Wytrysk, opadające cycki i cellulit w głowie, czyli co spotyka kobiety po 30-stce?

Za miesiąc kończę 32 lata. Jeśli mam być zupełnie szczera, czuję się sobą i rozumiem siebie dopiero od około roku, a więc od momentu, kiedy tak naprawdę, gdzieś tam w środku zaczęłam dojrzewać. Wiecie, od kiedy zrozumiałam, że żeby było ok, trzeba wyjść z siebie.

Wyjść, stanąć z boku, popatrzeć i stwierdzić: „Ja pierdolę, chyba jednak muszę przeparkować”.

Ale nie o moich egzystencjalno-filozoficznych przemyśleniach będzie ten tekst, a o byciu kobietą. Kobietą w pewnym wieku. Kobietą w wieku 30+. A więc kobietą w swoich, jak sądzę, najlepszych latach, kiedy większość z nas zaczyna:
– rozumieć, czego chce, a przynajmniej, czego nie chce,
– akceptować swoją cielesność, seksualność, psychikę, a więc
– integrować różne elementy swojego JA, w tym swojej kobiecości,
– porządkować pierdolnik, ale nie ten w mieszkaniu, tylko w głowie, by wreszcie
– czuć się dobrze w swojej skórze i w swoim życiu.

Z takimi dojrzałymi kobietami chcą się wiązać dojrzali mężczyźni, którzy w którymś momencie zaczynają przedkładać cellulit mózgowy nad brak cellulitu dupnego.

Oczywiście wiek to kwestia umowna, bo wszystko zaczyna się i kończy w głowie każdego z nas, jednak badania amerykańskich naukowców i moje własne obserwacje empiryczne dowodzą, że kobieta staje się kobietą po trzydziestce, amen.

Co się z taką babką 30+ dzieje?

Ło panie…

 

#1. ZWISY

 

Nie jest to co prawda level hard, ale zaczynamy powoli obserwować utratę jędrności pewnych części ciała, które [nierzadko mimo intensywnych ćwiczeń] zaczynają opadać.

Są to przede wszystkim ręce, bo wraz z liczbą zmarszczek mimicznych wzrasta poziom zmarszczenia mózgu, a to z kolei skutkuje rosnącym brakiem złudzeń i związanym z tym opadaniem rąk.

Ale nie tylko. Opadają też wory pod oczami. Kiedyś mogłaś imprezować trzy dni pod rząd i wciąż promieniować blaskiem bardziej niż elektrownia w Czarnobylu, dziś jedna zawalona nocka sprawia, że wyglądasz jakby Ci ktoś w wargę strzykawką z botoksem nie trafił.

No i cycki, cycki, Panie. Co ja Wam będę opowiadać… Opadają, no. Może nie że od razu do pasa, ale no kurde, jeszcze kilka lat temu mogłam językiem polizać sutka, a dzisiaj już muszę zerknąć lekko w dół… Jak założę szkła kontaktowe, to nawet sutek zobaczę… Na dodatek jestem w grupie ryzyka, bo biegam, a podobno u biegaczek opadają najszybciej… Na szczęście żyjemy w świecie innowacyjnych rozwiązań i ja właśnie takie mam, muszę je tylko opatentować.

UWAGA!

Niewidzialny Składany Przenośny Stojak Pod Cycki, w skrócie: PC-et. Możesz go schować do torebki i zabrać ze sobą na przyjęcie. Stojak w wersj Pro wyposażony zostanie w specjalne kółka umożliwiające przemieszczanie się z cyckami w górze. Trochę jak kroplówka.

I jak, reflektujecie?

 

#2. SEKS

 

Kobietom po 30-stce chce się bardziej. Oczywiście nie wszystkim i nie zawsze, ale co do zasady nasze libido jest: a. bardziej rozbuchane, b. dojrzalsze.

Co to oznacza?

Po prostu, wiemy, co lubimy w łóżku. Nie wstydzimy się swojego ciała tak jak jeszcze kilka lat temu, nawet jeśli dziś wygląda nieco inaczej [bo z fazy „chuda” przeszłyśmy do fazy „pełna i kobieca”, czytaj: „ja pierdolę, znowu nie poszło w cycki”].

Jesteśmy bardziej skłonne do eksperymentowania i przekraczania pewnych granic, bo przestajemy wstydzić się siebie i swoich potrzeb. [Kajdanki? Dildo? Seks w przebieralni? Bardzo proszę!].

Jesteśmy w momencie, kiedy seks sprawia nam najwięcej radości, bo wciąż jajeczkujemy i nasze hormony w końcu hulają jak trzeba, a na dodatek jesteśmy świadome, co nas podnieca, co nas nakręca, co sprawia nam w łóżku największą przyjemność i frajdę.

Ten luz, brak ograniczeń i świadomość swojego ciała prawdopodobnie u większości kobiet 30+ prowadzi do…

 

#3. KOBIECY WYTRYSK

 

To nie mit, to się dzieje naprawdę. Kobiety poza tym, że mogą dochodzić raz za razem i osiągać różne rodzaje orgazmów, mogą też mieć wytrysk. Oczywiście połączony z orgazmem.

A jest to orgazm zupełnie inny niż ten „standardowy”. Mniej świadomy, bardziej wyłączający mózg, tak jakby odbywał się trochę poza nami, choć jego intensywność jest ogromna [porównałabym go do przeniesienia się na inną orbitę albo nawet do innego układu słonecznego] i zdecydowanie bardziej spektakularna niż zwykłego orgazmu.

Do tej pory naukowcom nie udało się ustalić, co dokładnie odpowiada za kobiecy wytrysk oraz dlaczego jednym kobietom udaje się go osiągnąć, a innym nie.

Ja mogę powiedzieć tylko jedno: nie znam dziewczyny przed 30-stką, która by tego dośwadczyła. Za to tych po 30-stce… Ło Panie… ;)

 

#4. ZMARSZCZKI

 

Pojawiają się, istnieją i są najpiękniejszym świadectwem wszystkich Twoich radości i smutków. Kobiety, które usilnie pozbywają się własnych zmarszczek, fundując sobie w zamian „Maskę Lwa”, to tak naprawdę zagubione dziewczynki, które nigdy nie zaakceptowały własnej kobiecości. Strasznie mi ich szkoda.

Ale tak naprawdę najważniejsze są te zmarszczki wewnętrzne. Mózgowe. Czyli…

 

#5. ŚWIADOMOŚĆ

 

Mówi się, że mężczyźni przechodzą kryzys w wieku +/- 40 lat. Ja myślę, że kobiety przechodzą ten kryzys dwa razy – tuż po trzydziestce i w okolicach 50-tki, kiedy wchodzą w menopauzę. Jakkolwiek o drugim kryzysie nie mogę powiedzieć nic sensownego, tak jeśli chodzi o pierwszy, służę pomocą.

To jest taki niewdzięczny moment, kiedy współczesna kobieta zderza się ze współczesnymi oczekiwaniami na jej temat. Rozpięta między „Nie zdążyłam zostać matką” [pamiętacie tę kampanię?], „Nie zdążyłam zrobić kariery”, a „Nie zdążyłam dowiedzieć się, kim ja w ogóle jestem” przychodzi taki moment, kiedy siada se na dupie i myśli: „Dobra, Mariola, czego ty kurwa w ogóle w życiu chcesz?”.

I to, Panie, jest moment, kiedy kobieta odpowiada sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie.

 

#6. KIM JESTEM?

 

No sorry, stara, ja Ci nie odpowiem. Powiem tylko: 30+ i jedziesz z tym koksem. To proste ;)

 

Fot. O’Keefe Reinhard & Paul, The Orwells, „Terrible Human Beings”, źródło: medum.com

0 Like

Share This Story

Ludzie
  • Marcin Zasiwa

    Zaprawdę powiadam Ci facetów też dotyka jakas dziwna wewnętrzna przemiana po 30tce..
    Tako rzecze ja, 32 latek po/w trakcie tych zmian (bo od roku gdzieś nie ma dnia bym nie odkrył w sobie/w życiu czegoś nowego, czegoś sobie nie uświadomił..)

    • Tak, statystycznie po trzydziestce zaczyna nabierać życiowego oleju w głowie ;)
      Powtarzałem, powtarzam i będę powtarzał – najlepszy czas dla mężczyzny zaczyna się właśnie po trzydziestce.
      Tak więc Marcinie, najlepsze przed Tobą :) Gwarantuję.
      S.

  • chocolateholic

    Podobne refleksje mnie nawiedzaja ostatnimi czasy. Jakoś zmadrzalam ostatnio i nagle wiem czego mi trzeba a trzydzieści tuż tuż. Haj fajv Malv, gut dżob ;)

  • JanOwski

    Kilka uwag do tekstu…przede wszystkim fajnie, że napisałaś o kobiecym wytrysku, bo tak się składa że jest to mój…no chyba już fetysz, w każdym razie uwielbiam to i nauczyłem się doprowadzać kobiety do takiego…co jest fantastyczne bo o ile na początku to jest „do zdobycia” to po zgraniu się z partnerką w czasie jednej nocy może być takich bardzo wiele, zaczynając od tego zamykającego(lub nie :) grę wstępną – a po takim na początek później jest już tylko jazda bez trzymanki :).
    W kamasutra kobiecy wytrysk jest opisywany jako najwyższy stopień orgazmu, rzecz znana od tysięcy lat.
    Tylko niestety, przez długie lata „squirt” był mylony z moczem i traktowany na zasadzie „posikała się z radości”…co poniekąd jest prawdą ale to nie ma niemal nic wspólnego z moczem.
    Więc fajnie – natomiast małe sprostowanie – oczywiście że młode kobiety też mogą mieć i miewają. A raczej mogły mieć gdyby…gdyby miały doświadczonych partnerów i gdyby tak się nie spinały tylko pozwalały sobie popłynąć. A że zazwyczaj mają niedoświadczonych równolatków a same nie znają siebie za dobrze…
    Natomiast jak kobieta jest monogamiczna, jej facet nie potrafi próbować niczego wyrafinowanego(jest tzw. ruchaczem pospolitym) no to jest zdana sama na siebie w temacie…
    cud sam z siebie się nie zdarzy.
    Natomiast sam squirt jest tematem fantastycznym i szczerze wszystkim czytelniczkom polecam ;-)

    A druga uwaga…napisałaś:
    „czuję się sobą i rozumiem siebie dopiero od około roku, a więc od momentu, kiedy tak naprawdę, gdzieś tam w środku zaczęłam dojrzewać.”…

    I wszystko fajnie. Ja już jestem człowiek po „połowinkach” czyli >40, też obserwuję zmiany po swojemu, więc teksty „potrzydziestkowe” wywołują naturalny uśmiech.
    Ale(zawsze najciekawsze jest po „ale” :)…
    Skoro tak…Malv, a ile to czasu jesteś blogerką i produkujesz się w sieci, pisząc z mniejszym lub większym przekonaniem prawdy życiowe których nie rozumieją stare pierniki i młode szczawie?

    I co teraz? Skoro od roku zaczęłaś dojrzewać i rozumieć siebie, to czym były teksty starsze niż ten rok? Gaworzeniem dziecięcym?
    I co z nimi? Do kasacji? Poprawy? Autocenzury? A?

    • Co z tekstami? Kompletnie nic.
      Blog dojrzewa razem ze mną, moi czytelnicy też. Albo i nie. Przecież każdy, kto tu zagładą, robi to z własnego wyboru.

    • Ann

      JanOwski ma bardzo dużo racji jeśli chodzi o kobiecy wytrysk. Doświadczony partner to prawie sukces ale i kobieta musi sobie na to pozwolić :)

      • Ann

        I doświadczony nie znaczy tylko i wyłącznie starszy :)

  • Ewa Van Pluta

    Co do kobiecego wytrysku to nie chodzi tutaj raczej o wiek.
    Da sie to zrobic w wieku 23 lat – z moich badan wynika ze chodzi chyba o poziom podniecenia + odpowiedniej stymulacji :)

  • dlugi122

    Drogi JanOwski. Jeżeli poznałeś tak dobrze tajniki kobiecego wytrysku to podziel się nimi z innymi czytelnikami tego fajnego bloga.

    • KomesM

      JanOwski nie jest wyjątkiem ale instrukcji na to nie ma… zabierz się kolego do uczciwej roboty słuchaj partnerek ale nie uszami, obserwuj, daj więcej z siebie – dużo więcej

      No i drogie Panie… szukajcie partnerów starszych od siebie – duuużo starszych świat wtedy wygląda inaczej

      • A to ciekawe, Komes, co piszesz, bo akurat w moim przypadku orgazmy z wytryskiem miałam tylko z młodszymi partnerami :P

        • Ann

          Zgadzam się. Starszy nie znaczy, że doświadczony.

  • Aga Ta

    Kwestia kryzysu dotyczy tylko tych, ktorzy sa nieszczesliwi w swoim aktualnym zyciu. I stad takie myslenie „a moze jakbym wiecej zarabiala, miala dzieci, meza to byloby inaczej’. Ale zebg tego uniknac trzeba myslec przyszlosciowo. Dzis jest fajnie, ale jesli za 5 lat bedzie tak samo, czy nadal bede szczesliwa? Ja mowiac szczerze nawet nie zauwazylam 30tki :) Byalm wtedy w ciazy i z wypiekami na policzkach zastanawialismy sie z mezem, jaki bedzie ten nasz Szkrab. No ale odpowiednio wczesnie podjelismy taka decyzje, bo chociaz na tamten moment jezdzilismy z plecakiem po swiecie plus mialam super prace to jednak odpowiadajac na powyzsze pytanie uznalam: „nie, jesli za 5 lat bede miala na koncie super kariere i kilka szalonych podrozy wiecej to nie da mi to szczescia”. Mam kilkoro znajomych, z ktorymi wtedy podrozowalismy i ktorzy pukali sie w glowe po co nam dziecko i dzis sa wypaleni, w kryzysie – bo jednak podroze, kariera, imprezy sa super jak ma sie lat 25, ale.to juz za malo.jak.ma sie 30…

  • Bertaaaa

    Ja znam kobiety ktore miały wytrysk przed 30-stka w sumie ledwo po 20-stce. To jest zalezy od partnera.

    • Późne rokokoko

      Otóż to!
      Jako fan wyżej wymienionego wytrysku :P mogę z własnych doświadczeń powiedzieć tyle, że miałem partnerkę w wieku 22, która tryskała jak fontanna z tym, że kiedy jej się to ze mną pierwszy raz zdarzyło to strasznie się speszyła, zaczęła przepraszać itd. I dopiero moje tłumaczenie, że nie ma za co i że to jest zajebiste i nieustanne przekonywanie, że to uwielbiam spowodowało, że przestała się tego krepować, więc to nie kwestia wieku tylko raczej tych mniejszych oporów po 30stce. ;) Z tym, że ja byłem od niej 10 lat starszy – a jak taka młoda trafia na nierozgarniętego rówieśnika, który jakoś niepoważnie zareaguje to się może dziewczyna zablokować już w tym temacie na zawsze.

      A druga rzecz o wytrysku – bo to też trzeba wiedzieć – że mimo iż branża porno lansuje to na jakąś specjalną magiczną ciecz to wszelkie bardziej naukowe wyjaśnienia jakich szukałem twierdzą jedno – jest to mocz :D Mnie to nie robi różnicy wprawdzie, ale jest jak jest :D Lekarzem nie jestem, więc sporów z myślącymi inaczej toczył nie będę jakby co, ale pisze co ja na ten temat znalazłem :)

      • Nie no, bez jaj. Właśnie współczesne badania wykazują, że – wbrew temu, co sądzono jeszcze -dziesiąt, -naście lat temu – ciecz wydobywająca się podczas kobiecego wytrysku nie ma z moczem nic wspólnego. Może właśnie dlatego, że wydostaje się z pochwy, a nie z cewki moczowej :P

        • Późne rokokoko

          W badaniach do których ja dotarłem badano skład zawartości pęcherza u kobiet po czym badano skład cieczy która wydobywa się w trakcie kobiecej ejakulacji i większość składu się zgadzała z tym co było w pęcherzu :) Spróbuję znowu poszukać to wkleję, ale nie trafiłem na żadne badania, które byłyby w stanie powiedzieć gdzie – jeśli to nie jest mocz – się ta ciecz gromadzi, a anatomia człowieka jest już raczej dobrze „rozgryziona” ;P Naprawdę byłem ciekaw i długo byłem wyznawca tej samej teorii o której piszesz, ale jak zacząłem szukać to wszystkie drogi kończyły się na „moczu” :)

          • A czy mocz może wydostawać się z pochwy? Don’t think so. Być może skład jest w jakimś stopniu, ale nie porywałabym się na stwierdzenie, że mamy tu do czynienia z moczem :P

          • Późne rokokoko

            Akurat lekarze wyznający obie teorie – zarówno tą o moczu jak i tą o produkcie gruczołów analogicznych do męskiej prostaty – zgodni są co do jednego – ciecz ta wydostaje się właśnie przez cewkę moczową a nie z pochwy :)

          • Studentka medycyny

            Tbh ten plyn to wydzielina gruczołów przedsionkowych (Bartholina) a z moczem ma wspólny jedynie skład elektrolitowy :p a wytrysk można dość łatwo osiągnąć przez stymulacje punktu G 2-3 palcami – (uwaga dla partnera/partnerki – znajdźcie ‚karbowane’ miejsce na przedniej ścianie pochwy) przy jednoczesnym mocnym ucisku drugą ręką na podbrzusze i ew. dodatkowej stymulacji łechtaczki :p ja za pierwszym razem miałam 20 lat, partner tak samo, liczy sie wiedza a nie doświadczenie :D

          • Późne rokokoko

            Nie mogę zalajkować, więc tak „daję lajka” ;)
            A skoro mamy fachowca to mam pytanie – czy to, że jest to wydzielina tychże gruczołów to już 100% potwierdzone badaniami, bo wszędzie gdzie czytałem było to przedstawiane jako „teoria”. Bo mimo wszystko jednak taka wersja jest fajniejsza niż wersja „z moczem” :)

          • Studentka medycyny

            Generalnie naukowcy zastanawiają się nad 2 gruczołami podejrzanymi o ten ‚fenomen’ :p Bartholina wlasnie, to sa te gruczoly klasycznie odpowiadajace za nawilzenie przedsionka pochwy i gruczolami Skenego, polozonymi blizej ujscia cewki moczowej.
            Czy to potwierdzone informacje? W 2007 roku przeprowadzano badania biochemiczne, i okazalo sie, ze plyn zawiera wiecej glukozy, fruktozy i fosforanów typowych dla wydzieliny prostaty (niemal tak duzo jak ejakulat meski) i znacznie mniej mocznika kreatyniny niz mocz (kreatynina to substancja filtrowana ale nie wchlaniana zwrotnie w nerkach i mocz zawsze zawiera jej wieksza ilosc)

            Ogolnie wymienione gruczoly bardzo roznia sie osobniczo – zarowno liczba jak i rozmiarem i polozeniem, stad zapewne niektore kobiety nie sa wgl w stanie doswiadczyc wytrysku. Funny thing – ich ujscia moga byc polozone nad zwieraczem cewki lub ogolnie wysoko na jej dlugosci i wtedy mozemy miec do czynienia z wytryskiem wstecznym – ejakulat przedostaje sie w gore w kierunku do pecherza (przy niewypelnionym pecherzu, kiedy zwieracz jest rozluzniony, moze wypelnic pecherz) – a dopiero potem na zewnatrz w wyniku rozluznienia zwieracza cewki :p nawet zdaje sie zarejestrowano to na usg :p

            To sum up: ejakulat kobiecy to nie mocz, ale w zalezności od budowy anatomicznej kobiety moze roznic sie jego ilosc i miejsce wytrysku :p

          • Późne rokokoko

            Dzięki za wyklarowanie tematu!
            Bo internet jednak zawiera strasznie dużo niekonkretnych informacji, niepotwierdzonych teorii i innych „widzimisiów” i mimo, że starałem się je odsiać i szukać możliwie najbardziej naukowych wyjaśnień to i tak skończyłem na „moczu” :D :D :D
            A to taki fajny „fenomen”, że szkoda by było go sprowadzić do moczu :D :D :D A glukoza i fruktoza wyjaśniają chyba wyjaśniają dlaczego jest słodkawy :D :D :D ;P

        • Późne rokokoko

          Wpadłem dziś na YT taki wykład Prof. Lwa-Starowicza i mi sie przypomniała ta dyskusja :) Koło 10 minuty jest poruszany „nasz” temat :) Polecam ;)
          https://www.youtube.com/watch?v=uPS-xf1JI8g

  • A ja znam jedną partnerkę grubo przed trzydziestką, która tryskała ;) Efekt niesamowity.

  • Pięknie napisane. Spodobał mi się ten fragment o zmarszczkach. Pnie niekiedy przesadzają. Wtedy np., kiedy pojawia się siwy włos – skandaliczna oznaka tego, iż młodość nigdy nie wróci. Staroświecka mitologia.
    Jak będę miała siwe włosy, to zrobię sobie dready. A co? Jak się starzeć, to z godnością!

  • Ralf

    Powyższe to tylko próba racjonalizacji oczywistego – starzenia się. Doskonale wiesz, że nie wygrasz tej nierównej walki. Ale cóż dobre samopoczucie to podstawa.

    • Buahahahaha :D

    • Agata

      Hehłam

    • Pionierka

      Ty też nie wygrasz tej nierównej walki. Kiedyś umrzesz, wiesz?

    • Racjonalizacja czy nie, bo dyskutować o tym można długo i namiętnie, nie zmienia to jednego faktu. Można klapnąć na przysłowiowym zadku, lamentować i rwać sobie włosy z głowy biadoląc nad odchodzącą młodzieńczością lub przejść nad tym do porządku dziennego i skupić się na tym, co nas cieszy.

      Wybór należy do każdego z nas.

  • Tomek Degler

    „Z takimi dojrzałymi kobietami chcą się wiązać dojrzali mężczyźni”.
    Czy mogłabyś to częściej paniom powtarzać? Please? Do wielu to kompletnie nie dociera i wydaje im się, że przyjęcie dziewczęcej postawy, dla doświadczonego faceta, który już nie bardzo musi sobie coś udowadniać, a już zwłaszcza komuś – jest super.

  • Anja

    Do tej pory uwierało mnie , że wejście o kilka(a może i więcej) poziomów wyżej jeśli chodzi o samoświadomość, które wypracowałam różnymi doświadczeniami, zanurzaniem się wgłąb siebie, rozumieniem i akceptowaniem moich emocji i zaprzestaniem blokowania działania myślą: „co o mnie inni pomyślą?” trochę zbyt późno u mnie miało miejsce. Mam 25 lat. Teraz rozumiem, że pewne rzeczy zachodzą w swoim czasie. Jestem superciekawa jaka będę w wieku 30 lat.

  • Marcin Majzner

    Dziękuję za ten wpis, jest piękny :)

  • Magdalena M. Kałużyńska

    Mhm… Jeżeli kobieta trzydziestodwuletnia jest kobietą dojrzałą, to co ma powiedzieć kobieta, której wybiło lat czterdzieści cztery, czyli – że tak powiem – ja? Hm… pomyślmy. Najczęściej słyszę, że jestem stara. Albo, że stanowię „ciekawy obiekt seksualny dla młodzieży”. W muzeum są obiekty muzealne, a panie po czterdziestce są, niekiedy, obiektami seksualnymi. Mimo właśnie tych zwisów, cielesnej widocznej „niejędrności”. A i że, podobno, „kuguarzyce” są najlepszymi kochankami, gdyż „wiedzą, czego chcą, dużo umieją i można się od takich mamusiek wiele nauczyć”.
    Dzieciarnia się naoglądała „Gotowych na Wszystko” i wyobraża sobie, że każda czterdziecha to Eva Longoria, co? Albo sławetna Matka Stiflera z American Pie?
    Trzydzieści dwa lata? Piękny wiek, naprawdę. Nie pamiętam żadnego kryzysu. Wtedy nie przechodziłam kryzysu. Wtedy przechodziłam tzw. ciszę przed burzą, zwaną również rewolucją. A rewolucja w życiu przyszła, kiedy wybił mi wiek „chrystustowy”. Moja koleżanka, dekadę ode mnie starsza, powiedziała, wtedy: Trzydzieści trzy lata. I masz do wyboru: ukrzyżowanko, albo rewolucja.
    Wybrałam bramkę numer dwa.
    Czego i Tobie życzę.
    Pozdrawiam

  • Barbara Pochitonow

    dobry tekst i mega prawdziwe spostrzeżenia… :)

  • Anya

    Świrowanie na punkcie zmarszczek to rzecz bardzo smutna, ale faktem pozostaje, że nie wszystkie zmarszczki są estetyczne albo po prostu nie każdej kobiecie się podobają. Myślę, że skoro nie mamy problemu z tym żeby wyrównać i wybielić zęby, to do tego, jakie zabiegi pielęgnacyjne fundujemy naszej skórze, też nikt nie powinien się przyczepiać. Taka tam moja mini, chyba zdrowa, refleksja. Reszta rzeczy sprawia, że się śmieję z radości, bo skomplikowane obliczenia matematyczne pokazują mi, że cztery na sześć stopni wtajemniczenia mam zaliczone w wieku lat dwudziestu zaledwie! Co prawda jest to troszeczkę śmiech przez łzy, bo wbrew pozorom cycki mam duże i niezbyt antygrawitacyjne (od zawsze) a orgazmu z wytryskiem to ja jeszcze nigdy nie, nawet w obecności pejcza ;3 Ale nic to!

  • Wojt

    „wyglądasz jakby Ci ktoś w wargę strzykawką z botoksem nie trafił”
    Na głos się zaśmiałem. Jeszcze nikt mnie tak nie rozbawił o 6:20, kiedy siedząc przy kawie dopiero otwieram oczy (a mózg zacznie reagować dopiero za jakieś 20 min)

  • Życie, droga Autorko wpisu, po prostu życie.
    Dotyczy wszystkich bez wyjątku.
    Więc po co się tym przejmować skoro i tak wpływu na to większego nie mamy, lepiej skupić się na konstruktywnych rzeczach. Z resztą pisząc te słowa wychodzę z założenia, że wyjaśniać więcej nie muszę – bo sama doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. I chyba nawet lepiej niż ja :)
    Pewien zasób powoli tracisz, inny zasób z kolei powoli zyskujesz. I całkiem rozsądnie jest się skupić na szlifowaniu umiejętności korzystania z tych nowych zasobów. W Twoim przypadku, śmiem zakładać, będzie to zdecydowanie pogłębiona umiejętności życia w długoterminowym, jak najbardziej zbliżonym do optymalnej harmonii partnerstwie. Czego Ci życzę.
    I tyle.

    S.

  • Kamina

    Myślę że dojrzałość nie zależy od wieku… Można być kobietą dojrzałą już w wieku lat 20 paru, ale to zależy od wielu czynników. Niektórzy nawet w wieku 50 lat nie są dojrzali.

  • Keki

    zajrzałam tu przypadkiem, jestem w Twoim wieku, ale do prób zagłębiania się w to co masz do powiedzenie zniechęcił mnie wulgarny język pełen dziwnych obcojęzycznych zwrotów.

  • Super wpis. Dużo w tym dosadnej prawdy.