<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Związek otwarty</title>
	<atom:link href="https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty</link>
	<description>Jedyny blog społeczno-literacki. Zero lajfstajlu. Nie mówię jak żyć. Mówię, że można inaczej.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 31 Aug 2023 14:15:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.8.25</generator>
	<item>
		<title>Autor: Malwina</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-7683</link>
		<dc:creator><![CDATA[Malwina]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jul 2015 14:02:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-7683</guid>
		<description><![CDATA[Kocha ją, ale chce wolności - więc nie zrywa z nią, ale pieprzy też inne... I vice versa. Trochę chore... Ludzie są tak nienachapani, że chcieliby wszystko naraz...]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kocha ją, ale&nbsp;chce wolności &#8211; więc&nbsp;nie zrywa z&nbsp;nią, ale&nbsp;pieprzy też inne&#8230; I&nbsp;vice versa. Trochę chore&#8230; Ludzie są tak&nbsp;nienachapani, że&nbsp;chcieliby wszystko naraz&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Saga Sachnik</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-6572</link>
		<dc:creator><![CDATA[Saga Sachnik]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 23 Nov 2014 12:27:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-6572</guid>
		<description><![CDATA[Co głowa, to pomysły. Zgodzę się, że kiedyś pewnie takie pomysły na wiązanie się ze sobą były, ale &quot;w dzisiejszych czasach&quot; nikogo nie dziwi jakoś przesadnie mówienie o nich. Te &quot;dzisiejsze czasy&quot; po prostu dopuszczają inne konfiguracje do głosu.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co głowa, to&nbsp;pomysły. Zgodzę się, że&nbsp;kiedyś pewnie takie pomysły na&nbsp;wiązanie się ze&nbsp;sobą były, ale&nbsp;&#8222;w dzisiejszych czasach&#8221; nikogo nie&nbsp;dziwi jakoś przesadnie mówienie o&nbsp;nich. Te &#8222;dzisiejsze czasy&#8221; po&nbsp;prostu dopuszczają inne konfiguracje do&nbsp;głosu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Honorata</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-6449</link>
		<dc:creator><![CDATA[Honorata]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2014 19:28:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-6449</guid>
		<description><![CDATA[Ja chyba rzeczywiście nie bardzo ogarniam te ideę &quot;wolnego związku&quot;. Mam zaledwie 30 lat, ale czytając o tym, czuję się jak rówieśniczka moich własnych rodziców. Rozumiem bycie singlem, ale skoro chcę z kimś być, to jak mogę z góry zakładać, że będę się dusić w układzie na wyłacznośc? i jak spanie z innym facetem ma na mnie działać &quot;odduszająco&quot;? Rzeczywiście jakoś nie bardzo chwytam opcję porannego śniadania i rozmowy osób w takim zwiazku. Coś w stylu : Kotku wczoraj mnie poniosło, czułam się przytłoczona ale poszłam do baru, przeleciał mnie jakiś facet, zrobiłam mu loda, od razu mi lepiej, pójdziemy poźniej do muzeum? A może Ty dzisiaj bzykasz jakąś pannę dla rozładowania emocji? 
No proszę Was, to jest porąbane i tak to jest krytyka, możecie mnie nazwać zaściankową prostaczką. 
Wolny związek jak to ładnie nazywacie to co w stylu : chciałbym ale się boję. Albo jak kto woli : wszystko fajnie ale i tak wiem, że będę sobie pozwalał na lewiznę. to jest dobry układ dla ludzi niedojrzałych emocjonalnie, którzy sami nie potrafią się ogarnąć, albo nie znalezli jeszcze w sobie siły do bycia odpowiedzialnym za kogoś innego. Więc czy naprawdę nie lepiej już być singlem? wtedy można sobie robić co się chce  i jak to jest powiedziane nikt nikogo nie dusi, przespimy się a potem każde wraca do siebie i nie ingerujemy w swoją prywatność.
bo pozostałe racje to są dla mnie racje typu kutas , jak mawia mój facet. po prostu wolne związki to układy ludzi którzy mają problemy z wiernością i dojrzałością emiocjonalną, ale chcą sobie zapewnic to łóżko, do ktorego zawsze mogą przyjść w momencie jak nic im się na mieście nie trafi. A jak pojawia się zaangazowanie to zabierają zabawki i się wynoszą bo się duszą.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja chyba rzeczywiście nie&nbsp;bardzo ogarniam te ideę &#8222;wolnego związku&#8221;. Mam zaledwie 30 lat, ale&nbsp;czytając o&nbsp;tym, czuję się jak rówieśniczka moich&nbsp;własnych rodziców. Rozumiem bycie singlem, ale&nbsp;skoro chcę z&nbsp;kimś być, to&nbsp;jak mogę z&nbsp;góry zakładać, że&nbsp;będę się dusić w&nbsp;układzie na&nbsp;wyłacznośc? i&nbsp;jak spanie z&nbsp;innym facetem ma na&nbsp;mnie działać &#8222;odduszająco&#8221;? Rzeczywiście jakoś nie&nbsp;bardzo chwytam opcję porannego śniadania i&nbsp;rozmowy osób w&nbsp;takim zwiazku. Coś w&nbsp;stylu : Kotku wczoraj mnie poniosło, czułam się przytłoczona ale&nbsp;poszłam do&nbsp;baru, przeleciał mnie jakiś facet, zrobiłam mu loda, od&nbsp;razu mi lepiej, pójdziemy poźniej do&nbsp;muzeum? A&nbsp;może Ty dzisiaj bzykasz jakąś pannę dla rozładowania emocji?<br />
No proszę Was, to&nbsp;jest porąbane i&nbsp;tak to&nbsp;jest krytyka, możecie mnie nazwać zaściankową prostaczką.<br />
Wolny związek jak to&nbsp;ładnie nazywacie to&nbsp;co w&nbsp;stylu : chciałbym ale&nbsp;się boję. Albo&nbsp;jak kto woli : wszystko fajnie ale&nbsp;i&nbsp;tak&nbsp;wiem, że&nbsp;będę sobie pozwalał na&nbsp;lewiznę. to&nbsp;jest dobry układ dla ludzi niedojrzałych emocjonalnie, którzy&nbsp;sami nie&nbsp;potrafią się ogarnąć, albo&nbsp;nie znalezli jeszcze w&nbsp;sobie siły do&nbsp;bycia odpowiedzialnym za&nbsp;kogoś innego. Więc&nbsp;czy naprawdę nie&nbsp;lepiej już być singlem? wtedy można sobie robić co się chce  i&nbsp;jak to&nbsp;jest powiedziane nikt nikogo nie&nbsp;dusi, przespimy się a&nbsp;potem każde wraca do&nbsp;siebie i&nbsp;nie ingerujemy w&nbsp;swoją prywatność.<br />
bo pozostałe racje to&nbsp;są dla mnie racje typu kutas , jak mawia mój&nbsp;facet. po&nbsp;prostu wolne związki to&nbsp;układy ludzi którzy&nbsp;mają problemy z&nbsp;wiernością i&nbsp;dojrzałością emiocjonalną, ale&nbsp;chcą sobie zapewnic to&nbsp;łóżko, do&nbsp;ktorego zawsze mogą przyjść w&nbsp;momencie jak nic im się na&nbsp;mieście nie&nbsp;trafi. A&nbsp;jak pojawia się zaangazowanie to&nbsp;zabierają zabawki i&nbsp;się wynoszą bo się duszą.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Krzysiek</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-6445</link>
		<dc:creator><![CDATA[Krzysiek]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2014 17:39:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-6445</guid>
		<description><![CDATA[&quot;Bosze&quot;, sorry gościu ,ale dla mnie wolność to coś w cholere innego niż swoboda,a ty jak dla mnie bardzo mylisz jedno pojęcie z drugim. Jesteś wolnym człowiekiem i możesz wybrać albo życie w związku(tj. w oddaniu i wierności), albo w pojedynkę i robienie wszystkiego co mi się podoba z kimkolwiek mi się podoba. Nikt Ciebie nie zmusza. Problem tylko polega na tym, że wymagania czy cokolwiek takiego w związku nie są po to by kogoś zaduszać, ale dlatego ,że obydwoje jesteście dla siebie. Wasza sprawa czy umiecie się dogadać co do realizacji potrzeb wzajemnie. Jednak jeśli ktoś wymaga realizacji wszystkich potrzeb w związku albo ,że nie będzie musiał się w ogóle w tym związku poświęcić no to cóż - niech idzie się powiesić lub wyrzuci wszystkie bajki do kosza i zajmie się życiem.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Bosze&#8221;, sorry gościu ,ale dla mnie wolność to&nbsp;coś w&nbsp;cholere innego niż swoboda,a ty jak dla mnie bardzo mylisz jedno pojęcie z&nbsp;drugim. Jesteś wolnym człowiekiem i&nbsp;możesz wybrać albo&nbsp;życie w&nbsp;związku(tj.&nbsp;w&nbsp;oddaniu i&nbsp;wierności), albo&nbsp;w&nbsp;pojedynkę i&nbsp;robienie wszystkiego co mi się podoba z&nbsp;kimkolwiek mi się podoba. Nikt Ciebie nie&nbsp;zmusza. Problem tylko&nbsp;polega na&nbsp;tym, że&nbsp;wymagania czy&nbsp;cokolwiek takiego w&nbsp;związku nie&nbsp;są po&nbsp;to by&nbsp;kogoś zaduszać, ale&nbsp;dlatego ,że obydwoje jesteście dla siebie. Wasza sprawa czy&nbsp;umiecie się dogadać co do&nbsp;realizacji potrzeb wzajemnie. Jednak jeśli ktoś wymaga realizacji wszystkich potrzeb w&nbsp;związku albo&nbsp;,że nie&nbsp;będzie musiał się w&nbsp;ogóle w&nbsp;tym związku poświęcić no to&nbsp;cóż &#8211; niech&nbsp;idzie się powiesić lub wyrzuci wszystkie bajki do&nbsp;kosza i&nbsp;zajmie się życiem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: orli</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-6433</link>
		<dc:creator><![CDATA[orli]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2014 11:16:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-6433</guid>
		<description><![CDATA[litosci to jest jakas despera... chyba jestem monogamem, albo &quot;ktos&quot; jest moj albo wcale.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>litosci to&nbsp;jest jakas despera&#8230; chyba jestem monogamem, albo&nbsp;&#8222;ktos&#8221; jest moj albo&nbsp;wcale.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kris</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-6312</link>
		<dc:creator><![CDATA[Kris]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Sep 2014 00:34:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-6312</guid>
		<description><![CDATA[W ekonomii nazywa sie to &#039;zjesc ciastko i miec ciastko&#039;.... Albo jestes niezalezna i nie potrzebujesz pomocy (znaczy radzisz sobie w kazdej sytuacji) albo w sytuacji gdy sobie nie radzisz potrzebujesz pomocy. Te dwie rzeczy sie wykluczaja.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W&nbsp;ekonomii nazywa sie to&nbsp;‚zjesc ciastko i&nbsp;miec ciastko&#8217;&#8230;. Albo&nbsp;jestes niezalezna i&nbsp;nie potrzebujesz pomocy (znaczy radzisz sobie w&nbsp;kazdej sytuacji) albo&nbsp;w&nbsp;sytuacji gdy&nbsp;sobie nie&nbsp;radzisz potrzebujesz pomocy. Te dwie rzeczy sie wykluczaja.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: dakkk</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-5988</link>
		<dc:creator><![CDATA[dakkk]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jul 2014 19:51:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-5988</guid>
		<description><![CDATA[&quot;Ludzie o wysokiej otwartości na doświadczenie nie są stworzeni do monogamii. Nie są też, jak zresztą wszyscy, stworzeni do samotności.&quot;

Jako były seksoholik mogę Ci powiedzieć, że niekiedy taki nadmiar doświadczeń może tylko pogłębiać ludzką samotność. Miałem wiele partnerek seksualnych, chętnie eksplorowałem granice przyzwoitości... Mimo dalece posuniętego zepsucia (w tych czasach pewnie zostałoby to inaczej nazwane: swobodą, nie swawolą, i dążeniem do realizacji ludzkich pragnień) nie byłem pozbawiony moralności do cna, nie dawałem się zamknąć w schemat związku, by później szukać zastrzyku dopaminy na boku. Wydawało mi się to nie w porządku, wtedy nie pojmowałam, jak można – będąc w związku, chodzić do łóżka z innymi i godzić się, by twój partner robił to samo. Dziś nadal tego nie pojmuje. Piszę to z pozycji osoby, która przeleciała dużo mężatek :-) Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś że od braku seksu się umiera... Znam ludzi którzy egzystują długie lata bez seksu i żyją. Mimo to często widzę jak ludzie próbują stawiać seks na równi z potrzebami pierwszego rzędu. słyszę, że jesteśmy uwarunkowani tak a nie inaczej, i że z natury jesteśmy poligamistami itp. Tak się składa, że w przyrodzie są gatunki zarówno monogamiczne (np chomiki preriowe) jak i poligamiczne, tak samo jest z ludźmi... Jeżeli ktoś jest zdania, że monogamia nie jest dla niego, że jest  zbyt utopijna, romantyczna, to czego szuka w związku? Relacji na wyłączność? Dziś czuję się sama, chcę się w tobie zapomnieć, przytulić cię, pocałować. Jutro moja natura odkrywczyni, i niepohamowana potrzeba zaznawania nowych rzeczy zaprowadzi mnie wprost do sypialni tego nieznajomego, przystojnego mężczyzny... Następnego dnia gdy będzie doskwierać mi poczucie pustki, wrócę żeby znów przytulić się do ciebie, pocałować w usta (mimo wczorajszego fellatio) OCZYWIŚCIE ŻE TAK MOŻNA ale to nie jest związek oparty na oddaniu, i pracy, to pójście na łatwiznę. Spróbujcie (potraktujcie to jako doświadczenie) wcześniej posłuchajcie Erykah Badu - Next lifetime: https://www.youtube.com/watch?v=p_ZhycNmlAo i zapytajcie: czy stać was na coś więcej? Może nie, może taki substytut związku będzie akurat tym czymś co wam odpowiada - na ten moment. Jestem jednak zdania, że pozostanie to tylko substytut, dla tych którzy nie potrafią się zdefiniować. Ja wyszedłem ze swojego uzależnienia, i obecnie jestem w długoletnim związku. Monogamista? Nie wiem, swoje uzależnienie było poniekąd wykreowane, z czasem zakorzeniło się ono w mym układzie limbicznym. Ludzie często swoje wyhodowane instynkty, mylą z naturalnymi predyspozycjami. Czy nie mam apetytu na inne kobiety? Hmm nie ważne gdzie nabieram apetytu - jadam w domu I TAK JEST DOBRZE, jestem szczęśliwy :-) 

do autorki - niektóre wypowiedzi skrajne, nie pasujące do psychologa. Nie mam tu na myśli konkretnie tego wpisu, tylko ogólnie wpisy które udało mi się przeczytać. Stylistycznie - może być. Wartości intelektualne - jakieś :-) Potrafisz sprowokować do podzielenia się własnymi odczuciami, a to już dużo, i może tak ma być...]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Ludzie o&nbsp;wysokiej otwartości na&nbsp;doświadczenie nie&nbsp;są stworzeni do&nbsp;monogamii. Nie&nbsp;są też, jak zresztą wszyscy, stworzeni do&nbsp;samotności.&#8221;</p>
<p>Jako były seksoholik mogę Ci powiedzieć, że&nbsp;niekiedy taki nadmiar doświadczeń może tylko&nbsp;pogłębiać ludzką samotność. Miałem wiele partnerek seksualnych, chętnie eksplorowałem granice przyzwoitości&#8230; Mimo dalece posuniętego zepsucia (w&nbsp;tych czasach pewnie zostałoby to&nbsp;inaczej nazwane: swobodą, nie&nbsp;swawolą, i&nbsp;dążeniem do&nbsp;realizacji ludzkich pragnień) nie&nbsp;byłem pozbawiony moralności do&nbsp;cna, nie&nbsp;dawałem się zamknąć w&nbsp;schemat związku, by&nbsp;później szukać zastrzyku dopaminy na&nbsp;boku. Wydawało mi się to&nbsp;nie w&nbsp;porządku, wtedy nie&nbsp;pojmowałam, jak można – będąc w&nbsp;związku, chodzić do&nbsp;łóżka z&nbsp;innymi i&nbsp;godzić się, by&nbsp;twój partner robił to&nbsp;samo. Dziś nadal tego nie&nbsp;pojmuje. Piszę to&nbsp;z&nbsp;pozycji osoby, która&nbsp;przeleciała dużo mężatek :-) Moja przyjaciółka powiedziała mi kiedyś że&nbsp;od braku seksu się umiera&#8230; Znam ludzi którzy&nbsp;egzystują długie lata bez&nbsp;seksu i&nbsp;żyją. Mimo to&nbsp;często widzę jak ludzie próbują stawiać seks na&nbsp;równi z&nbsp;potrzebami pierwszego rzędu. słyszę, że&nbsp;jesteśmy uwarunkowani tak&nbsp;a&nbsp;nie&nbsp;inaczej, i&nbsp;że z&nbsp;natury jesteśmy poligamistami itp. Tak&nbsp;się składa, że&nbsp;w&nbsp;przyrodzie są gatunki zarówno monogamiczne (np chomiki preriowe) jak i&nbsp;poligamiczne, tak&nbsp;samo jest z&nbsp;ludźmi&#8230; Jeżeli ktoś jest zdania, że&nbsp;monogamia nie&nbsp;jest dla niego, że&nbsp;jest  zbyt utopijna, romantyczna, to&nbsp;czego szuka w&nbsp;związku? Relacji na&nbsp;wyłączność? Dziś czuję się sama, chcę się w&nbsp;tobie zapomnieć, przytulić cię, pocałować. Jutro moja natura odkrywczyni, i&nbsp;niepohamowana potrzeba zaznawania nowych rzeczy zaprowadzi mnie wprost do&nbsp;sypialni tego nieznajomego, przystojnego mężczyzny&#8230; Następnego dnia gdy&nbsp;będzie doskwierać mi poczucie pustki, wrócę żeby&nbsp;znów przytulić się do&nbsp;ciebie, pocałować w&nbsp;usta (mimo wczorajszego fellatio) OCZYWIŚCIE ŻE TAK&nbsp;MOŻNA ale&nbsp;to nie&nbsp;jest związek oparty na&nbsp;oddaniu, i&nbsp;pracy, to&nbsp;pójście na&nbsp;łatwiznę. Spróbujcie (potraktujcie to&nbsp;jako doświadczenie) wcześniej posłuchajcie Erykah Badu &#8211; Next lifetime: <a href="https://www.youtube.com/watch?v=p_ZhycNmlAo" rel="nofollow">https://www.youtube.com/watch?v=p_ZhycNmlAo</a> i&nbsp;zapytajcie: czy&nbsp;stać was na&nbsp;coś więcej? Może nie, może taki substytut związku będzie akurat tym czymś co wam odpowiada &#8211; na&nbsp;ten moment. Jestem jednak zdania, że&nbsp;pozostanie to&nbsp;tylko substytut, dla tych którzy&nbsp;nie potrafią się zdefiniować. Ja wyszedłem ze&nbsp;swojego uzależnienia, i&nbsp;obecnie jestem w&nbsp;długoletnim związku. Monogamista? Nie&nbsp;wiem, swoje uzależnienie było poniekąd wykreowane, z&nbsp;czasem zakorzeniło się ono w&nbsp;mym układzie limbicznym. Ludzie często swoje wyhodowane instynkty, mylą z&nbsp;naturalnymi predyspozycjami. Czy&nbsp;nie mam apetytu na&nbsp;inne kobiety? Hmm nie&nbsp;ważne gdzie nabieram apetytu &#8211; jadam w&nbsp;domu I&nbsp;TAK JEST DOBRZE, jestem szczęśliwy :-) </p>
<p>do autorki &#8211; niektóre wypowiedzi skrajne, nie&nbsp;pasujące do&nbsp;psychologa. Nie&nbsp;mam tu na&nbsp;myśli konkretnie tego wpisu, tylko&nbsp;ogólnie wpisy które udało mi się przeczytać. Stylistycznie &#8211; może być. Wartości intelektualne &#8211; jakieś :-) Potrafisz sprowokować do&nbsp;podzielenia się własnymi odczuciami, a&nbsp;to już dużo, i&nbsp;może tak&nbsp;ma być&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Huehuehue</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-5952</link>
		<dc:creator><![CDATA[Huehuehue]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jul 2014 21:39:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-5952</guid>
		<description><![CDATA[Do czego zmierza taki związek? Czy są tu osoby, które mogłyby napisać na czym stanęło u nich?]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Do&nbsp;czego zmierza taki związek? Czy&nbsp;są tu osoby, które mogłyby napisać na&nbsp;czym stanęło u&nbsp;nich?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: NicNieWiem</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-5886</link>
		<dc:creator><![CDATA[NicNieWiem]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 03 Jul 2014 01:22:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-5886</guid>
		<description><![CDATA[Też kiedyś &quot;doskonale to wszystko rozumiałam&quot;. Tak naprawdę to nic innego jak uleganie oczekiwaniom współczesności. Argumenty mogą być różne, fakty zawsze pozostają takie same. Nie istnieją związki otwarte. To tylko układy. Koleżeńskie, przyjacielskie, biznesowe... Czasami i to nie. &quot;Lubię z tobą przebywać, ale nie na tyle by...&quot;. To tak naprawdę brak umiejętności wyboru. Brak umiejętności osiągnięcia pewności - bo przecież aby zdecydować się na te &quot;nieświeże gacie, poranny nieświeży oddech, pedantyzm jednej strony, egoizm drugiej&quot; - trzeba mieć pewność. Pewność własnego wyboru i pewność tej drugiej osoby. A to jest ten rodzaj pewności, którego jest dzisiaj najmniej. &quot;Wybiorę jedno, nie będę mieć drugiego - a ja chcę mieć wszystko!&quot; - to jest motto osób, dla których rozwiązaniem jest otwarty związek.

Nie da się prawdziwie zakochać tak, aby nie czuć żadnego ukłucia, żadnego żalu, że ta druga osoba przez chociażby moment komuś zupełnie obcemu oddaje tą samą czułość, to samo zaangażowanie, to samo zaufanie.

Inną rzeczą jest, że dzisiaj seks dla większości ani z żadnym zaufaniem, ani zaangażowaniem, ani tym bardziej z żadną czułością nie ma nic wspólnego.

To tylko czynność mająca na celu fizyczne zaspokojenie. Ale jeśli tak jest, to partner w tym momencie jest dla nas jedynie... narzędziem.

Jest jeszcze to, o czym pisze jomika. &quot;Ty mi gotuj, a ja więcej zarabiam&quot;, &quot;Ty wynoś śmieci i przykręcaj uszczelki, ja będę twoją wizytówką na spotkaniu biznesowym&quot;. A czasem między tym wszystkim można pójść na rodzinne spotkanie z narzeczoną/narzeczonym, by poczuć się &quot;tym kimś dorosłym, samodzielnym, i spełniającym oczekiwania bliskich&quot;, oraz mieć z kim uprawiać wieczorny seks. Czysta wygoda, zero zobowiązań.

Desperacja i egoizm. Razem lub osobno - po obydwu stronach przynajmniej jedno z nich.

I - co najsmutniejsze, chęć zaspokojenia najniższych żądz za wszelką cenę. Żądz, nad którymi zapanuje nawet dobrze wychowany pies.

Puste gadki o sprzyjaniu instynktom w nieskrępowanej formie. Jeśli to sprzyjanie instynktom jest tym, co powinno nas determinować, to po co nam w ogóle cywilizacja?  Po co gotować mięso ze wcześniej wyhodowanego zwierzęcia, gdy można po prostu zagryźć je w polu? Po co chodzić do pracy i zarabiać pieniądze w jednej firmie by wydać je w drugiej, za cenę utraty nerwów i zdrowia, skoro można dać komuś pałką w głowę i wziąć to, czego się potrzebuje? Po co parzyć herbatę i podawać ją w porcelanowym dzbanku, gdy można wypić wodę wprost z czajnika? Dlaczego akurat zadośćuczynienie TEMU instynktowi miałoby być tak nieskrępowane?

Kamila Łońska-Kępa, doskonale napisane.



Ludzie, którzy uważają że faktyczne silne i trwałe uczucie może zaistnieć wyłącznie &quot;w idealnym świecie marzeń&quot;, to ludzie którzy dali się porwać temu systemowi - dostosowaniu do oczekiwań kogoś tam(gdzie takich &quot;kogosiów&quot; w życiu spotyka się wielu), To, że jakaś jedna czy druga osoba nie była w stanie spełnić naszych oczekiwań, nie oznacza że są one niespełnialne. Oznacza, że jedna czy druga osoba nie była w stanie ich spełnić.


Kto spośród osób żyjących w takim otwartym związku, marzył właśnie o tym w wieku nastu lat, gdy zakochał się po raz pierwszy? Dlaczego właśnie wtedy, pomimo głodu wiedzy, przygód, głodu świata, byliście w stanie oddać tej drugiej osobie całą uwagę i przywiązanie, a dzisiaj uważacie to za bzdurne? Czy aby nie właśnie pod kątem przykrych doświadczeń? Jeśli tak to &quot;akt zrozumienia dla potrzeby seksualnego spełnienia partnera z kim popadnie i gdzie popadnie&quot; jest wynikiem desperackiej próby dostosowania się do oczekiwań. I tych wypowiedzianych, i tych które nadpisujemy.


Tymczasem takie podejście do życia skutkuje dość ciekawie. Mianowicie osoby &quot;otwarte seksualnie&quot; są gotowe niemal na stosie spalić wszystkich, którzy tak żyć nie potrafią. Wiem, z jakimi reakcjami spotyka się dzisiaj osoba próbująca dochować wierności partnerowi. Takim ludziom zarzuca się średniowieczne poglądy bo przecież &#039;nie jest możliwe, by jakieś tam bzdurne poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, czy inne idiotyczne poczucie trwałości i stałości mogło dać więcej szczęścia, niż orgazm&#039;.


Chodzi dzisiaj o to, by niczym siebie i drugiej osoby nie wiązać. By każde miało świadomość, że w dowolnym momencie może pójść w swoją stronę. By to drugie wiedziało, że &quot;związek nic nie zmienia&quot;. Jeśli &quot;nic nie zmienia&quot;, to po co w niego wchodzić? Dla statusu na fb? Dla zazdrości kolegów/koleżanek? Dla wygody? Dla stałego partnera w łóżku? Chyba więc rozsądniejsi są ludzie wchodzący w układy sponsorowane - przynajmniej nazywają rzecz po imieniu. Wiedzą, że zdecydowali się na to dla takiej czy innej wygody.


Zawsze któreś z dwojga zacznie w końcu coś czuć. I prawie nigdy nie wyjawi, że dany układ nie jest tym, czego oczekuje. Będzie cierpieć, odejdzie, i problemy emocjonalne które popchnęły ją/jego do tak desperackich decyzji pogłębią się. A wszystko to w imię &quot;nieskrępowanej wolności&quot;.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Też kiedyś &#8222;doskonale to&nbsp;wszystko rozumiałam&#8221;. Tak&nbsp;naprawdę to&nbsp;nic innego jak uleganie oczekiwaniom współczesności. Argumenty mogą być różne, fakty zawsze pozostają takie same. Nie&nbsp;istnieją związki otwarte. To&nbsp;tylko układy. Koleżeńskie, przyjacielskie, biznesowe&#8230; Czasami i&nbsp;to nie. &#8222;Lubię z&nbsp;tobą przebywać, ale&nbsp;nie na&nbsp;tyle by&#8230;&#8221;. To&nbsp;tak naprawdę brak umiejętności wyboru. Brak umiejętności osiągnięcia pewności &#8211; bo przecież aby zdecydować się na&nbsp;te &#8222;nieświeże gacie, poranny nieświeży oddech, pedantyzm jednej strony, egoizm drugiej&#8221; &#8211; trzeba mieć pewność. Pewność własnego wyboru i&nbsp;pewność tej&nbsp;drugiej osoby. A&nbsp;to jest ten rodzaj pewności, którego&nbsp;jest dzisiaj najmniej. &#8222;Wybiorę jedno, nie&nbsp;będę mieć drugiego &#8211; a&nbsp;ja chcę mieć wszystko!&#8221; &#8211; to&nbsp;jest motto osób, dla których&nbsp;rozwiązaniem jest otwarty związek.</p>
<p>Nie da się prawdziwie zakochać tak, aby nie&nbsp;czuć żadnego ukłucia, żadnego żalu, że&nbsp;ta druga osoba przez&nbsp;chociażby moment komuś zupełnie obcemu oddaje tą samą czułość, to&nbsp;samo zaangażowanie, to&nbsp;samo zaufanie.</p>
<p>Inną rzeczą jest, że&nbsp;dzisiaj seks dla większości ani z&nbsp;żadnym zaufaniem, ani zaangażowaniem, ani tym bardziej z&nbsp;żadną czułością nie&nbsp;ma nic wspólnego.</p>
<p>To tylko&nbsp;czynność mająca na&nbsp;celu fizyczne zaspokojenie. Ale&nbsp;jeśli tak&nbsp;jest, to&nbsp;partner w&nbsp;tym momencie jest dla nas jedynie&#8230; narzędziem.</p>
<p>Jest jeszcze to, o&nbsp;czym pisze jomika. &#8222;Ty mi gotuj, a&nbsp;ja więcej zarabiam&#8221;, &#8222;Ty wynoś śmieci i&nbsp;przykręcaj uszczelki, ja będę twoją wizytówką na&nbsp;spotkaniu biznesowym&#8221;. A&nbsp;czasem między tym wszystkim można pójść na&nbsp;rodzinne spotkanie z&nbsp;narzeczoną/narzeczonym, by&nbsp;poczuć się &#8222;tym kimś dorosłym, samodzielnym, i&nbsp;spełniającym oczekiwania bliskich&#8221;, oraz&nbsp;mieć z&nbsp;kim uprawiać wieczorny seks. Czysta wygoda, zero zobowiązań.</p>
<p>Desperacja i&nbsp;egoizm. Razem lub osobno &#8211; po&nbsp;obydwu stronach przynajmniej jedno z&nbsp;nich.</p>
<p>I &#8211; co najsmutniejsze, chęć zaspokojenia najniższych żądz za&nbsp;wszelką cenę. Żądz, nad&nbsp;którymi zapanuje nawet dobrze wychowany pies.</p>
<p>Puste gadki o&nbsp;sprzyjaniu instynktom w&nbsp;nieskrępowanej formie. Jeśli to&nbsp;sprzyjanie instynktom jest tym, co powinno nas determinować, to&nbsp;po co nam w&nbsp;ogóle cywilizacja?  Po&nbsp;co gotować mięso ze&nbsp;wcześniej wyhodowanego zwierzęcia, gdy&nbsp;można po&nbsp;prostu zagryźć je w&nbsp;polu? Po&nbsp;co chodzić do&nbsp;pracy i&nbsp;zarabiać pieniądze w&nbsp;jednej firmie by&nbsp;wydać je w&nbsp;drugiej, za&nbsp;cenę utraty nerwów i&nbsp;zdrowia, skoro można dać komuś pałką w&nbsp;głowę i&nbsp;wziąć to, czego się potrzebuje? Po&nbsp;co parzyć herbatę i&nbsp;podawać ją w&nbsp;porcelanowym dzbanku, gdy&nbsp;można wypić wodę wprost z&nbsp;czajnika? Dlaczego akurat zadośćuczynienie TEMU instynktowi miałoby być tak&nbsp;nieskrępowane?</p>
<p>Kamila Łońska-Kępa, doskonale napisane.</p>
<p>Ludzie, którzy&nbsp;uważają że&nbsp;faktyczne silne i&nbsp;trwałe uczucie może zaistnieć wyłącznie &#8222;w idealnym świecie marzeń&#8221;, to&nbsp;ludzie którzy&nbsp;dali się porwać temu systemowi &#8211; dostosowaniu do&nbsp;oczekiwań kogoś tam(gdzie takich &#8222;kogosiów&#8221; w&nbsp;życiu spotyka się wielu), To, że&nbsp;jakaś jedna czy&nbsp;druga osoba nie&nbsp;była w&nbsp;stanie spełnić naszych oczekiwań, nie&nbsp;oznacza że&nbsp;są one niespełnialne. Oznacza, że&nbsp;jedna czy&nbsp;druga osoba nie&nbsp;była w&nbsp;stanie ich spełnić.</p>
<p>Kto spośród osób żyjących w&nbsp;takim otwartym związku, marzył właśnie o&nbsp;tym w&nbsp;wieku nastu lat, gdy&nbsp;zakochał się po&nbsp;raz pierwszy? Dlaczego właśnie wtedy, pomimo głodu wiedzy, przygód, głodu świata, byliście w&nbsp;stanie oddać tej&nbsp;drugiej osobie całą uwagę i&nbsp;przywiązanie, a&nbsp;dzisiaj uważacie to&nbsp;za bzdurne? Czy&nbsp;aby nie&nbsp;właśnie pod&nbsp;kątem przykrych doświadczeń? Jeśli tak&nbsp;to &#8222;akt zrozumienia dla potrzeby seksualnego spełnienia partnera z&nbsp;kim popadnie i&nbsp;gdzie popadnie&#8221; jest wynikiem desperackiej próby dostosowania się do&nbsp;oczekiwań. I&nbsp;tych wypowiedzianych, i&nbsp;tych które nadpisujemy.</p>
<p>Tymczasem takie podejście do&nbsp;życia skutkuje dość ciekawie. Mianowicie osoby &#8222;otwarte seksualnie&#8221; są gotowe niemal na&nbsp;stosie spalić wszystkich, którzy&nbsp;tak żyć nie&nbsp;potrafią. Wiem, z&nbsp;jakimi reakcjami spotyka się dzisiaj osoba próbująca dochować wierności partnerowi. Takim ludziom zarzuca się średniowieczne poglądy bo przecież ‚nie jest możliwe, by&nbsp;jakieś tam bzdurne poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, czy&nbsp;inne idiotyczne poczucie trwałości i&nbsp;stałości mogło dać więcej szczęścia, niż orgazm&#8217;.</p>
<p>Chodzi dzisiaj o&nbsp;to, by&nbsp;niczym siebie i&nbsp;drugiej osoby nie&nbsp;wiązać. By&nbsp;każde miało świadomość, że&nbsp;w&nbsp;dowolnym momencie może pójść w&nbsp;swoją stronę. By&nbsp;to drugie wiedziało, że&nbsp;&#8222;związek nic nie&nbsp;zmienia&#8221;. Jeśli &#8222;nic nie&nbsp;zmienia&#8221;, to&nbsp;po co w&nbsp;niego wchodzić? Dla statusu na&nbsp;fb? Dla zazdrości kolegów/koleżanek? Dla wygody? Dla stałego partnera w&nbsp;łóżku? Chyba więc&nbsp;rozsądniejsi są ludzie wchodzący w&nbsp;układy sponsorowane &#8211; przynajmniej nazywają rzecz po&nbsp;imieniu. Wiedzą, że&nbsp;zdecydowali się na&nbsp;to dla takiej czy&nbsp;innej wygody.</p>
<p>Zawsze któreś z&nbsp;dwojga zacznie w&nbsp;końcu coś czuć. I&nbsp;prawie nigdy nie&nbsp;wyjawi, że&nbsp;dany układ nie&nbsp;jest tym, czego oczekuje. Będzie cierpieć, odejdzie, i&nbsp;problemy emocjonalne które popchnęły ją/jego do&nbsp;tak desperackich decyzji pogłębią się. A&nbsp;wszystko to&nbsp;w&nbsp;imię &#8222;nieskrępowanej wolności&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Konrad Boden</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/252-zwiazek-otwarty#comment-5863</link>
		<dc:creator><![CDATA[Konrad Boden]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 02 Jul 2014 12:46:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=292#comment-5863</guid>
		<description><![CDATA[Wszystko jest możliwe, jeśli przyjmiemy pełną symetrię oczekiwań.
Czyli jednak nie wszystko jest możliwe...]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko jest możliwe, jeśli przyjmiemy pełną symetrię oczekiwań.<br />
Czyli jednak nie&nbsp;wszystko jest możliwe&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
