<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Dlaczego ludzie zdradzają?</title>
	<atom:link href="https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja</link>
	<description>Jedyny blog społeczno-literacki. Zero lajfstajlu. Nie mówię jak żyć. Mówię, że można inaczej.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 31 Aug 2023 14:15:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.8.25</generator>
	<item>
		<title>Autor: Cherrylotte</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10686</link>
		<dc:creator><![CDATA[Cherrylotte]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 May 2016 08:32:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10686</guid>
		<description><![CDATA[A niech to szlag! Dopadła mnie chwila refleksji, o mnie i moim związku. I nie jest idealnie. Rzekłabym, że łóżko jest naszą kością niezgody. Nie dopasowaliśmy się jak puzzle, bo moja układanka przypomina tornado z tysiąca elementów. A jego... No właśnie... Widzieliście kiedyś takie duże puzzle dla dzieci? 
Idę głębiej, nachodzi mnie refleksja sprostowująca. Przecież ludzie to nie elementy układanki, jak z żylety cięci. Nie da się ich dopasować tak, żeby nigdzie nie odstawało. 
Teraz kwestia - gdzie może odstawać, a gdzie bezwzględnie leżeć musi jak ulał.
Gdybyśmy szukali idealnych fragmentów, okazałoby się że z każdej strony można byłoby dołączyć inny element. Ten jest gładki z tej strony, ten z tej. 
- &quot;Pikachu, wybieram cię!&quot; I tak do oporu. Ale czy tak się da, do licha?!

W moim nieustannym i nieudolnym poszukiwaniu idealnego życia, musiałabym bezkompromisowo i mozolnie dopasowywać puzzle. Uzupełniać puste fragmenty moich indywidualnych oczekiwań i  pragnień. 
Tylko wtedy nie mogłabym żyć z jednym mężczyzną. W zasadzie nie wiem, czy znalazłoby się tysiąc takich, którym wydarłabym ten akurat pasujący fragment dla siebie.
Tak się nad tym zastanawiam, i myślę, że to nierealne.
Dlatego muszę nauczyć się akceptować te brzegi, które nie leżą idealnie. 
Przecież tak wiele przylega bez zarzutu.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A&nbsp;niech to&nbsp;szlag! Dopadła mnie chwila refleksji, o&nbsp;mnie i&nbsp;moim związku. I&nbsp;nie jest idealnie. Rzekłabym, że&nbsp;łóżko jest naszą kością niezgody. Nie&nbsp;dopasowaliśmy się jak puzzle, bo moja układanka przypomina tornado z&nbsp;tysiąca elementów. A&nbsp;jego&#8230; No właśnie&#8230; Widzieliście kiedyś takie duże puzzle dla dzieci?<br />
Idę głębiej, nachodzi mnie refleksja sprostowująca. Przecież ludzie to&nbsp;nie elementy układanki, jak z&nbsp;żylety cięci. Nie&nbsp;da się ich dopasować tak, żeby&nbsp;nigdzie nie&nbsp;odstawało.<br />
Teraz kwestia &#8211; gdzie może odstawać, a&nbsp;gdzie bezwzględnie leżeć musi jak ulał.<br />
Gdybyśmy szukali idealnych fragmentów, okazałoby się że&nbsp;z&nbsp;każdej strony można byłoby dołączyć inny element. Ten jest gładki z&nbsp;tej strony, ten z&nbsp;tej.<br />
&#8211; &#8222;Pikachu, wybieram cię!&#8221; I&nbsp;tak do&nbsp;oporu. Ale&nbsp;czy tak&nbsp;się da, do&nbsp;licha?!</p>
<p>W moim nieustannym i&nbsp;nieudolnym poszukiwaniu idealnego życia, musiałabym bezkompromisowo i&nbsp;mozolnie dopasowywać puzzle. Uzupełniać puste fragmenty moich&nbsp;indywidualnych oczekiwań i&nbsp;pragnień.<br />
Tylko wtedy nie&nbsp;mogłabym żyć z&nbsp;jednym mężczyzną. W&nbsp;zasadzie nie&nbsp;wiem, czy&nbsp;znalazłoby się tysiąc takich, którym&nbsp;wydarłabym ten akurat pasujący fragment dla siebie.<br />
Tak się nad&nbsp;tym zastanawiam, i&nbsp;myślę, że&nbsp;to nierealne.<br />
Dlatego muszę nauczyć się akceptować te brzegi, które nie&nbsp;leżą idealnie.<br />
Przecież tak&nbsp;wiele przylega bez&nbsp;zarzutu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Autorka bloga "Closer to God"</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10645</link>
		<dc:creator><![CDATA[Autorka bloga "Closer to God"]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2016 00:29:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10645</guid>
		<description><![CDATA[I jeszcze jedna sprawa - zrównoważeni/neutralni uprawiają seks, najlepiej z miłości (nawet aseksualni mogą i potrafią bawić się w łóżku, ale oni raczej nie czerpią z tego wielkiej satysfakcji i radości) i jest on bardzo przyjemny, ale nie jest bardzo ważny, mogą o wiele dłużej obyć się bez niego (dziewictwo lub tymczasowa abstynencja) i ogólnie mają mniejsze potrzeby. Jeszcze kilka cech oczywiście by się znalazło, ale chciałam tylko sprostować, bo napisałaś o życiu totalnie bez seksu, a to pewnie tylko jakieś pojedyncze przypadki białych małżeństw. Więcej ich będzie wśród aseksualnych i dla mnie to akurat nie jest abstrakcja, bo potrafię sobie to wyobrazić. Mi jest pewnie łatwiej.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>I&nbsp;jeszcze jedna sprawa &#8211; zrównoważeni/neutralni uprawiają seks, najlepiej z&nbsp;miłości (nawet aseksualni mogą i&nbsp;potrafią bawić się w&nbsp;łóżku, ale&nbsp;oni raczej nie&nbsp;czerpią z&nbsp;tego wielkiej satysfakcji i&nbsp;radości) i&nbsp;jest on bardzo przyjemny, ale&nbsp;nie jest bardzo ważny, mogą o&nbsp;wiele dłużej obyć się bez&nbsp;niego (dziewictwo lub tymczasowa abstynencja) i&nbsp;ogólnie mają mniejsze potrzeby. Jeszcze kilka cech oczywiście by&nbsp;się znalazło, ale&nbsp;chciałam tylko&nbsp;sprostować, bo napisałaś o&nbsp;życiu totalnie bez&nbsp;seksu, a&nbsp;to pewnie tylko&nbsp;jakieś pojedyncze przypadki białych małżeństw. Więcej ich będzie wśród aseksualnych i&nbsp;dla mnie to&nbsp;akurat nie&nbsp;jest abstrakcja, bo potrafię sobie to&nbsp;wyobrazić. Mi jest pewnie łatwiej.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Autorka bloga "Closer to God"</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10644</link>
		<dc:creator><![CDATA[Autorka bloga "Closer to God"]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 Apr 2016 00:05:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10644</guid>
		<description><![CDATA[Yyy... nie sądzę, żeby to było dobre rozwiązanie, bo jakoś mi się nie wydaje, żeby ta przeciętna osoba dobrze się czuła z tym, że jej partner jest takim demonem, że aż musi chodzić sobie &quot;na boki&quot;. Moim zdaniem te osoby po prostu nie pasują do siebie i już prędzej się rozstaną, niż ta przeciętna zgodzi się na taki układ. Ewentualnie zgodzi się, ale i tak kiedyś się rozejdą, bo będą ostre konflikty. W tym przypadku stawiam na dwa demony i to w takim duecie prędzej o związek otwarty/swing.  

Na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że nawet nie weszłabym w relację z kimś, kto nie pasuje do mnie temperamentem (jestem typem zrównoważonym, więc nawet przy zauroczeniu lub przy zakochaniu potrafię kierować się rozumem i rozsądkiem) i ma rażąco inne przekonania/wartości/spojrzenie na relację/miłość. Na szczęście teoria głosi, iż zazwyczaj (zawsze są wyjątki, poza tym podaję uproszczony schemat, gdyż nie tylko typ energetyczny gra tu jedyną rolę, ale też sprawy na głębszym poziomie - wzorce np. DDA, traumy z dzieciństwa, nabycie życiowej lekcji i doświadczeń, które są niezbędne dla rozwoju osób etc.) przyciąganie jest między osobami &quot;spójnymi energetycznie&quot; - dominująca męska energetycznie ciągnie do dominującej kobiecej (+ i - / - i +) i na odwrót (kobieta może być &quot;męska&quot; lub &quot;kobieca&quot; i tak samo facet - większość jest męska, ale są też ci kobiecy. Inna orientacja - geje i lesbijki również są różnymi typami i &quot;męska&quot; lesbijka ciągnie bardziej i częściej do &quot;kobiecej&quot; itd.). Zrównoważony/neutralny typ też ciągnie do zrównoważonej/neutralnej osoby. Nimfomania i pokrewne stany - poważne lub mniej poważne zaburzenie, więc oni raczej nie wybrzydzają. 

No i cóż... u mnie się sprawdziło, bo niemalże od pierwszego spotkania poważnie zakochałam się w odpowiedniej dla mnie osobie (coś jakby trafił we mnie piorun), którą dopiero z czasem lepiej poznawałam i mogłam już śmiało stwierdzić, że to również dobry materiał na towarzysza życia. Nie wliczam w to kilku przelotnych, lekkich zauroczeń w bardzo młodym wieku, z których nie było związków, bo nie chciałam ich i nie umiałabym traktować tych osób poważnie.   

Wiem, że troszkę to zagmatwane i może brzmieć dość dziwnie, ale cóż... tutaj przydaje się &quot;otwarty umysł&quot;. :)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Yyy&#8230; nie&nbsp;sądzę, żeby&nbsp;to było dobre rozwiązanie, bo jakoś mi się nie&nbsp;wydaje, żeby&nbsp;ta przeciętna osoba dobrze się czuła z&nbsp;tym, że&nbsp;jej partner jest takim demonem, że&nbsp;aż musi chodzić sobie &#8222;na boki&#8221;. Moim zdaniem te osoby po&nbsp;prostu nie&nbsp;pasują do&nbsp;siebie i&nbsp;już prędzej się rozstaną, niż ta przeciętna zgodzi się na&nbsp;taki układ. Ewentualnie zgodzi się, ale&nbsp;i&nbsp;tak&nbsp;kiedyś się rozejdą, bo będą ostre konflikty. W&nbsp;tym przypadku stawiam na&nbsp;dwa demony i&nbsp;to w&nbsp;takim duecie prędzej o&nbsp;związek otwarty/swing.  </p>
<p>Na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że&nbsp;nawet nie&nbsp;weszłabym w&nbsp;relację z&nbsp;kimś, kto nie&nbsp;pasuje do&nbsp;mnie temperamentem (jestem typem zrównoważonym, więc&nbsp;nawet przy zauroczeniu lub przy zakochaniu potrafię kierować się rozumem i&nbsp;rozsądkiem) i&nbsp;ma rażąco inne przekonania/wartości/spojrzenie na&nbsp;relację/miłość. Na&nbsp;szczęście teoria głosi, iż zazwyczaj (zawsze są wyjątki, poza tym podaję uproszczony schemat, gdyż&nbsp;nie tylko&nbsp;typ energetyczny gra tu jedyną rolę, ale&nbsp;też sprawy na&nbsp;głębszym poziomie &#8211; wzorce np.&nbsp;DDA, traumy z&nbsp;dzieciństwa, nabycie życiowej lekcji i&nbsp;doświadczeń, które są niezbędne dla rozwoju osób etc.) przyciąganie jest między osobami &#8222;spójnymi energetycznie&#8221; &#8211; dominująca męska energetycznie ciągnie do&nbsp;dominującej kobiecej (+ i&nbsp;&#8211; / &#8211; i&nbsp;+) i&nbsp;na odwrót (kobieta może być &#8222;męska&#8221; lub &#8222;kobieca&#8221; i&nbsp;tak samo facet &#8211; większość jest męska, ale&nbsp;są też ci kobiecy. Inna orientacja &#8211; geje i&nbsp;lesbijki również są różnymi typami i&nbsp;&#8222;męska&#8221; lesbijka ciągnie bardziej i&nbsp;częściej do&nbsp;&#8222;kobiecej&#8221; itd.). Zrównoważony/neutralny typ też ciągnie do&nbsp;zrównoważonej/neutralnej osoby. Nimfomania i&nbsp;pokrewne stany &#8211; poważne lub mniej poważne zaburzenie, więc&nbsp;oni raczej nie&nbsp;wybrzydzają. </p>
<p>No i&nbsp;cóż&#8230; u&nbsp;mnie się sprawdziło, bo niemalże od&nbsp;pierwszego spotkania poważnie zakochałam się w&nbsp;odpowiedniej dla mnie osobie (coś jakby trafił we&nbsp;mnie piorun), którą dopiero z&nbsp;czasem lepiej poznawałam i&nbsp;mogłam już śmiało stwierdzić, że&nbsp;to również dobry materiał na&nbsp;towarzysza życia. Nie&nbsp;wliczam w&nbsp;to kilku przelotnych, lekkich zauroczeń w&nbsp;bardzo młodym wieku, z&nbsp;których nie&nbsp;było związków, bo nie&nbsp;chciałam ich i&nbsp;nie umiałabym traktować tych osób poważnie.   </p>
<p>Wiem, że&nbsp;troszkę to&nbsp;zagmatwane i&nbsp;może brzmieć dość dziwnie, ale&nbsp;cóż&#8230; tutaj przydaje się &#8222;otwarty umysł&#8221;. :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Łukasz</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10621</link>
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Apr 2016 07:21:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10621</guid>
		<description><![CDATA[Może wyjdę na cynika ale w sumie... mam to gdzieś.
Czytając ten wpis, miałem wrażenie że czytam o rozterkach dwojga dzieciaków a nie nazwijmy to ...dojrzałych emocjonalnie ludzi w &quot;poważnym związku&quot;.

&quot;Może to, co zaraz powiem, zabrzmi kurewsko źle, ale… chyba musiałam zdradzić Stefana, żeby uświadomić sobie, że z tej mąki nic już nie będzie. Nawet cholernego zakalca&quot;.

No ten wycinek to po prostu powalił mnie na kolana. Pewnie dlatego że uwielbiam, jak ktoś szuka wygodnego wytłumaczenia żeby usprawiedliwić samego siebie w swoich oczach w zakresie tego jak bardzo coś spaprał.
Winni są tutaj oboje, tutaj jednogłośnie i bezapelacyjnie się zgadzam. W sumie to Stefek do pewnego momentu nawet bardziej -&#062; Wiecie, po prostu nie rozumiem jak można być takim leniwym i nieco zapatrzonym w siebie frajerem (pardon) aby nie dbać... a nawet nie próbować troszczyć się o swoją kobietę. Nie rozmawiać i nie słuchać jej ( albo raczej &quot;słyszeć&quot; jak to jest świetnie podkreślone)... nie troszczyć się o to co jest między nim a jego &quot;ukochaną&quot;- podobno.
Ten smaczek o oświadczynach sprzed 3 miesięcy i intymnym zaniedbywaniu od 5 miesięcy to już prawdziwa wisienka na torcie.
 Z przedstawionego opisu przebija raczej obraz rozmijania się na prawie każdej płaszczyznie oraz wegetacji gdzie jedno nie komunikuje drugiemu swoich potrzeb a drugie nie słucha lub nie chce słuchać/słyszeć. Ognia czy choćby jakiejś iskry to ja tu raczej nie dostrzegam
Trochę jakbym czytał o chodzeniu za rączkę dwójki nastoletnich dzieciaków ( może jestem tutaj zbyt ostry - ale ta ostrość ma w końcu coś podkreślić i skontrastować) a nie dorosłych ludzi świadomych swoich uczuć i potrzeb... podobno.
Zamiast rozmawiać, słuchać, pracować i dopieszczać to co jest między sobą nawzajem (podobno)... pozwolono sprawom iść swoim torem. No i poszły... tak jak chciały.
Mam wrażenie, że wszyscy z czasem dorastamy do miłości... jednak nie wszyscy do związku z drugą osobą. Odwaga, szczerość, takt, świadomość swoich potrzeb i uczuć a także uczciwość to...... słowa, które wszyscy znamy i często chełpimy się świadomością że posiadamy wartości, których są wyrazem.
Niektórzy je owszem posiadają... inni znają je tylko z książek a dla jeszcze innych to tylko puste wyrazy, których używa się wtedy kiedy jest to wygodne. W sumie bawi mnie szczyptę kiedy ktoś chce by być wobec niego uczciwym a na to samo nie potrafi się zdobyć wobec drugiej osoby... a tym bardziej rzekomo &quot;najbliższej&quot; jej/go sercu.

Chciałbym powiedzieć, że to jest śmieszne ale to jest zwyczajnie smutne.
Reasumując rzekłbym, że zdrada jest zawsze największym świństwem jakie można zrobić drugiej osobie (ale sobie chyba jednak jeszcze  większym... i nieważne jak to sobie będziemy tłumaczyć i jak się przed samym sobą usprawiedliwiać). Po to mamy serce i głowę na karku aby pomyśleć, porozmawiać i postawić drugiej stronie sprawę jasno... a następnie wysłuchać ją.
Jeśli wówczas dojdziemy do wniosku że &quot; z tej mąki chleba nie będzie&quot; to trzeba pójść w swoją stronę i drugiej stronie pozwolić na to samo. Z zasadami, uczciwie i szczerze... pamiętając o tym co było dobre oraz o tym co się spaprało po drodze.
Tylko, że do tego (jak już ktoś przede mną bardzo mądrze zaznaczył), trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i coś sobą reprezentować... nie tylko umieć brać ale i dawać... i vice versa. Trzeba mieć kręgosłup moralny i nie być tchórzem. Jasne, że to nie jest proste. To co proste i ogólnodostępne nierzadko jest bezwartościowe, to co trudne i szczyptę niedostępne wymaga od nas pracy nad sobą i dlatego z takim smakiem i estymą wspominamy wszystkie te przeszkody, dzięki którym staliśmy się lepszymi ludzmi... chociaż mówię tu raczej o sobie. Ktoś może mieć inne zdanie. ;)

Osobiście boleję nad faktem, że współcześnie tak wielu ludziom brakuje jaj aby starać się być najlepszą wersją samego siebie. Jeśli już nie dla własnego ego to dla kogoś przy kim budzimy się codziennie.
Zabrzmiało to szczyptę utopijnie? Zdecydowanie takie nie jest... ale tylko wtedy jeśli się żyje a nie egzystuje. ;)
Ja tam wolę żyć. ;)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może wyjdę na&nbsp;cynika ale&nbsp;w&nbsp;sumie&#8230; mam to&nbsp;gdzieś.<br />
Czytając ten wpis, miałem wrażenie że&nbsp;czytam o&nbsp;rozterkach dwojga dzieciaków a&nbsp;nie nazwijmy to&nbsp;&#8230;dojrzałych emocjonalnie ludzi w&nbsp;&#8222;poważnym związku&#8221;.</p>
<p>&#8222;Może to, co zaraz powiem, zabrzmi kurewsko źle, ale… chyba musiałam zdradzić Stefana, żeby&nbsp;uświadomić sobie, że&nbsp;z&nbsp;tej&nbsp;mąki nic już nie&nbsp;będzie. Nawet cholernego zakalca&#8221;.</p>
<p>No ten wycinek to&nbsp;po prostu powalił mnie na&nbsp;kolana. Pewnie dlatego że&nbsp;uwielbiam, jak ktoś szuka wygodnego wytłumaczenia żeby&nbsp;usprawiedliwić samego siebie w&nbsp;swoich oczach w&nbsp;zakresie tego jak bardzo coś spaprał.<br />
Winni są tutaj oboje, tutaj jednogłośnie i&nbsp;bezapelacyjnie się zgadzam. W&nbsp;sumie to&nbsp;Stefek do&nbsp;pewnego momentu nawet bardziej -&gt; Wiecie, po&nbsp;prostu nie&nbsp;rozumiem jak można być takim leniwym i&nbsp;nieco zapatrzonym w&nbsp;siebie frajerem (pardon) aby nie&nbsp;dbać&#8230; a&nbsp;nawet nie&nbsp;próbować troszczyć się o&nbsp;swoją kobietę. Nie&nbsp;rozmawiać i&nbsp;nie słuchać jej ( albo&nbsp;raczej &#8222;słyszeć&#8221; jak to&nbsp;jest świetnie podkreślone)&#8230; nie&nbsp;troszczyć się o&nbsp;to co jest między nim a&nbsp;jego &#8222;ukochaną&#8221;- podobno.<br />
Ten smaczek o&nbsp;oświadczynach sprzed 3 miesięcy i&nbsp;intymnym zaniedbywaniu od&nbsp;5 miesięcy to&nbsp;już prawdziwa wisienka na&nbsp;torcie.<br />
 Z&nbsp;przedstawionego opisu przebija raczej obraz rozmijania się na&nbsp;prawie każdej płaszczyznie oraz&nbsp;wegetacji gdzie jedno nie&nbsp;komunikuje drugiemu swoich potrzeb a&nbsp;drugie nie&nbsp;słucha lub nie&nbsp;chce słuchać/słyszeć. Ognia czy&nbsp;choćby jakiejś iskry to&nbsp;ja tu raczej nie&nbsp;dostrzegam<br />
Trochę jakbym czytał o&nbsp;chodzeniu za&nbsp;rączkę dwójki nastoletnich dzieciaków ( może jestem tutaj zbyt ostry &#8211; ale&nbsp;ta ostrość ma w&nbsp;końcu coś podkreślić i&nbsp;skontrastować) a&nbsp;nie dorosłych ludzi świadomych swoich uczuć i&nbsp;potrzeb&#8230; podobno.<br />
Zamiast rozmawiać, słuchać, pracować i&nbsp;dopieszczać to&nbsp;co jest między sobą nawzajem (podobno)&#8230; pozwolono sprawom iść swoim torem. No i&nbsp;poszły&#8230; tak&nbsp;jak chciały.<br />
Mam wrażenie, że&nbsp;wszyscy z&nbsp;czasem dorastamy do&nbsp;miłości&#8230; jednak nie&nbsp;wszyscy do&nbsp;związku z&nbsp;drugą osobą. Odwaga, szczerość, takt, świadomość swoich potrzeb i&nbsp;uczuć a&nbsp;także uczciwość to&#8230;&#8230; słowa, które wszyscy znamy i&nbsp;często chełpimy się świadomością że&nbsp;posiadamy wartości, których&nbsp;są wyrazem.<br />
Niektórzy je owszem posiadają&#8230; inni znają je tylko&nbsp;z&nbsp;książek a&nbsp;dla jeszcze innych to&nbsp;tylko puste wyrazy, których&nbsp;używa się wtedy kiedy jest to&nbsp;wygodne. W&nbsp;sumie bawi mnie szczyptę kiedy ktoś chce by&nbsp;być wobec niego uczciwym a&nbsp;na to&nbsp;samo nie&nbsp;potrafi się zdobyć wobec drugiej osoby&#8230; a&nbsp;tym bardziej rzekomo &#8222;najbliższej&#8221; jej/go sercu.</p>
<p>Chciałbym powiedzieć, że&nbsp;to jest śmieszne ale&nbsp;to jest zwyczajnie smutne.<br />
Reasumując rzekłbym, że&nbsp;zdrada jest zawsze największym świństwem jakie można zrobić drugiej osobie (ale&nbsp;sobie chyba jednak jeszcze  większym&#8230; i&nbsp;nieważne jak to&nbsp;sobie będziemy tłumaczyć i&nbsp;jak się przed&nbsp;samym sobą usprawiedliwiać). Po&nbsp;to mamy serce i&nbsp;głowę na&nbsp;karku aby pomyśleć, porozmawiać i&nbsp;postawić drugiej stronie sprawę jasno&#8230; a&nbsp;następnie wysłuchać ją.<br />
Jeśli wówczas dojdziemy do&nbsp;wniosku że&nbsp;&#8221; z&nbsp;tej mąki chleba nie&nbsp;będzie&#8221; to&nbsp;trzeba pójść w&nbsp;swoją stronę i&nbsp;drugiej stronie pozwolić na&nbsp;to samo. Z&nbsp;zasadami, uczciwie i&nbsp;szczerze&#8230; pamiętając o&nbsp;tym co było dobre oraz&nbsp;o&nbsp;tym co się spaprało po&nbsp;drodze.<br />
Tylko, że&nbsp;do tego (jak już ktoś przede mną bardzo mądrze zaznaczył), trzeba wyjść ze&nbsp;swojej strefy komfortu i&nbsp;coś sobą reprezentować&#8230; nie&nbsp;tylko umieć brać ale&nbsp;i&nbsp;dawać&#8230; i&nbsp;vice versa. Trzeba mieć kręgosłup moralny i&nbsp;nie być tchórzem. Jasne, że&nbsp;to nie&nbsp;jest proste. To&nbsp;co proste i&nbsp;ogólnodostępne nierzadko jest bezwartościowe, to&nbsp;co trudne i&nbsp;szczyptę niedostępne wymaga od&nbsp;nas pracy nad&nbsp;sobą i&nbsp;dlatego z&nbsp;takim smakiem i&nbsp;estymą wspominamy wszystkie te przeszkody, dzięki którym&nbsp;staliśmy się lepszymi ludzmi&#8230; chociaż mówię tu raczej o&nbsp;sobie. Ktoś może mieć inne zdanie. ;)</p>
<p>Osobiście boleję nad&nbsp;faktem, że&nbsp;współcześnie tak&nbsp;wielu ludziom brakuje jaj aby starać się być najlepszą wersją samego siebie. Jeśli już nie&nbsp;dla własnego ego to&nbsp;dla kogoś przy kim budzimy się codziennie.<br />
Zabrzmiało to&nbsp;szczyptę utopijnie? Zdecydowanie takie nie&nbsp;jest&#8230; ale&nbsp;tylko wtedy jeśli się żyje a&nbsp;nie egzystuje. ;)<br />
Ja tam wolę żyć. ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Bea</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10618</link>
		<dc:creator><![CDATA[Bea]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Apr 2016 11:43:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10618</guid>
		<description><![CDATA[&quot;Przejaw zachowania agresywnego&quot; to dla mnie masło maślane, bo zachowanie jest samo w sobie już przejawem agresji. Sam mnie utwierdziłeś w tym przekonaniu, podając w kolejnym zdaniu jeszcze dziwniejszy przykład. Rozumiem jednak, że dla niektórych brzmi bardziej inteligentnie niż &quot;zachowanie agresywne&quot; czy &quot;rozbudowana wypowiedź&quot;. Bardziej naukowo może? Dla Ciebie to zadanie komunikacyjne, dla mnie jedynie dodatkowe słowo.
Moim celem było uświadomienie Ci, że Twoje &quot;przejawy kwiecistego stylu&quot; mogą denerwować innych tak samo, jak Ciebie denerwują angielskie zwroty czy przekleństwa. Każdy ma jakąś dziwną przypadłość. Niekoniecznie jednak musimy to wszędzie podkreślać, bo prowadzi to do niepotrzebnych rozmów. Łatwiej jest zaakceptować. Powodzenia w nauce!]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Przejaw zachowania agresywnego&#8221; to&nbsp;dla mnie masło maślane, bo zachowanie jest samo w&nbsp;sobie już przejawem agresji. Sam mnie utwierdziłeś w&nbsp;tym przekonaniu, podając w&nbsp;kolejnym zdaniu jeszcze dziwniejszy przykład. Rozumiem jednak, że&nbsp;dla niektórych brzmi bardziej inteligentnie niż &#8222;zachowanie agresywne&#8221; czy&nbsp;&#8222;rozbudowana wypowiedź&#8221;. Bardziej naukowo może? Dla Ciebie to&nbsp;zadanie komunikacyjne, dla mnie jedynie dodatkowe słowo.<br />
Moim celem było uświadomienie Ci, że&nbsp;Twoje &#8222;przejawy kwiecistego stylu&#8221; mogą denerwować innych tak&nbsp;samo, jak Ciebie denerwują angielskie zwroty czy&nbsp;przekleństwa. Każdy ma jakąś dziwną przypadłość. Niekoniecznie jednak musimy to&nbsp;wszędzie podkreślać, bo prowadzi to&nbsp;do niepotrzebnych rozmów. Łatwiej jest zaakceptować. Powodzenia w&nbsp;nauce!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Wilk</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10614</link>
		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2016 16:48:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10614</guid>
		<description><![CDATA[Język langłicz według mojej wiedzy, w dalszym ciągu jest językiem obcym. Chyba, że zawirowania wokół naszej konstytucji sprawiły, iż znalazł się w niej zapis czyniący go językiem urzędowym w Polsce. Powiedzmy jednak, że wiem Co chciałaś przekazać, a powyższe zdanie to szpila.

Natomiast chiński, choć tak naprawdę taki język nie istnieje, w moim odczuciu nie stanie się językiem globalnym. Istnieje szereg przyczyn, które sprawiają, że tak się nie stanie. Oczywiście liczba posługujących się nim będzie ogromna, ale będą to głównie Chińczycy. I obym się nie mylił.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Język langłicz według mojej&nbsp;wiedzy, w&nbsp;dalszym ciągu jest językiem obcym. Chyba, że&nbsp;zawirowania wokół naszej konstytucji sprawiły, iż znalazł się w&nbsp;niej zapis czyniący go językiem urzędowym w&nbsp;Polsce. Powiedzmy jednak, że&nbsp;wiem Co chciałaś przekazać, a&nbsp;powyższe zdanie to&nbsp;szpila.</p>
<p>Natomiast chiński, choć tak&nbsp;naprawdę taki język nie&nbsp;istnieje, w&nbsp;moim odczuciu nie&nbsp;stanie się językiem globalnym. Istnieje szereg przyczyn, które sprawiają, że&nbsp;tak się nie&nbsp;stanie. Oczywiście liczba posługujących się nim będzie ogromna, ale&nbsp;będą to&nbsp;głównie Chińczycy. I&nbsp;obym się nie&nbsp;mylił.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Wilk</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10613</link>
		<dc:creator><![CDATA[Wilk]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2016 16:45:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10613</guid>
		<description><![CDATA[A czym dzisiejsze czasy różnią się w tym kontekście od wczorajszych?
Nie można brzmieć bardziej inteligentnie. Albo wypowiadana treść jest inteligentna, albo nie. Bardziej lub mniej być nie może. Brzmieć bardziej inteligentnie od tego, który brzmi inteligentnie? Sama odpowiedz, czy ma to sens?

Rozumiem, że chodzi Ci o kwiecistość wypowiedzi? Tak, mam tego świadomość i robię to czasem w sposób celowy. Dla zabawy, bo lubię polać przysłowiową wodę, bawić się słowem. Nie mniej w tym przypadku się z Tobą nie zgodzę i makaronizmy to jest przejaw snobistycznej maniery. Miałem na myśli dokładnie to co napisałem. Całość wypowiedzi tworzy spójny przekaz. Każdy z użytych wyrazów ma swoje zadanie komunikacyjne, niekoniecznie tylko upiększające. Czy jeśli napiszę - część uczestników forum przejawia zachowania agresywne - będzie to „przejaw” nazbyt rozbudowanej wypowiedzi? Konkludując, liczy się nie tylko treść, ale i forma. Wydaje mi się, że na złego konia tym razem postawiłaś.

Co do reszty, z którą mógłbym się miejscami wprawdzie zgodzić, jednak dopóki nie odniesiesz się konkretami, uznam za próbę deprecjacji, a mówiąc kolokwialnie, nieuzasadnionego kopania po kostkach.
A, no i za naukę oczywiście biorę się ostro.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A&nbsp;czym dzisiejsze czasy różnią się w&nbsp;tym kontekście od&nbsp;wczorajszych?<br />
Nie można brzmieć bardziej inteligentnie. Albo&nbsp;wypowiadana treść jest inteligentna, albo&nbsp;nie. Bardziej lub mniej być nie&nbsp;może. Brzmieć bardziej inteligentnie od&nbsp;tego, który&nbsp;brzmi inteligentnie? Sama odpowiedz, czy&nbsp;ma to&nbsp;sens?</p>
<p>Rozumiem, że&nbsp;chodzi Ci o&nbsp;kwiecistość wypowiedzi? Tak, mam tego świadomość i&nbsp;robię to&nbsp;czasem w&nbsp;sposób celowy. Dla zabawy, bo lubię polać przysłowiową wodę, bawić się słowem. Nie&nbsp;mniej w&nbsp;tym przypadku się z&nbsp;Tobą nie&nbsp;zgodzę i&nbsp;makaronizmy to&nbsp;jest przejaw snobistycznej maniery. Miałem na&nbsp;myśli dokładnie to&nbsp;co napisałem. Całość wypowiedzi tworzy spójny przekaz. Każdy z&nbsp;użytych wyrazów ma swoje zadanie komunikacyjne, niekoniecznie tylko&nbsp;upiększające. Czy&nbsp;jeśli napiszę &#8211; część uczestników forum przejawia zachowania agresywne &#8211; będzie to&nbsp;„przejaw” nazbyt rozbudowanej wypowiedzi? Konkludując, liczy się nie&nbsp;tylko treść, ale&nbsp;i&nbsp;forma. Wydaje mi się, że&nbsp;na złego konia tym razem postawiłaś.</p>
<p>Co do&nbsp;reszty, z&nbsp;którą mógłbym się miejscami wprawdzie zgodzić, jednak dopóki nie&nbsp;odniesiesz się konkretami, uznam za&nbsp;próbę deprecjacji, a&nbsp;mówiąc kolokwialnie, nieuzasadnionego kopania po&nbsp;kostkach.<br />
A, no i&nbsp;za naukę oczywiście biorę się ostro.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Łukasz</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10611</link>
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2016 16:13:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10611</guid>
		<description><![CDATA[Może wyjdę na cynika ale w sumie... mam to gdzieś.
Czytając ten wpis, miałem wrażenie że czytam o rozterkach dwojga gówniarzy a nie nazwijmy to ...dojrzałych emocjonalnie ludzi w &quot;poważnym związku&quot;.

&quot;Może to, co zaraz powiem, zabrzmi kurewsko źle, ale… chyba musiałam 
zdradzić Stefana, żeby uświadomić sobie, że z tej mąki nic już nie 
będzie. Nawet cholernego zakalca&quot;.
No ten wycinek to po prostu powalił mnie na kolana. Pewnie dlatego że uwielbiam, jak ktoś szuka wygodnego wytłumaczenia żeby usprawiedliwić samego siebie przed sobą w zakresie tego jak bardzo coś spieprzył.
Winni są oboje, tutaj jednogłośnie i bezapelacyjnie się zgadzam. W sumie to Stefek do pewnego momentu nawet bardziej -&#062; Wiecie, po prostu nie rozumiem jak można być takim leniwym i nieco zapatrzonym w siebie frajerem aby nie dbać... a nawet nie próbować troszczyć się o swoją kobietę. Nie rozmawiać i nie słuchać jej ( albo raczej &quot;słyszeć&quot; jak to jest świetnie podkreślone)... nie troszczyć się o to co jest między nim a jego &quot;ukochaną&quot;- podobno. Z przedstawionego opisu przebija raczej obraz wegetacji gdzie jedno nie komunikuje drugiemu swoich potrzeb a drugie nie słucha lub nie chce słuchać/słyszeć.
Trochę jakbym czytał o chodzeniu za rączkę dwójki nastoletnich szczeniaków ( może jestem tutaj zbyt ostry - ale ta ostrość ma w końcu coś podkreślić i skontrastować) a nie dorosłych ludzi świadomych swoich uczuć i potrzeb... podobno.
Zamiast rozmawiać, słuchać, pracować i dopieszczać to co jest między sobą nawzajem... pozwolono sprawom iść swoim torem. No i poszły... tak jak chciały.
Mam wrażenie, że wszyscy z czasem dorastamy do miłości... jednak nie wszyscy do związku z drugą osobą. Odwaga, szczerość, takt, świadomość swoich potrzeb i uczuć a także uczciwość to...... słowa, które wszyscy znamy i często chełpimy się świadomością że posiadamy wartości, których są wyrazem.
Niektórzy je owszem posiadają... inni znają je tylko z książek. W sumie bawi mnie szczyptę kiedy ktoś chce by być wobec niego uczciwym a na to samo nie potrafi się zdobyć wobec drugiej... a tym bardziej rzekomo &quot;najbliższej&quot; jej/go sercu.
Chciałbym powiedzieć, że to jest śmieszne ale to jest zwyczajnie smutne.
Reasumując rzekłbym, że zdrada jest zawsze największym świństwem jakie można zrobić drugiej osobie (ale sobie chyba je... i nieważne jak to sobie będziemy tłumaczyć i jak się przed samym sobą usprawiedliwiać. Po to mamy serce i głowę na karku aby pomyśleć, porozmawiać i postawić drugiej stronie sprawę jasno... a następnie wysłuchać ją.
Jeśli wówczas dojdziemy do wniosku że &quot; z tej mąki chleba nie będzie&quot; to trzeba pójść w swoją stronę i drugiej stronie pozwolić na to samo. Z zasadami, uczciwie i szczerze... pamiętając o tym co było dobre oraz o tym co się spieprzyło po drodze.
Tylko, że do tego (jak już ktoś przede mną bardzo mądrze zaznaczył), trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i coś sobą reprezentować... nie tylko umieć brać ale i dawać... i vice versa. Trzeba mieć kręgosłup moralny i nie być tchórzem. Jasne, że to nie jest proste. To co proste i ogólnodostępne nierzadko jest bezwartościowe, to co trudne i szczyptę niedostępne wymaga od nas pracy nad sobą i dlatego z takim smakiem i estymą wspominamy wszystkie te przeszkody, dzięki którym staliśmy się lepszymi ludzmi... chociaż mówię tu raczej o sobie. Ktoś może mieć inne zdanie. ;)

Osobiście boleję nad faktem, że współcześnie tak wielu ludziom brakuje zarówno jaj jak i ikry aby starać się być najlepszą wersją samego siebie. Jeśli już nie dla własnego ego to dla kogoś przy kim budzimy się codziennie.
Zabrzmiało to szczyptę utopijnie? Zdecydowanie takie nie jest... ale tylko wtedy jeśli się żyje a nie egzystuje. ;)
Ja tam wolę żyć. ;)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może wyjdę na&nbsp;cynika ale&nbsp;w&nbsp;sumie&#8230; mam to&nbsp;gdzieś.<br />
Czytając ten wpis, miałem wrażenie że&nbsp;czytam o&nbsp;rozterkach dwojga gówniarzy a&nbsp;nie nazwijmy to&nbsp;&#8230;dojrzałych emocjonalnie ludzi w&nbsp;&#8222;poważnym związku&#8221;.</p>
<p>&#8222;Może to, co zaraz powiem, zabrzmi kurewsko źle, ale… chyba musiałam<br />
zdradzić Stefana, żeby&nbsp;uświadomić sobie, że&nbsp;z&nbsp;tej&nbsp;mąki nic już nie&nbsp;<br />
będzie. Nawet cholernego zakalca&#8221;.<br />
No ten wycinek to&nbsp;po prostu powalił mnie na&nbsp;kolana. Pewnie dlatego że&nbsp;uwielbiam, jak ktoś szuka wygodnego wytłumaczenia żeby&nbsp;usprawiedliwić samego siebie przed&nbsp;sobą w&nbsp;zakresie tego jak bardzo coś spieprzył.<br />
Winni są oboje, tutaj jednogłośnie i&nbsp;bezapelacyjnie się zgadzam. W&nbsp;sumie to&nbsp;Stefek do&nbsp;pewnego momentu nawet bardziej -&gt; Wiecie, po&nbsp;prostu nie&nbsp;rozumiem jak można być takim leniwym i&nbsp;nieco zapatrzonym w&nbsp;siebie frajerem aby nie&nbsp;dbać&#8230; a&nbsp;nawet nie&nbsp;próbować troszczyć się o&nbsp;swoją kobietę. Nie&nbsp;rozmawiać i&nbsp;nie słuchać jej ( albo&nbsp;raczej &#8222;słyszeć&#8221; jak to&nbsp;jest świetnie podkreślone)&#8230; nie&nbsp;troszczyć się o&nbsp;to co jest między nim a&nbsp;jego &#8222;ukochaną&#8221;- podobno. Z&nbsp;przedstawionego opisu przebija raczej obraz wegetacji gdzie jedno nie&nbsp;komunikuje drugiemu swoich potrzeb a&nbsp;drugie nie&nbsp;słucha lub nie&nbsp;chce słuchać/słyszeć.<br />
Trochę jakbym czytał o&nbsp;chodzeniu za&nbsp;rączkę dwójki nastoletnich szczeniaków ( może jestem tutaj zbyt ostry &#8211; ale&nbsp;ta ostrość ma w&nbsp;końcu coś podkreślić i&nbsp;skontrastować) a&nbsp;nie dorosłych ludzi świadomych swoich uczuć i&nbsp;potrzeb&#8230; podobno.<br />
Zamiast rozmawiać, słuchać, pracować i&nbsp;dopieszczać to&nbsp;co jest między sobą nawzajem&#8230; pozwolono sprawom iść swoim torem. No i&nbsp;poszły&#8230; tak&nbsp;jak chciały.<br />
Mam wrażenie, że&nbsp;wszyscy z&nbsp;czasem dorastamy do&nbsp;miłości&#8230; jednak nie&nbsp;wszyscy do&nbsp;związku z&nbsp;drugą osobą. Odwaga, szczerość, takt, świadomość swoich potrzeb i&nbsp;uczuć a&nbsp;także uczciwość to&#8230;&#8230; słowa, które wszyscy znamy i&nbsp;często chełpimy się świadomością że&nbsp;posiadamy wartości, których&nbsp;są wyrazem.<br />
Niektórzy je owszem posiadają&#8230; inni znają je tylko&nbsp;z&nbsp;książek. W&nbsp;sumie bawi mnie szczyptę kiedy ktoś chce by&nbsp;być wobec niego uczciwym a&nbsp;na to&nbsp;samo nie&nbsp;potrafi się zdobyć wobec drugiej&#8230; a&nbsp;tym bardziej rzekomo &#8222;najbliższej&#8221; jej/go sercu.<br />
Chciałbym powiedzieć, że&nbsp;to jest śmieszne ale&nbsp;to jest zwyczajnie smutne.<br />
Reasumując rzekłbym, że&nbsp;zdrada jest zawsze największym świństwem jakie można zrobić drugiej osobie (ale&nbsp;sobie chyba je&#8230; i&nbsp;nieważne jak to&nbsp;sobie będziemy tłumaczyć i&nbsp;jak się przed&nbsp;samym sobą usprawiedliwiać. Po&nbsp;to mamy serce i&nbsp;głowę na&nbsp;karku aby pomyśleć, porozmawiać i&nbsp;postawić drugiej stronie sprawę jasno&#8230; a&nbsp;następnie wysłuchać ją.<br />
Jeśli wówczas dojdziemy do&nbsp;wniosku że&nbsp;&#8221; z&nbsp;tej mąki chleba nie&nbsp;będzie&#8221; to&nbsp;trzeba pójść w&nbsp;swoją stronę i&nbsp;drugiej stronie pozwolić na&nbsp;to samo. Z&nbsp;zasadami, uczciwie i&nbsp;szczerze&#8230; pamiętając o&nbsp;tym co było dobre oraz&nbsp;o&nbsp;tym co się spieprzyło po&nbsp;drodze.<br />
Tylko, że&nbsp;do tego (jak już ktoś przede mną bardzo mądrze zaznaczył), trzeba wyjść ze&nbsp;swojej strefy komfortu i&nbsp;coś sobą reprezentować&#8230; nie&nbsp;tylko umieć brać ale&nbsp;i&nbsp;dawać&#8230; i&nbsp;vice versa. Trzeba mieć kręgosłup moralny i&nbsp;nie być tchórzem. Jasne, że&nbsp;to nie&nbsp;jest proste. To&nbsp;co proste i&nbsp;ogólnodostępne nierzadko jest bezwartościowe, to&nbsp;co trudne i&nbsp;szczyptę niedostępne wymaga od&nbsp;nas pracy nad&nbsp;sobą i&nbsp;dlatego z&nbsp;takim smakiem i&nbsp;estymą wspominamy wszystkie te przeszkody, dzięki którym&nbsp;staliśmy się lepszymi ludzmi&#8230; chociaż mówię tu raczej o&nbsp;sobie. Ktoś może mieć inne zdanie. ;)</p>
<p>Osobiście boleję nad&nbsp;faktem, że&nbsp;współcześnie tak&nbsp;wielu ludziom brakuje zarówno jaj jak i&nbsp;ikry aby starać się być najlepszą wersją samego siebie. Jeśli już nie&nbsp;dla własnego ego to&nbsp;dla kogoś przy kim budzimy się codziennie.<br />
Zabrzmiało to&nbsp;szczyptę utopijnie? Zdecydowanie takie nie&nbsp;jest&#8230; ale&nbsp;tylko wtedy jeśli się żyje a&nbsp;nie egzystuje. ;)<br />
Ja tam wolę żyć. ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tomasz</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10606</link>
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Apr 2016 11:21:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10606</guid>
		<description><![CDATA[Większość zdrad jest z tego powodu, że ludzie dobierają się na siłę i nie ma tam w ogóle miłości i zamiast zakończyć taki związek to szukają pocieszenia w ramionach innej osoby. Smutne to.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Większość zdrad jest z&nbsp;tego powodu, że&nbsp;ludzie dobierają się na&nbsp;siłę i&nbsp;nie ma tam w&nbsp;ogóle miłości i&nbsp;zamiast zakończyć taki związek to&nbsp;szukają pocieszenia w&nbsp;ramionach innej osoby. Smutne to.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: S.</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/dlaczego-ludzie-zdradzaja#comment-10580</link>
		<dc:creator><![CDATA[S.]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2016 18:18:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=101739#comment-10580</guid>
		<description><![CDATA[Angielski nie jest już dziś językiem obcym. Wkrótce chiński będzie równie powszechny. Nie mówiąc już o tym, że znajomość C++ będzie niedługo normą jak dziś znajomość przynajmniej podstaw angielskiego.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Angielski nie&nbsp;jest już dziś językiem obcym. Wkrótce chiński będzie równie powszechny. Nie&nbsp;mówiąc już o&nbsp;tym, że&nbsp;znajomość C++ będzie niedługo normą jak dziś znajomość przynajmniej podstaw angielskiego.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
