<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: My, dziewczyny</title>
	<atom:link href="https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny</link>
	<description>Jedyny blog społeczno-literacki. Zero lajfstajlu. Nie mówię jak żyć. Mówię, że można inaczej.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 31 Aug 2023 14:15:00 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.8.25</generator>
	<item>
		<title>Autor: Wojciech</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny#comment-12804</link>
		<dc:creator><![CDATA[Wojciech]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 May 2017 08:05:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=102831#comment-12804</guid>
		<description><![CDATA[Pełna zgoda, jak zwykle ;)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pełna zgoda, jak zwykle ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tianzi</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny#comment-12803</link>
		<dc:creator><![CDATA[Tianzi]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 May 2017 12:01:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=102831#comment-12803</guid>
		<description><![CDATA[OK, zgadzam się z przekazem, że girl power i stop girl on girl crimes. Ale powiedzenie &#039;najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta&#039; to bzdura. Statystycznie rzecz biorąc, to nie druga kobieta będzie pierwszą prać, gwałcić, być przekonana, że miejsce tej pierwszej jest w kuchni, ani dostawać biegunki na myśl, że pierwsza może lepiej zarabiać.

PS. Co do tej Hanny... po opisie spodziewałam się jakiegoś potwora, a wyguglowałam, i na podstawie zdjęć to zupełnie przeciętna kobieta. Na ulicy zobaczy się dziesiątki podobnych...]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>OK, zgadzam się z&nbsp;przekazem, że&nbsp;girl power i&nbsp;stop girl on girl crimes. Ale&nbsp;powiedzenie ‚najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta&#8217; to&nbsp;bzdura. Statystycznie rzecz biorąc, to&nbsp;nie druga kobieta będzie pierwszą prać, gwałcić, być przekonana, że&nbsp;miejsce tej&nbsp;pierwszej jest w&nbsp;kuchni, ani dostawać biegunki na&nbsp;myśl, że&nbsp;pierwsza może lepiej zarabiać.</p>
<p>PS. Co do&nbsp;tej Hanny&#8230; po&nbsp;opisie spodziewałam się jakiegoś potwora, a&nbsp;wyguglowałam, i&nbsp;na podstawie zdjęć to&nbsp;zupełnie przeciętna kobieta. Na&nbsp;ulicy zobaczy się dziesiątki podobnych&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Klaudia</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny#comment-12801</link>
		<dc:creator><![CDATA[Klaudia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 May 2017 21:41:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=102831#comment-12801</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, czy książkę Leny &quot;Nie taka dziewczyna&quot; można zaliczyć do bardzo ambitnych, ale jeśli nie czytałaś, to polecam na wieczór po pracy :) Jak zwykle napisałaś w punkt, ale kobieta kobiecie wilkiem była, jest i będzie. I dobrze o tym wiemy, niestety  :)
Kilka dni temu skończyłam oglądać Dziewczyny. Bardzo szanuję Lenę Dunham jako kobietę/artystkę, obejrzałam z nią wiele wywiadów, lubię podglądać co robi/poleca, ale postać Hannah niesamowicie mnie zmęczyła. W pewnym momencie wręcz obrzydziła swoją osobą (wieczne pokazywanie mało atrakcyjnego ciała) i odpychającym zachowaniem w stosunku do ludzi. 
Jeśli chodzi o zazdrość to tak - często zazdroszczę czegoś koleżankom/innym kobietom, nie wstydzę się do tego przyznać, ale też często je szczerze komplementuję. Moja zazdrość  to zazdrość, która mnie motywuje, żeby wyglądać lepiej i w siebie inwestować, żeby dorównać tym, którym zazdroszczę :) Pewnych rzeczy nie zmienię, nóg nie wydłużę, więc wiem, że będę jeszcze długo biegać w szpilkach. Jestem świadoma własnych niedoskonałości i chyba nigdy nie będę z niczego w 100% zadowolona i co zrobisz? Nic nie zrobisz ;) 
Typową zazdrosną biczą całe życie być nie można, ale tak naprawdę miłą i uprzejmą wiecznie też nie - bo cię okradną, wejdą na głowę, stłamszą, zmieszają z błotem i zrobią co zechcą. Zrozumiałam to, kiedy zaczęłam pracować z przeważającą ilością kobiet w szkole. Na początku roku jedna z nauczycielek religii (przypadek?) nie mogła przeżyć tego, że codziennie przychodzę do pracy elegancko ubrana i w szpilkach. Mówiła mi o tym praktycznie codziennie: &quot;Wygodnie Ci w tych butach?&quot; &quot;A dla kogo tak się pindrzyć od 8 rano, dla 7 latków?&quot; &quot;Nie bolą Cię plecy? Zniszczysz sobie kręgosłup, mówię Ci&quot; &quot;Wiedziałam, że to Ty idziesz, bo szpilki stukały&quot;.  Byłam jej bardzo wdzięczna za troskę o moje zdrowie i pewnego dnia przestałam być dla niej miła i nie rozmawiamy. Więc widzisz, kurwa, babie nie dogodzisz. 
PS. Obecność na OSK obowiązkowa!]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie&nbsp;wiem, czy&nbsp;książkę Leny &#8222;Nie taka dziewczyna&#8221; można zaliczyć do&nbsp;bardzo ambitnych, ale&nbsp;jeśli nie&nbsp;czytałaś, to&nbsp;polecam na&nbsp;wieczór po&nbsp;pracy :) Jak zwykle napisałaś w&nbsp;punkt, ale&nbsp;kobieta kobiecie wilkiem była, jest i&nbsp;będzie. I&nbsp;dobrze o&nbsp;tym wiemy, niestety  :)<br />
Kilka dni temu skończyłam oglądać Dziewczyny. Bardzo szanuję Lenę Dunham jako kobietę/artystkę, obejrzałam z&nbsp;nią wiele wywiadów, lubię podglądać co robi/poleca, ale&nbsp;postać Hannah niesamowicie mnie zmęczyła. W&nbsp;pewnym momencie wręcz obrzydziła swoją osobą (wieczne pokazywanie mało atrakcyjnego ciała) i&nbsp;odpychającym zachowaniem w&nbsp;stosunku do&nbsp;ludzi.<br />
Jeśli chodzi o&nbsp;zazdrość to&nbsp;tak &#8211; często zazdroszczę czegoś koleżankom/innym kobietom, nie&nbsp;wstydzę się do&nbsp;tego przyznać, ale&nbsp;też często je szczerze komplementuję. Moja zazdrość  to&nbsp;zazdrość, która&nbsp;mnie motywuje, żeby&nbsp;wyglądać lepiej i&nbsp;w&nbsp;siebie inwestować, żeby&nbsp;dorównać tym, którym&nbsp;zazdroszczę :) Pewnych rzeczy nie&nbsp;zmienię, nóg nie&nbsp;wydłużę, więc&nbsp;wiem, że&nbsp;będę jeszcze długo biegać w&nbsp;szpilkach. Jestem świadoma własnych niedoskonałości i&nbsp;chyba nigdy nie&nbsp;będę z&nbsp;niczego w&nbsp;100% zadowolona i&nbsp;co zrobisz? Nic nie&nbsp;zrobisz ;)<br />
Typową zazdrosną biczą całe życie być nie&nbsp;można, ale&nbsp;tak naprawdę miłą i&nbsp;uprzejmą wiecznie też nie&nbsp;&#8211; bo cię okradną, wejdą na&nbsp;głowę, stłamszą, zmieszają z&nbsp;błotem i&nbsp;zrobią co zechcą. Zrozumiałam to, kiedy zaczęłam pracować z&nbsp;przeważającą ilością kobiet w&nbsp;szkole. Na&nbsp;początku roku jedna z&nbsp;nauczycielek religii (przypadek?) nie&nbsp;mogła przeżyć tego, że&nbsp;codziennie przychodzę do&nbsp;pracy elegancko ubrana i&nbsp;w&nbsp;szpilkach. Mówiła mi o&nbsp;tym praktycznie codziennie: &#8222;Wygodnie Ci w&nbsp;tych butach?&#8221; &#8222;A dla kogo tak&nbsp;się pindrzyć od&nbsp;8 rano, dla 7 latków?&#8221; &#8222;Nie bolą Cię plecy? Zniszczysz sobie kręgosłup, mówię Ci&#8221; &#8222;Wiedziałam, że&nbsp;to Ty idziesz, bo szpilki stukały&#8221;.  Byłam jej bardzo wdzięczna za&nbsp;troskę o&nbsp;moje zdrowie i&nbsp;pewnego dnia przestałam być dla niej miła i&nbsp;nie rozmawiamy. Więc&nbsp;widzisz, kurwa, babie nie&nbsp;dogodzisz.<br />
PS. Obecność na&nbsp;OSK obowiązkowa!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Szpinaczek</title>
		<link>https://malvina-pe.pl/post/my-dziewczyny#comment-12800</link>
		<dc:creator><![CDATA[Szpinaczek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 May 2017 20:31:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://malvina-pe.pl/?p=102831#comment-12800</guid>
		<description><![CDATA[Mogę powiedzieć, że mam ogromne szczęście - wzięte z wychowania albo charakteru, szczerze, nie mam pojęcia - że praktycznie w ogóle nie mam odruchu oceniania ludzi po wyglądzie. I proszę mi nie mówić, że jest inaczej, że wszyscy oceniają, bla bla bla bla, bo też mam swój mózg i znam jego odruchy. Tak, zauważę, że ktoś ma chorobliwą nadwagę lub jest chorobliwie wychudzony - wtedy pierwsze co przychodzi mi do głowy to choroba, a ostatnie to &quot;ale gruba krowa, takiej to już nikt nie zechce&quot;. Nie przypominam sobie, żebym oceniła też &quot;zbyt ładną&quot; dziewczynę, czy &quot;zbyt dobrze ubraną&quot;. Nie mam z tym problemu, dlatego być może wykazują się ignorancją, mówiąc, że takie odruchy warto u siebie w jakimś stopniu zwalczać. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia na ile jest to możliwe, dlatego nie chcę oceniać ludzi, którzy tak robią, dopóki nie opierają na tym całej swojej oceny. Myślę, że też wiele osób oceniłoby mój sposób funkcjonowania jako szkodliwy dla mnie samej, czytałam już trochę o wyczytywaniu inteligencji z rysów twarzy, czy ze stroju. Myślę jednak, że to spory przywilej, nie mieć uprzedzeń wynikających z wyglądu innych osób. Teraz myślę, że może wynika to też z tego, że jestem wobec ludzi bardzo nieśmiała i raczej trudno mi mieć jakieś skojarzenia w związku z nimi, bo nie mam doświadczenia. Ale mniejsza z tym, po prostu mam nadzieję, że takie odruchy można u siebie zwalczać, bo szczerze mówiąc, trudno mi uwierzyć, że mogą nie być dla innych krzywdzące. Chociaż ja osobiście oceniam, np. po sposobie mówienia, wypowiadania się (nie mówię o błędach, zbyt szybkim mówieniu, czy niewiedzy, po prostu o &quot;sposobie&quot; ubierania w słowa różnych rzeczy). Myślę, że sprawą, która bardziej nawiązywałaby do tematu posta jest to, że jedynym przypadkiem, w którym oceniam &quot;po wyglądzie&quot; są starsi ode mnie mężczyźni (dla mnie to od ok 30 do 50 lat, bo sama mam 18), zwłaszcza nieco zaniedbani, dresopodobni, rzucający niepokojące spojrzenia (nawet jeśli strach ten może być irracjonalny). W takich przypadkach w biały dzień na chodniku obok szkoły gdzie kręcą się jacyś ludzie, czuję spory niepokój. I tak sobie myślę, że pod tym względem kobiety naprawdę mają ciężko. Bo myślę, że to jednak nasze niepokoje. Tylko jak z nimi walczyć, jak walczyć z ich przyczynami i poczuciem zagrożenia, kiedy kobieta kobiecie potrafi powiedzieć &quot;jakby była mądrzejsza to by jej nie zgwałcił&quot;?
Bardzo fany tekst, gratuluję refleksji nad tematem, bo spodziewałam się kolejnego &quot;Każdy tak robi, więc to jest spoko&quot;. Na szczęście się nie zawiodłam :).]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mogę powiedzieć, że&nbsp;mam ogromne szczęście &#8211; wzięte z&nbsp;wychowania albo&nbsp;charakteru, szczerze, nie&nbsp;mam pojęcia &#8211; że&nbsp;praktycznie w&nbsp;ogóle nie&nbsp;mam odruchu oceniania ludzi po&nbsp;wyglądzie. I&nbsp;proszę mi nie&nbsp;mówić, że&nbsp;jest inaczej, że&nbsp;wszyscy oceniają, bla bla bla bla, bo też mam swój mózg i&nbsp;znam jego odruchy. Tak, zauważę, że&nbsp;ktoś ma chorobliwą nadwagę lub jest chorobliwie wychudzony &#8211; wtedy pierwsze co przychodzi mi do&nbsp;głowy to&nbsp;choroba, a&nbsp;ostatnie to&nbsp;&#8222;ale gruba krowa, takiej to&nbsp;już nikt nie&nbsp;zechce&#8221;. Nie&nbsp;przypominam sobie, żebym oceniła też &#8222;zbyt ładną&#8221; dziewczynę, czy&nbsp;&#8222;zbyt dobrze ubraną&#8221;. Nie&nbsp;mam z&nbsp;tym problemu, dlatego być może wykazują się ignorancją, mówiąc, że&nbsp;takie odruchy warto u&nbsp;siebie w&nbsp;jakimś stopniu zwalczać. Szczerze mówiąc, nie&nbsp;mam pojęcia na&nbsp;ile jest to&nbsp;możliwe, dlatego nie&nbsp;chcę oceniać ludzi, którzy&nbsp;tak robią, dopóki nie&nbsp;opierają na&nbsp;tym całej swojej oceny. Myślę, że&nbsp;też wiele osób oceniłoby mój&nbsp;sposób funkcjonowania jako szkodliwy dla mnie samej, czytałam już trochę o&nbsp;wyczytywaniu inteligencji z&nbsp;rysów twarzy, czy&nbsp;ze stroju. Myślę jednak, że&nbsp;to spory przywilej, nie&nbsp;mieć uprzedzeń wynikających z&nbsp;wyglądu innych osób. Teraz myślę, że&nbsp;może wynika to&nbsp;też z&nbsp;tego, że&nbsp;jestem wobec ludzi bardzo nieśmiała i&nbsp;raczej trudno mi mieć jakieś skojarzenia w&nbsp;związku z&nbsp;nimi, bo nie&nbsp;mam doświadczenia. Ale&nbsp;mniejsza z&nbsp;tym, po&nbsp;prostu mam nadzieję, że&nbsp;takie odruchy można u&nbsp;siebie zwalczać, bo szczerze mówiąc, trudno mi uwierzyć, że&nbsp;mogą nie&nbsp;być dla innych krzywdzące. Chociaż ja osobiście oceniam, np.&nbsp;po sposobie mówienia, wypowiadania się (nie&nbsp;mówię o&nbsp;błędach, zbyt szybkim mówieniu, czy&nbsp;niewiedzy, po&nbsp;prostu o&nbsp;&#8222;sposobie&#8221; ubierania w&nbsp;słowa różnych rzeczy). Myślę, że&nbsp;sprawą, która&nbsp;bardziej nawiązywałaby do&nbsp;tematu posta jest to, że&nbsp;jedynym przypadkiem, w&nbsp;którym oceniam &#8222;po wyglądzie&#8221; są starsi ode mnie mężczyźni (dla mnie to&nbsp;od ok 30 do&nbsp;50 lat, bo sama mam 18), zwłaszcza nieco zaniedbani, dresopodobni, rzucający niepokojące spojrzenia (nawet jeśli strach ten może być irracjonalny). W&nbsp;takich przypadkach w&nbsp;biały dzień na&nbsp;chodniku obok szkoły gdzie kręcą się jacyś ludzie, czuję spory niepokój. I&nbsp;tak sobie myślę, że&nbsp;pod tym względem kobiety naprawdę mają ciężko. Bo myślę, że&nbsp;to jednak nasze niepokoje. Tylko&nbsp;jak z&nbsp;nimi walczyć, jak walczyć z&nbsp;ich przyczynami i&nbsp;poczuciem zagrożenia, kiedy kobieta kobiecie potrafi powiedzieć &#8222;jakby była mądrzejsza to&nbsp;by jej nie&nbsp;zgwałcił&#8221;?<br />
Bardzo fany tekst, gratuluję refleksji nad&nbsp;tematem, bo spodziewałam się kolejnego &#8222;Każdy tak&nbsp;robi, więc&nbsp;to jest spoko&#8221;. Na&nbsp;szczęście się nie&nbsp;zawiodłam :).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
