No i na co Ci ten tatuaż?

Tatuaże w naszym smutnym-jak-wiadomo-co kraju bardzo długo utożsamiane były z więziennymi dziarami robionymi „kolką”. Kropki przy oczach, gołe panienki, kotwice na przedramionach – znacie te klimaty. Całe szczęście przez ostatnie 13 lat, a więc od czasu, kiedy zrobiłam swoją pierwszą dziarę (tak, dziarę właśnie – zaraz wyjaśnię, o co chodzi), sporo się zmieniło. Tatuowanie coraz częściej postrzegane jest jako sztuka, sposób upiększania ciała, a przynajmniej wyrażania siebie – swoich wartości, przekonań, fascynacji, pasji… Dziś już nawet w niektórych korpo można odsłonić wydziabaną rękę i nikt nie robi z tego wielkiego halo. No, prawie nikt.

 

Wciąż zdarzają się ludzie, którzy do tatuowania podchodzą na zasadzie: „Nie znam się, to się wypowiem”, ewentualnie „Nie podoba mi się, to powiem, że chujowe”. Wygrywa komentarz

 

No i po co ci ten tatuaż?

 

Równie dobrze mogłabym zapytać: „Ale po co ci to dziecko? Niekorzystnie z nim wyglądasz – pogrubia cię”. Albo: „Po co ci te wąsy, Janusz?”. Dopóki nie startujesz w Eurowizji i nie wyskakujesz zza krzaka w przydużym płaszczu, żeby pokazać mi swojego dyndającego przyjaciela, noś sobie co chcesz, rób co chcesz i żyj jak chcesz. 

 

Poważni ludzie nie robią tatuaży

 

Po pierwsze, zdefiniuj „poważny człowiek”. Po drugie, zdefiniuj „poważny człowiek”. Wciąż nic? No właśnie. Go home, Janusz, you’re drunk.

 

Można od tego dostać HIV albo SYF

 

Podobnie jak od transplantacji krwi albo seksu bez prezerwatywy. Owszem, jeśli idziesz do podejrzanego typa, który dziabie Cię za 40 złotych, pali przy tym grubego lolka, a w przerwach wciąga fetę prosto z deski klozetowej, ryzyko jest większe. Ale my nie o takich tatuażach i nie o takich tatuażystach dzisiaj rozmawiamy.

 

A to nie boli?

 

Oczywiście, że wbijanie igły w skórę właściwą pełną receptorów nerwowych nie boli. Zwłaszcza, jeśli ta skóra pokrywa nasz kręgosłup, żebra albo kostkę u nogi. Zero bólu. Zupełnie, jak za pierwszym razem.

 

A nie wolałeś innego wzoru?

 

Właśnie po to kładziemy się w salonach tatuażu na kilkugodzinne sesje, żeby po wszystkim stwierdzić, że to jednak nie to. Tacy z nas masochiści!

Ja rozumiem, że nie każdy musi być fanem tatuowania ciała. Rozumiem też doskonale, że może się to ludziom zwyczajnie nie podobać. Zanim jednak durnie skrytykujesz czyjś tatuaż, zastanów się trzy razy. Spróbuj zrozumieć, że dla niektórych tatuaże są po prostu integralną częścią ich osobowości. Więc jeśli dziary działają Ci na nerwy, poszukaj znajomych, gdzieś, gdzie tatuaże nie są grane. Po prostu.

 

P.S. Moja dziara

 

No dobra, to teraz trochę prywaty dla tych, których tatuowanie interesuje. Swój pierwszy tatuaż w życiu zrobiłam w wieku 16 lat. Sama, własnoręcznie. Przy pomocy wyparzonej igły i atramentu. Tak, byłam zbuntowaną nastolatką. Nie, nie myślałam racjonalnie. Tym sposobem pewnego pięknego wieczoru, kiedy rodzice wyszli, a ja siedziałam sama, słuchając MTV i nudząc się trochę, z tych nudów i ze wzruszenia, bo właśnie puścili Nirvanę, a ja Nirvanę kochałam, wydziabałam sobie na kostce napis „Kurt”. Tak było.

Bujałam się z Kurtem przez jakieś dwa tygodnie, aż w końcu pokryłam go słońcem zerżniętym z okładki jakiejś podrzędnej, punkowej płyty. U kolesia z lolkiem i kreską fety, za 40 złotych. Jak widzicie żyję i mam się dobrze. Bez HIVA, SYFA i żółtaczki typu B.

Dziś, po prawie 15 latach, dojrzałam do tego, żeby w końcu zrobić drugi (trzeci?) tatuaż. Tym razem mądrze. Rozsądnie. Nie dlatego, że to „takie fajne”, ale dlatego, że to takie piękne. Swój wzór przemyślałam bardzo dokładnie – chcę, żeby oddawał to, kim jestem i jakie mam podejście do życia. Ma być taką przypominajką, mówiącą mi, że jakkolwiek źle by nie było, zawsze trzeba iść do przodu. Nie, nie będą to nuty na pięciolinii, jak mogliście wnioskować po jednym z ostatnich postów na Facebooku. 

Kiedy już znajdę odpowiedniego tatuażystę (sugestie mile widziane – szukam kogoś o delikatnej kresce, bardziej realistycznej niż komiksowej, zdecydowanie nie geometrycznej) i doczekam się terminu dziabania, obiecuję wrzucić parę fotek z efektem końcowym. A niech mnie wtedy ktoś zapyta „No i na co ci ten tatuaż?” – przysięgam, zabiję.

With love,
Pająk

0 Like

Share This Story

Style
  • dowlinika

    zapraszam do krakowskiego kult tattoo – zajebiści ludzie, świetni artysci i jeszcze lepsza atmosfera :) ja się tatuowałam tutaj i czekam na wrzesień na kolejne.

    • Tylko Wawa wchodzi w grę.

    • asica

      Nie polecam kultu.mi zjebali i mam rozmazany,brzydki napis,który kupę kasy mnie kosztował

      • A ja słyszałam dobre opinie i miałam zamiar się tam wybierać na swoje pierwsze dziaranie, hm…

        • to nie sugeruj sie jedną negatywną opinią, na jednego niezadowolonego i piszacego o tym zwykle przypada 99 zadowolonych, ktorzy nie napisza nic

          p.s. tez ich wlasnie rozwazam

        • asica

          to idz, ja załuję. A myslisz,że czemu tam poszłam? ba, jechałam ponad 200km? tez słyszałam dobre opinie, a mam tragedię. A to zwykły napis , wiec w zyciu bym sie nie dała tam już dotknąć. Sasza mnie tatuował

  • Mój ulubiony tekst – „a jak z tym bedziesz wyglądać na starość?” :)
    Ja wciąż chcę, ale wciąż na 100% nie wiem co.
    A wiem, że muszę wiedzieć, by nie żałować.
    Więc czekam. I podziwiam u innych.

    • Mała Mu

      Kiedyś czekałam na termin 8 miesięcy i z pomysłu na karpika koi na prawym boczku zrobiły się gwiazdki pod prawym cyckiem a na koniec wyrosły mi róże na 1/4 moich pleców. Nic nie żałuje i możliwe że do tamtych pomysłów jeszcze kiedyś wrócę. Teraz mam ochotę na rozpoczęcie rękawka, ale mam 10 pomysłów a tylko 2 rączki :o( wie tak jak Ty czekam i zbieram inspiracje.

    • Kradnę Ci ten obrazek i wrzucam na fejsa :D.

    • occ

      z tą kotwicą wygląda kozacko, taka pani… marynarka…

  • Parentingowy_Com

    Miałam farta. Do tej pory nikt nie zadał mi głupiego pytania dot. tatuaży :)

  • Najlepsze i tak jest „Jak to będzie wyglądało na starość!?” No jak to jak? Zajebiście!

  • Doris.

    Koniecznie wrzuć potem jakąś fotę małego arcydzieła. :)

  • Sam zastanawiam się od dłuższego czasu nad wzorem dla siebie. Niestety póki co obawiam się wydania konkretnej sumy na tatuaż, ale to chyba oznacza, że po prostu jeszcze nie dojrzałem do permanentnego wyrycia na sobie swoich myśli.

  • Bardzo drogo, bardzo długo trzeba czekać, ale warto. https://www.facebook.com/victorportugal?fref=ts

    • Mała Mu

      oj, tak jest świetny

  • Mała Mu

    Kajsik kiedyś przeczytałam wywiad z jakąś modelka która jest bardzo pokolorować i było dużo ble-ble ale jedno mi się spodobało – jej odp na wszelakie pytania typu „a po co Ci te tatuaże?”, „dlaczego je zrobiłaś?” BO MOGĘ! Kopiuje ją za każdym razem jak słyszę właśnie jedno z tych pytań które tak uwielbiam.
    Konwent w W-wie jest dopiero w listopadzie, ale może tu coś znajdziesz: http://tattooconvention.waw.pl/kategoria/artysci/
    bo ja znam głównie tych ze śląska

  • Maria

    Zrobiłam sobie tatuaż na łopatce w wieku 18 lat, ot taki pierwszy kaprys ‚dorosłego’ życia. To było 11 lat temu :) A przez te lata mnóstwo pytań, o których piszesz: po co, a czemu taki wzór, a czemu ‚tam’, ‚będziesz miała z tym problem jak będziesz stara’, ‚nie będą Cię poważnie traktować’, ‚a mi się to kojarzy z więzieniem’. Przez pierwsze lata, bo ostatnio jakby rzeczywiście coś się w społeczeństwie zmieniło. Mało tego, sama dojrzałam do tego by ową dziarę powiększyć i uzupełnić i zrobię to najbliższej zimy ;) pozdrawiam!

  • kamila

    znajdz na youtubie Red Lipstick Monster, super vlogerka, tatuazytka i piercingerka ;)

    • D

      akurat tatuażystką nie jest (:

  • Ola

    Ja od wielu lat mam ochotę na tatuaż i cały czas czekam aż mi przejdzie ;-)) A prawda jest taka, że wiem co od lat, ale mam niski próg bólu. Tak, boję się bólu. Oczywiście że słyszę, że można znieczulić maścią itp., ale jednocześnie taka wyższość w głosie, że tatuaż musi boleć. A niby dlaczego?

  • GOCHU: Chciałabym mieć kiedyś tatuaż.
    BFF: Słucham?
    GOCHU: Tatuaż. A najlepiej kilka. Kiedyś.
    BFF: Ale to jest ohydne!
    GOCHU: Zależy co kto lubi. Mnie się akurat podoba.
    BFF: A jak będziesz stara?
    GOCHU: To będę zawadiacką babcią z balkonikiem.
    BFF: Ale to będzie bolało.
    GOCHU: Regulacja brwi, jakby na to nie patrzeć – też boli.
    BFF: Ale możesz się czymś zarazić!
    GOCHU: Ty również. Patrz, Kuba ma katar, zaraz kichnie, uciekaj!
    BFF: Tatuaże są dla zdziecinniałych dorosłych.
    GOCHU: O ile mi wiadomo, dzieci raczej rzadko robią sobie dziary.
    BFF: Ale ludzie będą uważać, że jesteś niepoważna.
    GOCHU: Nie zamierzam poświęcać uwagi ludziom, którzy mieliby coś do mnie bo tatuaż.
    BFF: Ale… Po co?
    GOCHU: To banalnie proste. Bo mogę. Znaczy – będę mogła.

    Brakuje mi w tym poście „a co jak będziesz stara”, ale ogólnie post świetny :). Pozdrawiam!

  • Ja mam wrażenie, że tatuaże stały się ostatnio dość modne. I to właśnie słowo najlepiej je opisuje. To chwilowa zachcianka, którą młode nastolatki chcą się popisać. A jak to jest odbierane w Polsce, to zupełnie inna bajka. Pamiętam jaki szok przeżyłam jak przyjechałam do DE. Tutaj co trzeci człowiek na ulicy jest wytatuowany ;)

    Pomijam tu, w tejże nowej modzie, kwestie prywatne i chęć robienia tatuażu dla sztuki, bo ciągle dla wielu to jednak sztuka. Dla mnie także. Jestem uzależniona i boję się, że to uzależnienie się nie skończy… A za każdym razem gdy ktoś pyta mnie „a po co ci ten tatuaż”, przychodzi mi do głowy jedno zdanie, słynnego aktora zresztą, które utkwiło mi w głowie już na zawsze: „My body is my journal and my tattoos are my story”. I koniec, i kropka.

  • Paolka

    A mi podoba się zdanie z książki od patofizjologii, że „Tatuaż nie zakłóca stanu zdrowia, ale potwierdza defekt intelektu.” Szpecą ciało i wcale nie są sexy, ot moje zdanie.

    • o w dupę, defekt intelektu :D a kolczyki coś też fajnego potwierdzają?

      • Paolka

        Nie pamiętam autora książki, ale gdzieś jeszcze mam skan tego fragmentu. Mocno przesadzone, co nie zmienia faktu, że jestem na nie, jeśli chodzi o tatuaż :)
        O kolczykach nic nie było :P

    • Myslę, że jest w tym dużo racji.
      Ten defekt nazywa się „wystawać ponad szarą normę” :)

  • Ewa

    http://www.szerytattoo.pl/start
    – Wawa, studio jest przy ul. Smolnej

    Polecam Ci Krzyska Futro, zreszta cala ekipa jest swietna!
    Na FB tez ich znajdziesz…

    Pozdro

  • Andrrrus

    Polecam tatuażystę z Poznania (teraz nie ma go w Polsce, ale mam nadzieję, że wróci), nazywa się Jakub Kujawa, jego prace: https://www.facebook.com/Kujawaart/photos_all. Tatuuje w studiu: https://www.facebook.com/CzaszkaISztylet. Sama czekałam do niego kilka miesięcy, żeby zakryć swój pierwszy tatuaż i jestem bardziej zadowolona niż bardzo :). Pozdrawiam.

    • Dzięki. Przejrzałam jego prace, ale jak na mój pomysł – za bardzo „komiksowy” jest.

  • Andrrrus

    Polecam Jakuba Kujawę z Poznania (https://www.facebook.com/Kujawaart/media_set?set=a.1379945937864.2050141.1208393932&type=3), teraz nie ma go w Polsce, ale mam nadzieję, że wróci. Tatuuje w studiu: https://www.facebook.com/CzaszkaISztylet. Jestem bardzo zadowolona z moich relacji z jego maszynką do tatuowania :).

  • Polecam Max Pniewski z Bristolu (czesto bywa na konwentach w Ojczyznie) – robilam sobie u niego moja pierwsza dziarke kilka miesiecy temu i jestem wniebowzieta! Na jednej tez sie nie skonczy ;)
    Swoj profil ma na fejsie i instagramie, jest boski!

  • Bardzo zrównoważona wypowiedź! Sama za równy tydzień jadę zrobić sobie swój pierwszy tatuaż. Na plecach, dośc spory, ale tak jak napisałaś: ma wyrażać mnie…Projekt „się tworzył” około 4 miesiące, jestem zakochana w tym wzorze, choć durnych komentarzy, których użyłaś w tekście- nie brakuje. Zwłaszcza jeden mnie bawi: „TY? Pedagog? I takie rzeczy robisz? A co, jak zajdziesz w ciąże i zostaniesz mamą?”. Może myślą, że od razu powiję wydzierane niemowlę;)) W każdym razie trzymam kciuki za Ciebie i siebie, niechaj nasze tatuaże będą piękne i…mało bolesne:)

  • Ali

    Mam na lopatce wytatuowanego pajaka i jak dotad najczestszym komentarzem jaki slysze jest: „uwazaj, jakis robal ci siedzi na ramieniu!” ;)))))) Do tatuazu dojrzewalam choc chcialam go od zawsze – najpierw bylam za mloda, potem sie balam, a potem nie moglam znalezc wzoru ktory chcialabym miec. Wtedy moj owczesny facet pracowal przez jakis czas z Liroyem – a ten jak wiadomo tatuazy ma kilka fajnych – a w tamtym czasie mial swoje studio w Gdyni i dwoch tatuazystow tam pracujacych – robili cuda – moj pajak powstal wlasnie tam – niestety to bylo 15 lat temu i kompletnie nie pamietam ani imion ani nazwy miejsca…

  • GosiaSkrajnej

    Ja już mam 15 lat. Prawie o nim nie pamiętam. Tylko dwa razy mi się przypomniało. Podczas dwóch porodów. Tak więc oprócz małża widziały go dwie położne i dwóch ginekologów :P

  • Masz zdjęcie Kurta? :>

    p.s. dzięki za rzucenie hasła z prośbą o rekomendacje, będę miał z głowy research przed moim – stwierdziłem, że zrobie po ostatnim tekście o motorach, mundurach i tatuażach

    • Nie mam zdjęcia, napisałam, ze wydziabałam sobie napis „Kurt”. A potem go pokryłam innym tatuażem.
      p.s. Nie wierzę :P

      • No, ale po dwóch tygodniach, ale wtedy to komórki zdjęc nie robiły a cyfrówke 1,5 MPix miał tylko najbogatszy kolega taty. Mam podobne „braki w dokumentacji”.

        p.s. uwierz, najgorsze/lepsze, że mi się podobają pełne rękawki, a jestem freelance project managerem dla korpo, jesli sobie zrobie to się wysle w delegacje do centrali w Zurychu i bede rejestrował wrazenia :]

  • Pchla Buda

    Z tatuażami jest tak jak z kolczykami w innych miejscach niż uszy – ładną oszpeci, brzydkiej nie pomoże.

    • Paulina

      Oszpeci tylko jeśli tatuaż robił pijany koleś i jego kreska była co najmniej niestabilna. A przekłuwanie – w przypadku, gdy ktoś w chwili przekłucia czknął i zamiast np. nos, oberwał kolczykiem w czoło. :D . A właśnie, że brzydkiej może pomóc, wg mnie. Gusta.

  • Anna

    Ja sama tatuaży nie lubię, u facetów mnie one odrzucają, ale o zadawanie głupich pytań z tego postu też nikt mnie nie posądzi… Ot, po prostu zawsze wychodziłam z założenia, że ciało to nie brudnopis, żeby po nim bazgrać, jednocześnie rozumiejąc, że jest to moja opinia.

    Niemniej jednak lubię pytać ludzi o znaczenie ich tatuaży, bo niejednokrotnie wychodzą z tego fascyznujące rozmowy :)

    • To jest straszne. :) Każda nowo poznana osoba musi prędzej czy później powiedzieć: „mmm, fajne tatuaże”. I dodać: „A co one oznaczają?”. Mam ochotę wtedy zapytać człowieka o kolor gaci, które aktualnie ma na sobie. Bo to mniej więcej to samo. Sprawa intymna. Jeżeli znaczenie tatuażu nie odczytuje się wprost, jeśli nie są to kwiatki, ptaszki, motylki, chmurki, nutki (zapomniałam czegoś?), to w większości wypadków oznacza, ze właściciel tatuażu nie chce wszem i wobec opowiadac o znaczeniu i historii powstania wzoru, bo zrobił go dla siebie i to dla niego ma coś znaczyć i o czymś przypominać. Jakoś tak ;)

      • Rozumiałabym to gdyby taki tatuaż był zrobiony w miejscu intymnym, tam gdzie nie dociera słońce i wzrok postronnych – z tym mi się kojarzy tatuaż ‚dla siebie’. A nosząc go na ręce, łydce, czy szyi prędzej czy później padnie takie pytanie, trzeba się z tym liczyć.

      • Anna

        Ja nie mówię: „mmm, fajne tatuaże”… Trochę lepiej? :)
        Nie zgodzę się, że to jak z kolorem bielizny – zakładam takie majtki, jakie mam na wierzchu, ewentualnie takie, które nie prześwitują, jeśli może się to okazać problemem. Nie poświęcam tej decyzji zbyt wielkiej uwagi – ot, jak mycie zębów.

        Tymczasem tatuowanie sobie ciała to jest – a przynajmniej być powinna – przemyślana decyzja, za ktorą idzie jakiś większy motyw czy idea.
        Mnie, jako dziennikarkę i pisarkę, ludzkie pomysły interesuję, dlatego pytam :)

      • Paulina Lapinska

        Ludzie nie rozumieją, że się chce coś dla siebie zachować. Nosiłam kiedyś otwierany medalion, a ponieważ nie chciałam powiedzieć co mam w środku – uważam że to moja sprawa – koleżanka bez pytania go otworzyła. Z tego też wynika takie wyrzygiwanie pseudo pytań: po co ci tatuaż. To jest po prostu zaspokajanie dziwacznych potrzeb osoby „pytającej” a tak naprawdę okazja do mędrkowania i krytykowania.

  • Konrad Boden

    Myślę, że pytanie „No i po co Ci ten tatuaż” jest całkiem zwyczajne.

    Może jednak irytować, gdy ktoś nie umie na nie odpowiedzieć…

    A przecież powinien. Bez trudu, bez irytacji, tak by pytający zrozumiał, nawet jeśli nie podziela poglądów.

    • Moniczka

      Wiesz kurwa po co?! Żeby mieć coś ładnego na całe życie! Tak, Guest, to było do ciebie!

      • Inga

        Coś ładnego na cale życie?

        Moda się zmienia, zmieniamy ciuchy, zmieniam fryzury. Coś co parę lat temu było modne teraz jest obciachem. Jaka mamy gwarancję czy tatuaż jako taki, albo konkretny wzór za parę lub parędziesiąt lat będzie postrzegany jako ładny?

  • Ha haaa! Tak właśnie! A tak się właściwie składa, że siedzę w tym biznesie już od jakiegoś czasu i na początku nóż mi się w kieszeni otwierał od tych naiwnych pytań i głupich komentarzy (zaskakujące, że nie są to tylko starsi ludzie, ale również dwudziestoparolatkowie, którzy nie wiem na jakich zapieckach się chowali!). Chyba jednak z biegiem czasu uodparniam się na ludzką głupotę i to co się da – temperuję, a przypadki beznadziejne zaczynam zwyczajnie ignorować sycząc przez zęby „miłego dnia”.
    Pozdrawiam – Maciejkowa (maciejkowa.blogspot.ie)

    P.S: jeśli potrzebujesz rady odnośnie wyboru artysty, zapraszam na priv – mam sporą bazę kontaktów do bynajmniej nie dziabatorów z piwnic :)

  • ajlowju Cię normalnie za ten wpis :)

  • Jestem całkowitą przeciwniczką nutek, ptaszków, serduszek etc.- głupia moda wśród nastolatek i tyle. Za to tatuaż jako sztuka, czy jak piszesz sposób wyrażenia siebie – czemu nie. Sama mam ochotę; wzór od dawna wybrany, miejsce na ciele, nawet studio, tylko… chyba czas pozbyć się wreszcie tego cholernego „co sobie ludzie pomyślą”.

  • Kasia

    jeśli chodzi o tatuaż polecam Kult Tattoo Fest w Krakowie.

    Tatuażyści najróżniejsi, każdy z nich ma swój styl. Ja polecam Izę, według mnie najlepsza z całego teamu :)

    u niej właśnie robiłam swój pierwszy tatuaż – nie żałuję ani trochę!

    Tutaj link do jej prac:

    http://kulttattoo.pl/kult/index.php?person=iza

  • Szczyt głupich pytań: „A ten, no, tatuaż, to co on właściwie oznacza?”.

  • Huehuehue

    Wiele osób robi tatuaże żeby podnieść swoją samoocenę i jakoś zwrócić na siebie uwagę. Wśród moich znajomych więcej jest osób mniej atrakcyjnych z dziarami, niż tych ładnych.

    • tak naprawdę co to ma za znaczenie, z jakiego powodu ktoś zrobił sobie tatuaż(e)? chciał to zrobił, no i co z tego? bawi mnie takie podejście, takie ocenianie (prawidłowe czy też nie, obojętne mi to)… mój tatuaż = moja sprawa.

  • karmel-itka.blogspot.com

    świetnie, że poruszyłaś ten temat :) mam dziarę od początku roku, więc zrobiłam ją jako pełnoletnia. Nie mówiłam rodzicom, bo wiadomo, byłby problem, a tak postawiłam ich przed faktem. Byli zdruzgotani, chcieli mnie wydziedziczyć (” „), a w komentarzach zawsze szły standardowe teksty: „zbadaj się na HIV, na pewno coś złapałaś”, „głupia, oszpeciłaś swoje ciało”, będziesz tego na starość żałować”, „jak z tym będziesz wyglądać na starość?” etc.

    po 1. moje ciało, moja sprawa, prawda?

    po 2. ja będę żałować, nie Ty, więc o co kaman?

    po 3. podjęłam decyzję przemyślaną, byłam pewna tego, co robię i cieszę się z tego, że mam dziarę. Przeszkadza Ci to?

    po 4. jestem pełnoletnia, więc się odchrzań.

    Dla mnie tatuaż to symbol, wyraża mnie i coś znaczy. I o to chodziło, bo bezmyślne dziary (kwiatki na nadgarstku u blond dziuni, np.) to dla mnie kpina, no, chyba. Wkurza mnie to, że wszyscy się dziarają, bo to „trendi”. Pfff, a potem co, jak wyjdzie z mody? I denerwują mnie te komentarze, właśnie odnośnie tego, że dziara świadczy o człowieku. Dziewczyna z tatuażem pewnie ma czarną kartę, tańczy w klubie GoGo albo co innego. A facet pewnie wyszedł z pudła. Nic niewarte słowa osób, które nic nie wiedzą i nie mają o czym gadać, choć bardzo gadać chcą.

    Ponadto kręcą mnie tatuaże i na jednym nie poprzestanę. To forma wolnej sztuki, którą można wyrażać swoją osobowość, tak jak i ja to robię. Szkoda, że brak tolerancji w tej kwestii. Przecież to nie przestępstwo! Ale stwierdziłam, że mam gdzieś, co inni sądzą. Jak się nie podoba, po prostu nie patrz.

  • Hahaha :) pierwszy tatuaż robiłam w wieku 16 lat – w małej klitce w kamienicy, po setce na odwagę, za 70 zł i też żyję, choć mądre to nie było. Dziar przybywa, ale kolejne już z salonu :)

  • Kaja

    Taaak.. Też się z tym spotkałam. „Będziesz za miesiąc żałować” „Co na starość ludzie powiedzą” etc..
    Jestem szczęśliwą posiadaczką wzoru na deltę i ludzie reagują zaraz ” Haha nie umiałaś zapamiętać wzoru?” Tylko nikt nie pomyśli, że mam to z jakiegoś powodu. Bo mój tatuaż ma swoją historię, ma mi o czymś przypominać i dawać motywację.

    Malvino życzę Ci, żeby też miał dla Ciebie znaczenie i motywował. :)

  • dakkk

    Po co, na co… Tatuują się ludzie, którym czegoś brakuje. Niektórym nawet przy braku pomysłu, towarzyszy chęć zrobienia sobie tatuażu, a to ogólnie wynika z chęci zmiany. Jednakże jakie by nie były intencje, u niektórych tatuaże ładnie się prezentują.

  • napisałam kiedyś na swoim blogu podobny wpis, z durnymi pytaniami, jakie ludzie niewytatuowani zadają tym wytatuowanym – oczywiście „bolało?” i „ale po co?” to faktycznie te najczęstsze, które po okresie doprowadzania mnie do szewskiej pasji zaczęły mnie nużyć. irytuje mnie też „a jak Ci się znudzi?” czy „a co oznacza twój tatuaż?” i jeszcze „mogę dotknąć?” (zazwyczaj pytają o to ledwo co poznani ludzie, kaman!)

  • Paulina

    Ja w przyszłości też chcę mieć tatuaż,ale gdzie i jaki to wyjdzie w praniu :)

  • Karolina

    Polecam ci Asie Litwin, z tego co wiem tatuuje też w Warszawie. Zobacz sobie na instagramie ”zszywka” albo na facebooku : https://www.facebook.com/zszywkatattoo?fref=ts