. Raz poszła na spotkanie dla wspoluzaleznionych to stwierdziła że jej to nie potrzebne. A tamten chuj za każdym razem jak jestem (nawet już go nie obchodzi że os.trzecie są w domu) robi psychiczną rozpierduchę. Starszy syn mówi, że w końcu kiedyś nie wytrzyma i go zabije (powiedział to przy policji) oni niewzruszeni. Młodszy też przeżywa piekło. Osoba taka jak ja stojąca z boku może dzwonić na policję ale to naprawdę nic nie daje. Oni wychodzą a tamten zaczyna jeszcze bardziej. Mamy nagrania, nie jedne, bo to trwa kilka lat. Przesłuchiwala ich policyja, złożyli zeznania, ale nadal nic. Sprawa się ciągnie. Tamten czuje się bezkarnie. Wszyscy są zgnębieni. Pomoc państwa i policji żadna. Dopiero jak się tragedia stanie to będą się wypowiadać wszyscy. Może też opublikować w sieci nagrania? Może też się dopiero wtedy tym ktoś zainteresuje… Szary człowiek kontra tak inteligentny kat to tragedia.

    • Milena Kwiecińska

      opublikować.

  • MamaKasia

    „inteligentna kobieta nie pozwala sobie na takie traktowanie” = tylko głupia kobieta pozwala sobie na takie traktowanie. Skoro głupia to można ją lać? Nawet gdyby w tym cytacie było cokolwiek z prawdy, to co z tego? Co on wnosi? Proszę pana ingoranta, ludzie są różni: mądrzy, głupi, agresywni, skryci. Wielkim przejawem inteligencji jest właśnie zrozumienie tego, pan chyba nie rozumie. Tylko wtedy potrafiłby pan znaleźć w sobie odrobinę empatii, której ciągle brak, brak, brak…

    • Aleksandra Jursza

      To tak jak z gwałtem… jak jest ubrana skromnie, to nie może zostać zgwałcona, jak jest ubrana ponętnie, to może.

  • Norbi

    Zacznijmy od tego, że każdy jest mądry po przeczytaniu emocjonalnego tekstu, czy wysłuchaniu nagrania w którym ktoś woła o pomoc. Ale nie oszukujmy się, ludzie nie mają jaj, potrafią jedynie odgrażać się w internecie, a gdy przychodzi czas na działanie, najzwyczajniej udają, że nie istnieją. Nikt prawie nie chce ryzykować swojego zdrowia dla nieznajomej osoby, tym bardziej, że nie zawsze zaistniała sytuacja jest tym na co wygląda. Można też fatalnie się pomylić w ocenie sytuacji i w konsekwencji strasznie namieszać. I nie piszcie, że zrobilibyście to czy tamto, bo to bujda na resorach. Ludzie nie mają odwagi, a czasem, w imię dobrych relacji z sąsiadem, nie zwrócą uwagi na podejrzane krzyki, by nie wyjść na nadgorliwych. Spójrzcie sobie w lustro i przestańcie się oszukiwać, tchórze.

    • Nie sądź po sobie. Są ludzie, którzy reagują. Ja reaguję. Zareagowałam, kiedy 17 lat temu złodziej próbował na moich oczach skroić dziewczynę. Fakt, po tym, jak wysiadłam z autobusu, okazało się, ze to nie był jeden kieszonkowiec, a cała grupa. Opluli mnie i wyzwali, ale ani sekundy nie żałowałam, że ją ostrzegłam.

      Rok temu podeszłam do faceta, który szarpał psa na środku ulicy i powiedziałam mu, że na takie sytuacje są odpowiednie służby, a tak się składa, że wiem, gdzie mieszka i będę go miała na oku. Oczywiście, że nie miałam takich informacji, ale powiedziałam to w taki sposób, ze chłop się złapał za głowę i zaczął przepraszać.

      A ostatnio, kiedy pod moim blokiem była awantura i usłyszałam krzyki, w tym kobiece, zadzwoniłam na policję, podając wszystkie swoje dane. Przyjechali.

      Więc jeśli ktoś tutaj tchórzy, to Ty, z góry zakładając, że nie warto ryzykować, interweniować, pomagać, a nawet być może uratować czyjeś życie.

      • Norbi

        Najśmieszniejsze jest to, że wysnuwasz wnioski, nie poparte absolutnie niczym co powiedziałem. Nazywam innych tchórzami, bo sam działam w sytuacjach patowych, w przeciwieństwie do wszystkich gapowiczów, lub uciekających w popłochu. Niemniej w myśl zasady, pies który dużo szczeka, mało gryzie, nie zamierzałem gloryfikować własnej osoby. Również Ty dajesz się złapać w pułapkę myślenia schematycznego i wyciągasz wnioski, których wyciągnąć nie powinnaś w tej sytuacji. Pozdrawiam.

        • Dominika Rozmej-Stępień

          ok, masz rację większość ludzi udaje, że „nie widzę, nie słyszę” wychodzi trochę inaczej niż w japońskim przysłowiu, bo dosłownie: „nie mówię”

      • Norbi

        Dlaczego nie możesz opublikować mojego wcześniejszego komentarza? Czyżby godził, w Twoje bezsprzeczne, mające zawsze racje ego? Jeśli tak, skasuj poproszę również mój i Twój wcześniejszy post, nie zamierzam prowadzić dyskusji monologowej, w której odpowiedzi są selekcjonowane. Miłego dnia.

      • Dominika Rozmej-Stępień

        Jak miałam 18 lat odprowadzałyśmy koleżankę na pociąg. Zima, popołudnie, ciemno, wieje i siąpi. Przystanek, naście osób, w tym kilku facetów. A jeden facet tarza się z kobietą w kałuży i nie chce jej puścić, ewidentnie pijany i siedmioletnia dziewczynka zapłakana nad nimi. Częstochowa :P. No to ja do koleżanek: „Dziewczyny!”. We cztery złapałyśmy kolesia, odciągnęłyśmy od kobiety, przytrzymałyśmy, dałyśmy jej i dziecku uciec…
        Mam 25 lat, jestem z małym synkiem w sklepie, gdyby nie on, to znalazłabym jakiś konar i unieszkodliwiła faceta… Wychodzimy ze sklepu, facet ciągnie zapłakaną kobietę za włosy (też pijany, też zapłakane dziecko obok), wysyłam małego do sklepu po cukierki, żeby nie widział i dzwonię na policję i ponieważ trafiam na mur, grożę, że jak nie przyjadą za 5 min. to im zrobię aferę… Przyjeżdżają – idę do sklepu zapłacić za wybrane cukierki….
        Mam 43 lata, facet w pociągu grozi kobiecie nożem, żeby ją okraść, zauważam to – siedzi w więzieniu. Można? Na rozprawie był jego syn i słyszał moje zeznania, jakoś się nie boję… a w każdym razie nie spędza mi to snu z powiek…

    • Iwona Ciesielska

      Brawo ty !!!!
      Chyba piszesz o sobie.!!!!

    • Mikki

      Norbi, o jakich dobrych relacjach z sąsiadami piszesz? Mój ojciec nas prał, znęcał się psychicznie i fizycznie i nikt na to nie reagował. Chciałbyś takiego sąsiada? Ja nie.
      Ja reaguję, bo wiem jakie tragedie kryją się za ścianami. Ja reaguję bo wiem że tylko tak można komuś pomóc. Nam nikt nie pomógł i ten koszmar trwał latami ☹️

      • Laura Aleksandra Jada

        sąsiedzi w Polsce do dno i trzy kilo mulu, głupie krowy, ja swoich nienawidzę, jakby zmarli to na pogrzebie bym śpiewała i tańczyła u niektórych, widziałam co wyprawiają

      • Norbi

        Piszę o teoretycznych dobrych relacjach z sąsiadami. O tym, że ludzie nawet gdy wiedzą, co jest grane, wolą się nie mieszać i udawać dobrych sąsiedzkich znajomych. U nas jest taka mentalność, że wszystko jest na pokaz, od kredytów na dobra na które kogoś nie stać, po fałszywe stosunki z ludźmi, których się ktoś boi, bądź nie lubi. Fajnie Mikki, że jesteś odsetkiem ludzi, którzy działają, chwała Ci za to.

  • Truskawka

    Mój mąż nie bił, a bardzo żałuję, bo przynajmniej miałbym dowody z obdukcji. Poznaliśmy się jak miałam 19 lat, w sumie byłam dzieckiem. Jedno słowo, przejaw miłości i jak piszesz przepadłam. Pierwsze dwa lata, byłam tak zaślepiona, że pozwalałam mu na wszystko. Systematycznie odsuwał mnie od znajomych i rodziny. Zasiewał ziarno niepewności i udowadniał, że jestem głupsza, gorsza i tylko on wie najlepiej. Później przyszło dziecko i się zaczęło. Zabieranie pieniędzy, surowa ocena jakichkolwiek zachowań, każde moje pytanie o przyszłość kwitował „czego ty chcesz histeryczko, wariatko”. Żyłam w ciągłym lęku, obwiniałam się za wszystko, no bo to ja „muszę się zmienić, jestem matką i żoną, a mąż ma rację”. Nawet łyżki do domu nie mogłam kupić bez jego zgody. Odbiło się to na moim zdrowiu, poroniłam, mam migreny, zaburzenia pracy serca, pogorszy mi się wzrok.
    Nadmienię, że całe dorosłe życie pracuję, mam doktorat, studia podyplomowe itd. I nie uważam się za nieinteligentną.
    W końcu doszło do gwałtu, uciekłam z domu. Teraz bardzo żałuję, że nie wezwałam policji, ale przecież w małżeństwie sex to twój obowiązek, nie ważne czy masz na niego ochotę.
    Złożyłam papiery rozwodowe, a na sali dowiedziałam się, że jestem kurwą (wszyscy to moi kochankowie- moje bilingi miały o tym świadczyć), alkoholiczką (zdjęcia z 3 imprez w ciągu 3 lat), złą matką (nagranie dyktafonem), zakupoholiczką (bo robię zakupy kartą kredytową), jestem agresywna (nagranie dyktafonem prowokowanej kłótni) itd. Mąż włamał mi się na maile, konto bankowe, do iboa, zastraszyła moje koleżanki, przez 3 lata nagrywał wszelkie rozmowy, manipulował.
    Rozwodzę się już od roku, walka o alimenty trwa. Ja i syn (10 lat) jesteśmy pod opieką psychologa. Ojciec wmówił mu, że jak wejdzie na sesję to stanie się psychiczny. Rozstroił się zupełnie na ataki agresji i histerii, zaczął uciekać ze szkoły.
    W Polsce niby tak walczy się z przemocą. Byłam u prawników, na policji, w szkole u pedagoga, poradni pedagogicznej, psychiatry dziecięcego. Wszędzie oczywiście zostałam wysłuchana, ale na koniec padało pytanie „jest diagnoza, albo wyrok….nie, to my nic nie możemy zrobić”. Mam wrażenie, że walę głową w mur. A on wyszedł z domu i żyje jak kawaler.
    Podsumowując, kobiety które doświadczają przemocy psychicznej w naszym kraju są zdane na siebie. Taką przemoc najtrudniej udowodnić. I niech nikt nie waży się mówić, że „inteligentna kobieta nie daje się tak traktować”.

    • Mo

      Moja historia jest prawie identyczna z tą różnicą, że mąż mój żyje w najlepsze w naszym wspólnym domu, a ja musiałam z niego uciekać. Teraz gra ofiarę mimo, że był katem. A sprawa trwa już 2,5 roku i ten człowiek żyje moim kosztem.

      • Magdalena S.

        Jak wspierać przyjaciółkę w podobnej sytuacji? Ona też czasem chyba wolałaby nosić LIMO, tak żeby wszyscy widzieli. Trudno mi te słowa wychodzą spod palców, ale dla niej to bardzo ważne, żeby ludzie na zewnątrz np. jej rodzina, czy jego rodzina mieli jasny obraz, czyli że on znęca się nad rodziną psychicznie od lat. Tymczasem jest postawiona w pozycji głupiej marzycielki, która rozbija rodzinę dla własnego widzi mi się. Nie umiem jej wpierać.

    • Laura Aleksandra Jada

      DLATEGO JA MODLĘ SIĘ , BY MOJE DZIECI NIE WYSZŁY ZA MĄŻ (OŻENIŁY SIĘ), bo w takich krajach konserwatywnym najmniejsze zło jest samotność, WRĘCZ BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM JEST: LEPIEJ BYĆ SAM JAK PALEC ALBO MOŻE Z PSEM, ALE NIE PONIŻANY

      • Dokładnie tak. Wolę być sama niż z kimkolwiek. Przytulić mogę się do kotka czy wnusi, ale nie do typa..

        • Dominika Rozmej-Stępień

          No teraz to przeginacie… Wychowujemy dwóch zajebistych synów, którzy szanują ludzi i ślimaka nie skrzywdzą, nie mówiąc o słabszych ludziach… To właśnie daję światu – dwóch normalnych, empatycznych facetów

    • Adriana Woźniak

      Miałam tak samo. Jak masz limo, to nie musisz udowadniać, bo widać jak na dłoni. Przemoc psychiczna jest gorsza. Ciężko ją udowodnić, wielu ludzi jej nie akceptuje jako przemocy i w rezultacie samej zaczynałam wątpić, że jej doświadczam. Trzy lata z idiotą, który odsunął mnie od znajomych, zniszczył poczucie wartości, wyzwiska, manipulowanie, szantaż emocjonalny, zerwania by wymusić na mnie uległość i ciągła kontrola (zajęcia na uczelni skończyłaś godzinę temu, dlaczego jeszcze nie ma cię w mieszkaniu skoro dojazd zajmuje ci 20 min? Z kim chodzisz za rączkę?) a potem przez rok po rozstaniu jeszcze dręczył wiadomościami, telefonami. Dwa razy zmieniałam numer. Słuchanie potem, ze to niezrozumiałe, ze tak długo pozwalałam sobie na takie traktowanie nie pomaga w powrocie do normalności i odbudowaniu poczucia własnej wartości. Ale być może to trzeba przeżyć, zanim mnie to spotkało, patrzyłam na takie kobiety podobnie.

      • Truskawka

        Ja idę na terapię, może coś się zmieni.

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Musiałaś mieć jednak jakiś zły wzorzec rodzinny. Inteligencja tu nie ma nic do rzeczy, raczej niewiara w siebie i nieumiejętność proszenia o pomoc… Mój mąż 20 lat temu mnie uderzył, w zasadzie mi oddał, bo nie wytrzymał mojej agresji, w tym fizycznej… Efekt – usłyszał, że go zniszczę, jeśli jeszcze raz spróbuje (jest silniejszy niewątpliwie), poskarżyłam się matce i teściowej. Obie, na szczęście dla nas, „wsiadły” na swoje dzieci, bo oboje byliśmy winni (ja tu chyba jestem gorsza :( …) Jesteśmy nadal te 20 lat, przemocy nie ma.

      Czy korzystałaś z pomocy fundacji zwalczających przemoc? Polecam, bo znam ludzi, którzy w takich fundacjach pomagają. Chcą i potrafią pomóc, w kwestiach psychologicznych, prawniczych…

      • Truskawka

        Po wizycie w kolejnym centrum pomocy rodzinie mam już dość, wszyscy rozkładają ręce bo trwa proces.

    • hania

      Nie poddawaj się , nie dawaj swojemu oprawcy satysfakcji ,że się załamujesz,że żle wyglądasz , że jesteś zgnębiona ,że się trzęsiesz jak go widzisz ….Głowa do góry , zacznij patrzeć na niego nie ze strachem a z odwagą, patrz prosto w oczy , nie bój się, zadbaj o siebie , trafiłaś na prawdziwą gnidę , musisz wiedzie że dużo jest takich ludzi jak on i tylko odwagą można z nimi wygrać,pozdrawiam gorąco.

      • Truskawka

        Dziękuję.

  • Aleksandra A

    Bardzo ważny tekst.
    Znam z autopsji temat tak jak Ty. Trzeba o tym mówić głośno, nie tak jak kiedyś, zamiatać sprawę pod dywan i udawać, że nie ma problemu, bo przecież „jak facet nie bije to babie wątroba gnije”. Inna sprawa jest taka, że te powiedzmy 30 lat temu żyło nam się inaczej, z mocnym ograniczeniem do wszystkiego, łącznie z zaufaniem do drugiego człowieka. Nie było programów pomocowych, policja/milicja obśmiewała sprawy tego typu, nie było internetu, mediów tak aktywnych jak teraz i jeszcze szeregu rzeczy, które mamy teraz. Sprawy związane z przemocą domową ciągnęły się latami, odbijając się piętnem na najbliższej rodzinie…prawdopodobnie do końca życia.

    • asiorra

      30 lat temu bita żona miała na oprawcę radykalne sposoby. Facet kończył z nożem w plecach a ona dostawała wyrok w zawieszeniu.

  • Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że to nagranie jest reklamą jakiejś marki. Agencje zdążyły nas przyzwyczaić do tego typu treści i teraz nie wiadomo, co jest prawdą, a co reklamą ciuszków, czy jakiejś akcji społecznej.

    • Teinka

      Przepraszam, ku*wa, ale co?

      • Nie wiem, jak dobrze siedzisz w marketingu, ale pewna agencja parę tygodni pokazała, do czego jest zdolna, robiąc z poważnych sytuacji zakamuflowaną reklamę. Może faktycznie nie wiesz, więc poczytaj m.in o akcji marki Reserved: http://dobre.media/dziewczyna-szuka-polskiego-chlopaka/ albo o tym: http://www.kampaniespoleczne.pl/kontrowersje,923,prawie_jak_kampania_spoleczna,1 – To tylko dwa pierwsze z brzegu przykłady.

        • Aleksandra Jursza

          Tak, tylko że kradzież telefonu to nie bicie. Poszukiwanie „miłości spotkanej przypadkowo” to też nie wyzywanie od [autocenzura]. Ale może, że takie kampanie sprawiły, iż nikt nie wierzył Piaseckiej.

          • Była już niejedna kampania oparta na treści, wyglądającej jak „prawdziwa przemoc”. Tego typu kampanie spowodowały uodpornienie się, że teraz nie wiadomo, czy nagranie Piaseckiej jest autentyczne, czy takie samo jak poprzednie reklamy z tego typu nagraniami.

  • Basia

    Dziękuję Ci za ten tekst! Tak bardzo Ci dziękuję! Ja też jestem tą dziewczynką ale ciągle boję się mówić głośno o tym co mi zrobiono. Po tym tekście, po twojej „spowiedzi” czuję, że mam siłę, że tym razem nie dam się uciszyć.
    3 terapie, 27 lat życia w koszmarze, miliony negatywnych myśli, próby samobójcze. Przeszłam przez to wszystko i jestem cholernie silna więc nie pozwolę się uciszyć. Nie tym razem! Jeszcze raz dziękuję!

    • Dominika Rozmej-Stępień

      Walcz o siebie :)

  • Wojciech Mrożkiewicz

    Malwa bardzo Cie szanuje i podziwiam za temat ktory poruszylas… Lecz jest to tylko jedna strona medalu.Tak, w Polsce przemilcza się i jest społeczne przyzwolenie na przemoc domowa. Nie tylko kobiety są ofiarami, faceci tez…Tylko o tym sie nie mowi, bo wstyd. Jak baba chlopa leje….

    • Teinka

      Panie Wojtku, świadomość rośnie. Powoli i mozolnie, ale jednak. Ma Pan moje wsparcie, a i jestem pewna, że i wielu innych również.

  • Mariusz

    Oj, Malvina, twoje wyznanie o ojcu wiele wyjaśnia skąd się wziął post o facetach-pizdach… „…większość facetów to tępe dzidy.
    Taki mamy klimat w tym kraju.” http://malvina-pe.pl/post/290-jak-odroznic-pizde-od-faceta

  • Elik Plichta

    Moja przyjaciolke taki zwarodnialec zamordowal. Mimo rozwodu, zakazu zblizania sie do niej i dzieci.

    • Mo

      I to jest przyczynek do moich apeli, żeby takiego dziada ubić zawczasu…..

  • Fundacja Oblivion

    RealnaPomocdlaKaroliny#
    fundacjaoblivion#
    oblivion group#
    numer rachunku 57 2030 0045 1110 0000 0410 9260 z dopiskiem DLA KAROLINY

  • Ewa Biardzka

    Też pamiętam z autopsji, niestety… ważne żeby się nie poddawać

  • Smok

    Skala tego problemu mnie autentycznie przeraża… Co zrobić w sytuacji kiedy sąsiadka nie chce pomocy?

  • Maryla

    Bardzo dobry tekst. Mnie również poruszyła sprawa Pani Piaseckiej. Najgorsza w podobnych sytuacjach jest obojętność ludzi: rodziny, przyjaciół, sąsiadów… nie chcą widzieć, to nie ich sprawa. Moja Mama również była ofiarą przemocy, ale psychicznej. Czytając komentarze widzę, że wiele jest takich osób. Przemoc psychiczną jest o tyle trudniejsza sprawa, że rzeczywiście tego „nie widać”. Mama będąc już tak stlamszona i zastraszona nie potrafiła się bronić przed społeczeństwem, środowiskiem, które to ja wskazywało jako winna chociażby tego, że ojciec pije. Własną rodziną nie wierzyła jej w to, że to On jest katem, bo jak to zwykle w takich przypadkach bywa ojciec szanowany gawedziarz, żartowniś, dusza towarzystwa !! Życzę wszystkim kobietom dużo siły jak i ich dzieciom spokoju ducha!

  • Laura Aleksandra Jada

    Przemoc psychiczna jest tak samo niebezpieczna, niektórzy nie biją, a wyzywają i co chwila mówią jaki jesteś beznadziejny… ja bardzo się ucieszę, jak moje dzieci (nieważne, czy synowie czy córki) NIE WEZMĄ ŚLUBU… samotność lepsza niż terror (niektórzy mężczyźni też mają przemoc domową)…

  • Margalia

    Dziekuje Ci za ten tekst to sama prawda z psychopatami w czterech scianach.Znam to bardzo dobrze jestem ofiara przemocy psychicznej fizycznej i finansowej ale udowodnic to choremu psychicznie sadystycznemu psycholowi jest bardzo trudno.To psychol manipuluje policja i zbiera falszywe dowody udaje ofiare, patologicznie klamie i manipuluje ale sady to niestety lykaja.Dopoki psychopatia i zaburzenia osobowosci nie beda diagnozowane i uznane za chorobne to pieklo ofiar bedzie trwalo.W Polsce jest przyzwolenie na przemoc, w niektorych komendach handluje sie wyrokami….a gdy faktyczna ofiara chce dochodzic prawdy to sie wszystko umarza bo przemoc wobec kobiety i dzieci to niska szkodliwosc czynu.mamy tego piekla i bezprawia dosc.nieprzeszkoleni policjanci,kuratorzy, sedziowie nie umieja rozpoznac psychopatow,bardziej ufaja fabrykowanym dowodom psycholi jak kobiecie ktora z dziecmi uciekla od przemocy i swego oprawcy ktory przy policji i obcych gral przykladnego ojca i meza na pokaz ale wnikliwe oko widzialo przemoc,agresje sadyzm utrate kontroli slowotok.zakladam bloga dla ofiar przemocy zwlaszcza tej w bialych rekawiczkach nierozpoznawalnej.margalia@interia.eu pozdrawiam wszystkie kobiety ktore mialy odwage walczyc o godnosc i szacunek i uciekly od oprawcow a teraz walcza latami o zaklamywana prawde w polskich slepych i gluchych i niewydolnych sadach ktore nalezy reformo wac bo przez przewleklosc biurokracje dzialaja przeciw ofiarom przemocy dajac czas na klamanie sprawcom.Jesli sie zgadzacie z moja opinia piszczie o swoich przypadkach, musimy walczyc o swoje prawo do zycia w szacunku i godnosci.

  • AJ

    Znam to z autopsji. A najgorsze jest to że nigdy nie zostało to zgłoszone na policji, nigdy żaden sąsiad nie interweniował. Mama całe moje dzieciństwo chodziła z limami i poobijana, młodo została matką i wyszła za mojego ojca, który lubił wypić. Szybko wpadł w alkoholizm. Powiem szczerze że nawet nie chce mi się o tym pisać ani gadać co przeżyłam, ale pamiętam że zawsze starałam się szybko zapomnieć i sprzątałam bałagan po burdach. I pamiętam jeszcze że to się zdarzało bardzo często praktycznie tylko to pamiętam z mojego dzieciństwa najbardziej. Teraz mam 42 lata i dwie córki już dorosłe i bardzo bym chciała żeby były szczęśliwe i miały spokojne życie. Jestem po rozwodzie ponieważ też mi się trafił idiota , który niszczył mnie psychicznie żałuje tylko tego, że nie rozwiodłam się z nim wcześniej i zmarnowałam kilka lat życia. Też jestem tą dziewczynką z plecakiem. Pozdrawiam

  • monika76

    Niestety znam ten temat jeszcze z czasów dzieciństwa i dobrze żeby w końcu ktoś wymyślił na to jakiś sposób bo temat jest bardzo szeroki, trudny i pomimo że mamy inteligentne społeczeństwo to jednak nikt jeszcze nie znalazł skutecznego sposobu przerywania dramatów małżonków albo przynajmniej dzieci bo czasami to one wołają o pomoc a rodzic nawet nie widzi problemu. Wiem, że bardzo długie to zdanie ale to cierpienie trwa czasami w nieskończoność :(

  • Michał Mierski
  • Tchórz internetowy

    Żadna inteligentna kobieta nie pozwoliłaby sobie na takie traktowanie? Czyli mało inteligentną kobietę, a takie też istnieją, można stłuc, zgwałcić i zabić? To nie ofiara ma uciekać, ale kat ma nie krzywdzić. Bo to że ona będzie „inteligenta” i ucieknie, nie wyleczy jej traumy.
    Czuję że piszę strasznie oczywiste rzeczy ale jak widać chyba nie do końca.

  • Maćku

    Przeczytałem artykuł, przesłuchałem fragment nagrania, przeczytałem kilka komentarzy pod postem na blogu. I nie wierzę. Po prostu nie wierzę. To dla mnie czysta abstrakcja. Jakbym czytał jakiś thriller, horror, czy coś w tym stylu. Coś wymyślonego, ale nie realnego. To jest nie może być prawda. Nie może.
    Najbardziej uderzyło mnie jednak nie Twoje bolesne wspomnienie, nie żywe nagranie, ale coś gorszego od historii Twojej czy p. Piaseckiej. Coś kilkaset tysięcy do miliona razy gorszego – statystyki. To, że tyle kobiet tego doświadcza. To wykracza poza zdolności ogarniania mojej czaszki.
    I kiedy już wszystko to wydaje się odrealnione, dowiaduję się, że psychole zabijają lub powodują śmierć 150 Polek rocznie. Zbiorowa ignorancja Polaków kosztuje 150 żyć. Rocznie.
    Chyba trochę jeszcze zajmie mi przetrawienie tego.
    Gdyby nie polski system karny, to powiedziałbym do każdego takiego zwyrodnialca „znajdę Cię i zabiję, kurwo”.

  • Dominika Rozmej-Stępień

    Ja też nie wiem… Znając mnie, to bym go zastraszyła… ;) A serio, zaprowadzić ja do fundacji antyprzemocowej w Waszej okolicy. Tam są specjaliści – prawnicy, psycholodzy, oni będą wiedzieć, jak pomóc w tym konkretnym przypadku

  • Dominika Rozmej-Stępień

    Dokładnie tak bym się zachowała, ba jeszcze bym mu taką „oborę” w pracy i wśród kolegów i na osiedlu zrobiła, że by się bał wyjść ze szczurzej jamy, bo tam ja… Ale do tego trzeba mieć chyba odrobinę szaleństwa i zawziętości w genach….

  • Dominika Rozmej-Stępień

    Gdyby mój sąsiad bił żonę, a ponieważ zdarzyło mi się, że nowa sąsiadka przemykała po klatce, to nasłuchiwałam…. to nie stosowałabym wobec niego przemocy fizycznej, jedynie szantaż, a co… Policja, perswazja itp. Albo by się wyprowadzili, albo musiałby być spokojny… To są zazwyczaj tchórze, którzy wyładowują swoje frustracje wobec słabszych. Jak znajdą silniejszego (psychicznie), to kładą uszy po sobie… Oczywiście czasem przyda się wsparcie silnego mężczyzny, jak Panu z wściekłości rączki zaczną latać….

  • Joanna Mikulska

    W naszym katolickim społeczeństwie kobieta jest stworzeniem gorszego sortu i to zachęca mężczyzn do takich zachowań wobec kobiet. Jestem osobą wierzącą i praktykującą, ale to nie znaczy że zgadzam się z poniżeniem, jakie funduje nam katolicki światopogląd korzystny dla męskich szowinistów. Doskonale wszyscy wiemy, że kobieta jest o wiele więcej warta niż ginący męski gatunek i myślę że oni też są tego świadomi i w ten sposób walczą o przetrwanie.

  • Largo

    Cóż drogie panie ten pierwszy krok musicie zrobić same już tak mężczyzn nie demonizujcie. A co do wściekłych feministek to powiem wam, że ten kraj katolicki jest rajem w porównaniu do krajów arabskich.:)

    • Beata Kos

      Wprost raj na Ziemi.

  • Andrzej Dominiczak

    Proszę Pani, jako współpracownik Centrum Praw Kobiet, na podstawie badania akt sądowych i innych dokumentów, szacuję, że co roku z powodu przemocy w bliskich związkach umiera około 400 – 500 kobiet. Te podawane czasem 150 ofiar jest w gruncie rzeczy wzięte z przysłowiowego sufitu, w jakiejś mierze na podstawie liczby ofiar zabójstw na tle konfliktów rodzinnych. Chodzi o przypadki, w których sprawcy odpowiadali z art. 148 kk. Tymczasem wiele kobiet umiera np. w wyniku pobicia ze skutkiem śmiertelnym, w wyniku zabójstw rzekomo nieumyślnych, zabójstw np. z zazdrości, itp. W tych przypadkach sprawcy odpowiadają z innych artykułów kk. Kobiety, ofiary przemocy, popełniają też samobójstwa (około 200-300 w związku z przemocą) lub są ofiarą tzw. samobójstw rozszerzonych, gdy sprawca po zabójstwie żony i (często) dzieci sam popełnia samobójstwo, więc siłą rzeczy nie staje przed sądem i nie jest uwzględniony w statystyce osób odpowiadających z art. 148 kk. Polecam artykuł z Polityki na ten temat: http://www.if.pwr.edu.pl/~wsalejda/przemoc.pdf

  • asjah

    Czytałam wczoraj, ale musiałam się z tym przespać, żeby napisać. Jestem dziewczynką z plecakiem. I muszę przyznać, że ta nazwa jest na tyle trafna (plecak, jako bagaż złych wspomnień), że mogłaby się szerzej przyjąć, oczywiście za Twoją zgodą. Jako takie hasło jednoczące osoby dźwigające takie brzemię. Gdyby znalazła się jeszcze osoba z talentem plastycznym, i takie dziecko z plecakiem narysowała. Żeby powstał symbol, z którym można się identyfikować.
    Taki pomysł – może się przyjmie.

  • Kasia

    Tylko jak pomoc kobietom, ktore tego nie chca? Bo tylko one moga postawic pierwszy krok, u mnie bylo pite, potem wyzywanie, szarpanie czasem uderzenia. I ja majac 8, 9 lat dzwonilam na policje, zeby przyjechali. A wtedy sasiedzi sami do nas przychodzili i mowili, ze pomoga nam i beda zeznawac jesli bedzie potrzeba

  • Kasia Szpruta

    Brakuje mi słów. Przytulam każdą „dziewczynkę z plecakiem”. Jesteś dobra, jesteś mądra, jesteś ważna.

  • Może odbiegnę trochę od tematu, ale niedawno byłam świadkiem krzyków matki do dziecka (bardzo niecenzuralnych), żeby wracał do domu..i tak sobie pomyślałam, że jeśli takie wyzwiska lecą poza domem, to co musi się dziać w domu? straszne.

  • Beata Kos

    Nie zawsze tak jest. Wiadomo, że Sądu różnie orzekają jednak nie generalizowałabym. Mam w bliskim otoczeniu pozytywne zakończenia spraw sądowych. Z góry zakładając, że się nie uda. Przyczyni się, że kobiety nie zaczną walczyć.

  • Beata Kos

    Tylko jak pomóc komuś kto tej pomocy nie chce? Dniami, nocami tłumaczyłam koleżance, że poniżanie kłóci się z miłością. Nic nie usprawiedliwia wyzwisk gnębienia. Bez przerwy ona go usprawiedliwia. Przeprosi i znów to samo. Ja naprawdę kompletnie nie umiem, próbuję ją zrozumieć i nie wychodzi mi. Dla mnie jest to niezrozumiałe. Może ktoś mi to wytłumaczy co się dzieje w głowie osoby, która pozwala na takie traktowanie? Jak wyciągnąć z takiego bagna ?

    • asjah

      Ciężko na to odpowiedzieć. Jako licealistka sama mamę przekonywałam, że jej pomogę, że pójdę do pracy i damy sobie radę. Nie chciała. Ale czasami myślę, że gdyby ktoś z sąsiadów zareagował, gdyby ktoś wezwał policję (jeszcze milicję wtedy), to by było inaczej. No ale to takie gdybanie po latach.

  • Beata Kos

    Jak byś skomentowa£a wpis Makóweczki? Bo w sumie przez niego wpadłam tu ;-)

  • Asia

    Byłam w takim „związku” przez 5 lat. Nie bił mnie (chociaż zdarzało się, że używał siły, szarpał), ale stosował właśnie przemoc psychiczną. Wmówił mi, że jestem nikim, że do niczego się nie nadaję, że powinnam być wdzięczna, że ktoś ( czyli on) mnie w ogóle chce. Wbijał mi szpilę za szpilą pod płaszczykiem żartu, mówiąc przy tym, że jestem delikatna jak jajko, nie mam do siebie dystansu i nie znam się na żartach. Wykorzystywał każdą moją słabość, odsunął mnie od ludzi.. Czułam się jak totalny śmieć. Aż pewnego dnia czara goryczy się przelała. Wiedziałam, że dłużej tak nie wytrzymam, ale wiedziałam też, że sama nie dam sobie z tym rady. Bo próbowałam już odejść od niego kilka razy, ale bezskutecznie – za każdym razem udawało mu się mnie zmanipulować obietnicami o zmianie, wspólnym życiu itp. W każdym razie zdecydowałam się pójść na terapię. Gdyby nie to, nie wiem gdzie dziś bym była. Ani czy w ogóle bym była. Dzięki terapii zakończyłam tę chorą relację, chociaż nadal, gdy go widzę, czuję się jakby ktoś mnie kopnął w brzuch.. Ale leczę się z tego, leczę się z niego i staram się z nadzieją spoglądać w przyszłość. Czego i wszystkim będącym w takich chorych związkach życzę.

  • J. K.

    Dziękuję za ten tekst. W mojej rodzinie miałam taką matkę ja ty ojca. Byłam „pierdoloną córką”, „świnią” albo „francą”. Bicia nie zliczę – skubana zawsze wiedziała, gdzie walnąć, żeby śladów było najmniej. Ale dużo większe rany robiły same słowa. Wszyscy wokoło wiedzieli – zresztą cała rodzina matki była pełna przemocy – dzieło ich ojca alkoholika, który robił im samym jeszcze gorsze rzeczy. Reszta społeczeństwa patrzyła obojętnie albo wręcz – pouczali mnie, że matka to matka a ja byłam wstrętna, zła i wyrodna, bo śmiałam w ogóle określać ja negatywnie (dokładnie tak samo, jak żony, które mówią o biciu). Piękny mit matki Polki, trzyma się u nas mocno jak zresztą i inne mity. W swoim trzydziestym roku życia ostatecznie zerwałam kontakt z prześladowcą, który wcześniej ograniczałam jak tylko mogłam. Zaczęłam normalne żyć, bez strachu z moją własną rodziną. Po tym wszystkim część krewnych zaczęła mnie namawiać, żebym się z nią pogodziła, bo z matka „trzeba mieć jakiś kontakt”. Skończyło się dopiero gdy zagroziłam, że albo będą szanować moje granice albo też mnie stracą. Teraz z kolei moja „mamusia”, po kalkulacji zysków i strat, gdy straciła w końcu nade mną władzę, wypisuje do mnie sms-y, że mnie kocha i mi pomoże, wysyła świąteczne życzenia. Zablokowałam jej telefon i zastanawiam się, czy to się kiedyś skończy? Wiem jedno: dziewczyny bądźcie silne i jeśli będziecie mieć przeciwko sobie cały świat, tych wszystkich mędrców z dobrych domów, tych którzy mówią a nie wiedzą jak to jest – miejcie ich w dupie. Róbcie swoje, macie siłę, żeby się z takich historii wyrwać. One zostaną w pamięci, w jakiś sposób będą wokoło was krążyć, bo ta przeszłość ma naturę głodnego sępa ale zyskacie kontrolę nad własnym życiem i ostatecznie, pewnego rodzaju spokój. To co, będzie wracało to będą tylko cienie. To będzie jęk przeszłości, która nie może już was dosięgnąć. Będzie jak duch, który krąży po nocy, budzi ze snu ale nie może was dotknąć ani chwycić w pazury, żałosny w swojej postaci twór – mara. Czasami trzeba stanąć przeciw wszystkiemu, nawet przeciw sobie, stać tak twardo jak tylko potraficie i niech się dzieje co chce ale to wy podejmiecie słuszną decyzję i to będzie was pchało do przodu. To nie jest bezbolesne, nie jest łatwe, można stracić wszystko, bo ci ludzie często uzależniają nas od siebie finansowo ale warto coś zrobić. Zaryzykowałam wiedząc, że stracę mieszkanie. Ale było warto a jakimiś dobrymi zbiegami okoliczności najpierw ktoś mnie przygarnął, a potem odkułam się. Chciałabym podzielić się z wami tą siłą, którą ja zyskałam kiedy w końcu powiedziałam „koniec”. Wierzę, że wygracie, bo ci co nas dręczą to tak naprawdę tchórze. Latami uczyli nas strachu ale tak naprawdę bardzo głęboko w sobie, boją się bardziej niż wy – boją się stracić kontrolę a gdy ją w końcu stracą, stają się bezradni. Pamiętajcie o tym i bądźcie silne. Życzę wam wszystkiego najlepszego.

  • Pola

    W srode nie wytrzymalam i ucieklam z domu, zglosilam na policje, ze maz od dluzszego czasu zneca sie nade mna psychicznie, grozi mi i corce smiercią. Zostal zatrzymany na 48h, dostal nakaz prokuratorski opuszczenia domu, ma zakaz zblizania sie do nas…Wczoraj bylam u adwokata…i uslyszalam, ze tak latwo nie dostane rozwodu,maz wiem ze bedzie utrudnial…adwokat pytal dlaczego 12lat na to pozwalalam…dlaczego?nie wiem…to takie trudne…tak jestem glupia…wiem…ale teraz przerwalam milczenie,chce rozwodu…chce rozpoczac nowe zycie…Nawet nie moge wniesc sprawy o rozwod z orzeczeniem o winie…bo nie mam swiadkow,wszystko dzialo sie w 4 scianach….

    • J.K.

      Nie jesteś głupia. Kiedyś zadałam sobie to samo pytanie. Czemu nie wcześniej? Bo po pierwsze naiwnie wierzyłam, że jeszcze będzie dobrze w relacjach, że ktoś się może zmienić. Dopiero gdy przestałam w to wierzyć, wszystko pękło. Człowiek jest taką istotą, że będzie próbował, póki będzie wierzyć, że może coś zmienić. Pomyśl na jakiej granicy się znalazłaś, skoro przestałaś. Po drugie strach, po trzecie względy materialne. Nie bój się i wal prosto z mostu, na wszelkie pytania „czemu” są bardzo logiczne odpowiedzi. Przed Tobą bardzo trudny okres – ale skoro przetrwałaś te 12 lat, to przetrwasz i to. Musisz próbować walczyć o swoje. Tak naprawdę to ty jesteś wojownikiem, bo przetrwałaś te wszystkie ciężkie chwile i nikt nie umie znieść tyle, co osoby, które doświadczyły przemocy. Każdy twój dzień był walką, teraz to tylko wykorzystaj na swoją korzyść.

  • Truskawka

    Teraz podważa opinię biegłych i stara się udowodnić, że mam cytuję „zaburzenia osobowościowe”.

  • Bartłomiej Żubkowski

    Z jednej strony szalenie cieszę się że poruszyłaś ten temat , przemoc domowa to potworny problem który zostaje w głowach ofiar jeszcze wiele wiele lat po uwolnieniu od oprawcy , cieszę się także nakłaniasz do reagowania , bo znieczulica to chleb powszedni , człowiek pada na ulicy i nikt nie reaguje . Z drugiej strony nie rozumiem skąd te klasyczne zaszufladkowanie że ON to te złe bydle , a ONA niewinna zagubiona i stłamszona przez kata. I choć myślę że kobiet które stosują przemoc fizyczną nad swoimi partnerami jest tyle że drwal by na palcach policzył , to uważam że przemocą psychiczną obydwie płcie mogą śmiało się podzielić po równo . Nie ma złych kobiet , nie ma złych mężczyzn , są źli ludzie

  • buba

    Moja mama pochodzi z rodziny, w której alkohol grał główna rolę.Pprzemocy fizycznej wobec dzieci nie było, było za to poniżanie i zaniedbanie. Babcia z dziadkiem tłukli się nawzajem, dzieci sobie w tym tkwiły. Czasem uciekały z domu w nocy, czasem prosiły sąsiadów o jedzenie.
    Moja mama bez pomocy starała się jakoś sobie poradzić. Wbiła sobie do głowy wizję rodziny wysnutą nie wiem skąd: zajebiste dzieci- wszyscy uśmiechnięci, śliczni i zdolni ..i ona- matka polka, która ze wszystkim sobie radzi ;-) wyszło jak zwykle. Pierwsze dziecko zmarło – miało wrodzoną wadę serca, drugie dziecko z astmą, alergią na wszystko i szamotaniem się, żeby w stanie wojennym zdobyć jakieś jedzenie, dzięki któremu młody mógłby funkcjonować. W końcu sukces- ja. Miałam być śliczna, szczupła, zdolna i pracowita , no i grzeczna.Nie dostałam żadnych pozytywnych sygnałów odnośnie mojego wyglądu- co dzień słyszałam komentarze, że mam krzywe nogi, jestem za gruba, beznadziejna, mam żółte i krzywe zęby !!! że mam coś ze sobą zrobić. Zawsze miałam zacięcie artystyczne, ale nie – plan na mnie nie przewidywał żadnych fanaberii. Byłam bardzo zdolna, same szóstki ze wszystkiego, bo tylko wtedy mama była zadowolona. Byłam zawsze uśmiechnięta i chętna do pomocy- nawet jeśli w duchu czułam się okropnie.
    W czwartej klasie liceum dostałam w twarz, bo powiedziałam, że, owszem, medycyna, ale nie na UJ-ocie. No i wtopa- nie dostałam się. Ryłam cały rok, żeby zdać egzaminy i wyjechać jak najdalej. W międzyczasie borykałam się z bulimią.Na studiach same piątki, bo bez stypendium naukowego , musiałabym przerwać naukę. Jestem lekarzem, radiologiem. Zajmuję się obrazami ludzkiego ciała i odnajduję w tym radość, dobrze zarabiam, mam fajna rodzinę. Ktos powie, że dzieki temu wszystkiemu wyszłam na ludzi i mam dobra prace, ale ja zawsze chciałam projektowac biżuterię…
    Na wiosnę tego roku, kiedy zdałam już wszelkie możliwe egzaminy jakie w życiu zawodowym musiałam zdać, kiedy dałam z siebie wszystko i przetrwałam, przyszedł czas spokoju. I wtedy pękłam- nie miałam planu, nie musiałam zaliczać kolejnych szczebli kariery, pozostałam w pustce. Mąż w końcu nie wytrzymał moich jazd, ciągłego nieuzasadnionego płaczu, bezsenności, napadów złości…poszedł ze mną do psychiatry. Pani doktor zaleciła przede wszystkim psychoterapię. Dochodzę do siebie. Uczę się cieszyć życiem, już wiem , że mam do tego prawo. Uczę się leniuchować . Przyjęłam do wiadomości , że nie jestem cyborgiem…W tym niespójnym poście , chciałam tylko poprosić Państwa, żebyście nie bali się wołać o pomoc.Dla siebie i dla innych. Każdą traumę trzeba przepracować, czasem tylko z fachową pomocą uda się osiągnąć wewnetrzny spokój. Pozdrawiam serdecznie

  • Andżelika

    Ja ostatnio rozmawiałam z koleżanką na ten temat. I powiem szczerze do ostrej wymiany zdań doszło między nami. Z jednej strony uważa, że kat jest najbardziej winny, ale po czym mówi, że kobieta jeśli latami zgadza się na to, że sama jest winna bo świadomie podejmuje takie decyzję. Tłumaczyłam, że skąd my możemy wiedzieć co czuje człowiek jak jest zaszczuty. Chyba nie za bardzo wierzy w moje argumenty. Uważa, że jak człowiek latami znosi takie rzeczy i nic z tym nie robi to już jego problem. I to jest przykre, że społeczeństwo bardziej piętnuje ofiarę niż kata