Usunięcie haluksów. Z czym to się je?

Ten wpis nigdy by nie powstał, gdyby nie komentarze na istagramie pod zdjęciem moich stóp. Tak, stóp. Dotąd najbardziej wstydliwej i (w moim mniemaniu) obleśnej części ciała człowieka. Uważam, że stopy co do zasady są brzydkie. Zwłaszcza takie z zaniedbanymi paznokciami, chropowatymi piętami albo deformacjami. Been there, done that. Mogłam szorować giry pumeksem trzy razy dziennie i robić pedicure siedem razy w tygodniu, a i tak latem nosiłam trampki, adidasy i wszelkie inne buty skutecznie ukrywające tę właśnie część ciała. Dlaczego? 

 

Haluksy

 

Hallux valgus to nic innego jak paluch koślawy, według Wikipedii: schorzenie wynikające m.in. z noszenia obuwia, zwłaszcza za ciasnego, na wysokim obcasie (szpilki) lub o wąskich noskach

Większej bzdury w życiu nie czytałam. 

Moja przygoda z haluksami zaczęła się jakieś dziesięć lat temu, mimo że nigdy nie byłam fanką szpilek i zawsze nosiłam wygodne, najczęściej sportowe obuwie. Mimo wszystko haluksy rosły. Dlaczego? Na pewno w dużej mierze to wina genetyki (w moje rodzinie sporo kobiet miało haluksy), ale też płaskostopia poprzecznego, które stwierdzono u mnie w wieku trzynastu lat i nic z tym faktem nie zrobiono. Być może, gdybym od dziecka nosiła odpowiednie wkładki do butów, dziś nie musiałabym przechodzić operacji, w której piłowali mi kości i wstawiali śruby w palce. Ale po kolei. 

 

Co to jest haluks?

 

Normalne stopy wyglądają tak:

Stopy z haluksami wyglądają tak:

Pomijając kwestie estetyczne, deformacja ta wiąże się z ogromnym bólem. Na początku odczuwasz dyskomfort, kiedy usiłujesz założyć szpilki albo jakiekolwiek inne buty na obcasie. Z czasem ból pojawia się niezależnie od obuwia, które nosisz. Adidasy, trampki, trzewiki, czółenka, buty do biegania, buty do chodzenia po górach, kapcie, jeden chuj. Czego byś nie założyła, będziesz miała problem z pokonaniem dystansu dłuższego niż kilka kilometrów (tak, biegając też). Najgorsza faza to ta, kiedy nawet bez butów, leżąc sobie na łóżku z bosymi stopami, odczuwasz ból, który jest w stanie wybudzić Cię z najgłębszego snu, przyprawić o mdłości i sprawić, że najzwyczajniej w świecie chcesz umrzeć. 

Przerobiłam każdą z tych faz. I w którymś momencie powiedziałam DOŚĆ.

 

Operacja vs inne opcje

 

Oczywiście nie od razu zdecydowałam się na operację. Najpierw próbowałam separatorów. Następnie wkładek. Jeszcze później fizjoterapii. Wszyscy, łącznie z zaufanymi rehabilitantami oraz ortopedami, odradzali mi usunięcie haluksów. Mówili, że często po takim zabiegu paluchy koślawe odrastają. Albo że zmienia się układ stopy, która nigdy nie odzyska swojej przedoperacyjnej mobilności w stu procentach. Straszyli powikłaniami, komplikacjami, długim okresem rekonwalescencji i niemożnością uprawiania sportu. 

Byłam przerażona. Ale tylko przez chwilę. Mój dyskomfort związany z deformacją stóp sięgnął zenitu. Coraz częściej płakałam z bólu. Tępego, uciążliwego, na który nie działał żaden środek przeciwbólowy. Byłam wyczerpana, byłam wkurwiona, było mi już wszystko jedno. Nadszedł ten moment. Zapisałam się na zabieg.

 

Operacja haluksów metodą Chevron

 

Istnieje kilka różnych metod operacji haluksów: Chevron, Silver, Scarf, itd. Są one dobierane indywidualnie w zależności od rodzaju deformacji i stopnia jej zaawansowania. Mój zabieg polegał na spiłowaniu zdeformowanych kości oraz ustawieniu palucha w odpowiedniej pozycji za pomocą tytanowych śrub. Jeśli chcecie wiedzieć, jak to wygląda w praktyce, możecie sobie obejrzeć filmik poniżej. Uprzedzam jednak, że jest to materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Osobiście obejrzałam go dopiero po operacji, kiedy już nie było odwrotu, a ja po prostu chciałam wiedzieć, co dokładnie ze mną robili, kiedy spałam. Jak już się zapewne domyślacie, zdecydowałam się na narkozę. Często w przypadku tego typu zabiegów możliwe jest miejscowe znieczulenie, ale dla mnie to byłoby creepy, słyszeć i widzieć, jak mnie kroją i rzeźbią. Postanowiłam się wylogować na ten czas.

 

 

Cena

 

Haluksy można zoperować na NFZ albo prywatnie. W pierwszym przypadku nie da się zoperować obu stóp na raz. Zwykle operujesz jedną, a po kilku tygodniach – drugą. U mnie to nie wchodziło w grę, nie wyobrażałam sobie przechodzić przez ten ból i okres rekonwalescencji dwa razy. W placówkach prywatnych możesz zoperować obie stopy naraz. W Warszawie koszt takiego zabiegu wynosi około 6,5 tys. złotych netto. Niektóre placówki prywatne mają podpisaną umowę z NFZ. Wtedy zwykle można zrobić dwie stopy na raz, ale wówczas NFZ refunduje wyłącznie koszt zabiegu jednej szkity.

 

Przed operacją

 

W zasadzie nie musisz się jakoś specjalnie przygotowywać. Na pewno powinnaś mieć specjalne seksi buty, które założą Ci na stopy tuż po operacji (wpisz sobie w Google: „buty po operacji halusków” i będziesz wiedzieć, o co kaman, ewentualnie spójrz jeszcze raz na zdjęcie tytułowe). Jeśli decydujesz się na narkozę, pamiętaj też o tym, że ostatni posiłek i płyn możesz przyjąć najpóźniej sześć godzin przed zabiegiem. Ja na przykład o tym nie wiedziałam (nikt mnie nie poinformował, mimo że operowałam się w prywatnej klinice za grube hajsy), w związku z czym na stół operacyjny zamiast o dwunastej w południe wjechałam po godzinie piętnastej, bo postanowiłam sobie opierdolić na śniadanie serek wiejski z kawą, yolo.

 

Po operacji

 

Nigdy wcześniej nie byłam pod narkozą. Muszę przyznać, że uczucie wybudzania jest dziwne, przez pierwsze dwie-trzy godziny funkcjonujesz jak warzywo. Mówisz bez ładu i składu, ślinisz się i prosisz, żeby włączyli Ci film z Sashą Grey. Żartowałam. Fakt, jesteś lekko wyjebana w kosmos, ale np. ja osobiście przez pierwsze osiem godzin po zabiegu nie czułam absolutnie nic. Prawdziwa jazda zaczęła się, kiedy przestały działać środki przeciwbólowe. Oczywiście, ketonal forte pomagał, ale pierwsze trzy dni po operacji to była makabra. Raz się nawet zhiperwentylowałam, ale o tym może innym razem. Anyway, zabieg miałam w czwartek koło godziny piętnastej, a leki przeciwbólowe ostatecznie odstawiłam już we wtorek rano, czyli po czterech dniach. Opuchlizna znikła w ciągu pierwszych pięciu dni po operacji. Ważne: trzymałam się ściśle wszelkich zaleceń lekarza, tzn.: przyjmowałam antybiotyki, robiłam sobie sama zastrzyki przeciwzakrzepowe w brzucho, łykałam leki przyspieszające regenerację tkanek, robiłam zimne okłady co trzy godziny i oczywiście chodziłam w swoich super seksi pooperacyjnych ciżemkach, które będę nosić jeszcze przez co najmniej cztery tygodnie. Mam ochotę znów wstawić „yolo”, ale sobie daruję.

 

Czy warto?

 

Cóż, jestem za krótko po operacji (niecałe dwa tygodnie), żeby odpowiedzieć na to pytanie. Kiedy patrzę na moje stopy, myślę, że tak.

Te trzy dni koszmarnego bólu po zabiegu to nic w porównaniu z setkami nieprzespanych nocy i uciążliwych momentów, kiedy marzyłam tylko o tym, żeby ściągnąć buty i zanurzyć stopy w wannie z lodem. Tak, posiadanie haluksów wiąże się m.in. z tym, że twoje stopy wiecznie parzą, bolą, gotują się i przeszkadzają. Koszmar.  

Nie zamierzam poprzestać tylko na zabiegu. W przyszłym tygodniu (kiedy już zdejmą mi szwy), pojadę wyrobić nowe wkładki. Czeka mnie rehabilitacja. Na pewno będę też zwracać większą uwagę na to, jakie buty (i jakiej jakości) noszę. Zrobię wszystko, żeby te kurwy zwane haluksami nie odrosły. Czy się uda? 

Zobaczymy. 

0 Like

Share This Story

Ludzie
  • Monika Nastalska

    Najbardziej przerażające w tym wszystkim jest to, że nigdy nie wiadomo czy haluksy nie wrócą… Mój problem z haluksami na razie jest niewielki (ale mam narośla na małych palcach, więc w sumie i tak dobrze nie jest -.-), a w mojej rodzinie praktycznie każdej kobiecie haluksy zaczynają rosnąć w dynamicznym tempie przed 40 :/ Co do obuwia – problem z nimi tylko się nasila – mam wrażenie, że robią coraz węższe buty…