Blogosfera? To jest kurwa dramat

Możecie mnie nazywać kobietą. Mężczyzną. Felietonistką, pisarką, sportowcem, wędrowcem, człowiekiem, który wyrzyguje słowa, albo po prostu człowiekiem. Ale nie nazywajcie mnie blogerką. Bo dziś bycie blogerem to jak bycie wrzodem na dupie. I jeśli tak wygląda „blogosfera” (swoją drogą, śmieszna nazwa), to ja się z tego wypisuję.

Wiecie, na początku było fajnie. Poznałam Tkaczyków, Dżejsonów Hantów aka Kominków, Dżesików, Faszjonelków i innych Szarmantów. Myślałam, że wszyscy jesteśmy po to, by uczynić ten świat lepszym, że wszyscy mamy coś ważnego do powiedzenia (napisania), że to co robimy, niesie za sobą jakąś większą wartość. Jeździłam na konferencje, szkolenia, prelekcje i waliłam sobie konia do swojego zdjęcia zamieszczonego na stronie jakiegoś kolejnego eventu, na którym występowałam jako Bardzo Ważna Osoba, czyli tak naprawdę nikt. Potrzebowałam kilku lat, żeby to zrozumieć. Tak. Za parę dni minie pięć lat odkąd zaczęłam prowadzić bloga. Pięć lat. 1 826 dni. 43 824 godziny. To kupa czasu. I nie żałuję ani minuty robienia tego, co robiłam i co zapewne robić będę jeszcze przez chwilę.

 

Ale do rzeczy

 

Mam wrażenie, że dziś mianem blogera określa się każdą osobę, która ma konta na snapie, insta i fejsie, a na nich po kilka-kilkaset tysięcy obserwujących. Ci ludzie nie muszą mieć absolutnie nic do powiedzenia. Wystarczy, że kilka razy odwiedzili chirurga plastycznego albo spędzili tysiąc pińćset sto dziewięćset godzin w siłowni. Wystarczy, że napisali jeden kontrowersyjny tekst albo mają kosę z jedną dużą marką, którą obsmarowali w social mediach. Tych ludzi, ludzi pokroju Anelli, sióstr Godlewskich, Deynn albo innych Grażyn nazywa się dziś influencerami, blogerami, z polskiego na nasze „ludźmi, którzy mają znaczenie”.

 

Well, ja się na to nie zgadzam

 

W zasadzie, to mnie to bawi. I żenuje. Żenuje mnie to, że blogerzy uznawani za topowych w polskiej blogosferze komentują w tekstach na swoich blogach gównoburzę jaka wyniknęła między Maritą-Jakąśtam-Deynn a jej Siostrą-Jakąśtam-Cośtam. Żenuje mnie, że na jednej z największych grup blogerskich na Facebooku ludzie komentują zachowanie tej zagranicznej blogerki jako całkowicie naturalne (ctrl;del: blogerka aka youtuberka aka influencerka zwróciła się z prośbą do właściciela hotelu o darmowy pobyt dla niej i jej chłopaka w zamian za reklamę na swoim kanale, właściciel ją wyśmiał, a ona się obraziła i postanowiła po nim publicznie pojechać), żenuje mnie cała ta branża, która sama sobie przyznaje nagrody i wzajemnie smyra się po jajcach, podczas gdy zaledwie garstka, ale to GARSTKA z nich robi coś naprawdę wartościowego. 

 

Blogerką nie jestem i już raczej nie będę 

 

To taki mój mały manifest. Otwarty list do blogosfery, z której w otwarty sposób się wypisuję. Blogerzy w tym kraju mieli być odpowiedzią dla coraz bardziej stronniczego dziennikarstwa. Mieli nieść wartość dodaną, dawać ludziom do myślenia, prowokować do dyskusji, a nie reklamować pralki, robić zdjęcia własnych obiadów i pisać o swoich wakacjach na Fuertaventura. 

Jeśli byłam przez moment jedną z nich, wybaczcie. To się więcej nie powtórzy. Wolę być „nikim”, niż być „blogerką”. 

Peace.

0 Like

Share This Story

Style
  • Pablo Noriega

    Ja pier…po prostu rób to co robisz! Jesteś w tym dobra i tyle. Po kiego wrzucasz się do jakiegoś wora… Jesteś sama w sobie wartością. Jebać co się dzieję w koło…

  • Iska

    Tak. Bardzo. Cie. Kocham.
    Do tej pory myślałam, że rządzisz, ale nie Ty rządzisz do kwadratu!

  • Zuzanna Marcinkowska

    Oddychaj!
    Jesteś Malvina Pe.
    Pe(ace)

  • Z czystej ciekawości, czytałaś ten tekst zanim go opublikowałaś? x)

    • Tak z siedem razy co najmniej, kochanie.

      • Kochanie? Zrobiło się intymnie, aww.

        Twórcom internetowym można zarzucić wiele, serio, a Ty moim zdaniem wybrałaś rzeczy, które są nieistotne. Na szczęście to tylko odczucia z mojej dziupli.

  • Mary

    Jakie to głupiutkie, pisząc takie rzeczy zamiast to olać, dajesz znać, że jednak jesteś blogerka…

    • Daję znać, co mi się nie podoba, Pani Mary aka Anonim aka Nikt :)

  • Mam wrażenie, że bycie blogerem było fajne, ale teraz już faktycznie nie jest. Coraz częściej mam wrażenie, że ludzie piszący fajne rzeczy, kiedyś, teraz skupiają się na marce, markach, kasie, płatkach śniadaniowych i występach w TVNach i TVP.
    Przerzuciłem się na fotoblogi, ale kilka wartościowych sobie w źródłach zostawiłem.
    PS. Szufladki są do dupy!

  • Katarzyna Jankowska

    wiesz…muszę się przyznać, że nie znam nikogo kogo tu wymieniłaś…chyba wstyd…!!! :))

  • Julita M

    Dało się wyczuć, że coraz bardziej jesteś po jasnej stronie mocy :) Tak trzymaj…ta masa mam nadzieję sama się wykończy albo nasza populacja jest stracona!

  • Opis „O mnie”: „Nazywam się Malvina Pająk. Jestem humanistką. Blogerką, felietonistką, copywriterką, biegaczką, człowiekiem” :)

    „Blogerzy w tym kraju mieli być odpowiedzią dla coraz bardziej stronniczego dziennikarstwa. Mieli nieść wartość dodatnią, dawać ludziom do myślenia, prowokować do dyskusji, a nie reklamować pralki, robić zdjęcia własnych obiadów i pisać o swoich wakacjach na Fuertaventura” – czyje to słowa? Albo czyj pomysł? Bo jestem blogerką od kilku lat i pierwszy raz dowiaduję się, co miałam robić, a czego nie.

    No i reklamuję pralki, bywam twarzą czarnego protestu, robię zdjęcia obiadów, chodzę po mediach gadać o traktowaniu kobiet na polskich porodówkach, prowokuję dyskusje, w których biorą udział setki, jeśli nie tysiące ludzi… Och, chyba jednak da się robić jedno i drugie. ;)

    Mam wrażenie, że ten tekst był pisany w wielkiej złości. Nie ma w nim optymizmu, lekkości, tylko jakaś frustracja. Mogę się oczywiście mylić. Tak czy siak, ściskam ciepło – jako blogerka i jako człowiek. :)

    • Opis jak widzisz został zmieniony.

      Tekst był pisany zupełnie na spokojnie, w zgodzie ze sobą oraz z faktem, że nie czuję się częścią blogowej społeczności, bo zwyczajnie do niej nie pasuję.

      Nie ma w tekście optymizmu i lekkości [sic!], bo nie we wszystkim musi być optymizm i lekkość, nawet za bardzo tego zarzutu nie rozumiem, szczerze mówiąc.

      Pozdrawiam,
      nie pozdrawiam,
      sama wybierz :)

      • Mówię o tym, że teksty o zmianach, także światopoglądowych, są super, ale przestają być wiarygodne, jeśli stoi za nimi taki negatywny ładunek i ogromna frustracja. No ale Twoja sprawa – bądź kim chcesz, byle szczęśliwa :)

        PS. Opis, jak widzisz, nadal z „blogerką” :) https://uploads.disquscdn.com/images/a0d8a14623cd7d9b46081c546a55fa1244268a0c56d04cad64e2faa566acc00f.png

        • Może nadal wyświetla Ci się stary przez cookies. Tak czy siak, opis został zmieniony, ba! Nawet zdjęcie wrzuciłam nowe ;)

        • S.

          Negatywny ładunek i frustracja są jak najbardziej ludzkie. Nie widzę powodu by ich unikać, również w tekstach.

        • Piotr Kwiatkowski

          „Opis, jak widzisz, nadal z „blogerką” ” – jest coś takiego jak cache przeglądarki, który zapamiętuje treści stron i po ponownym na nie wejściu korzysta z niego, żeby szybciej wyświetlić stronę. To, co widzisz, to zapamiętana wersja strony, a nie faktyczna strona pobrana z serwera. Jeśli chcesz wymusić na przeglądarce, żeby załadowała stronę w całości od nowa musisz kliknąć Ctrl+F5 (Firefox, Chrome)

      • Zastanawiam się co ja powinnam teraz, idąc twoim tokiem myślenia, Malwina, zrobić. Bo mój blog to jest porządna treść, merytoryka i wartość dodana (bo chyba o to chodziło) – ale jednocześnie nadal prowadzę bloga, jestem więc blogerką i mam wielki szacunek dla tych, którzy reklamują pralki. To trochę tak, jakbym, jako historyk sztuki, miała żal do tych, którzy np. pracują w branży modowej, turystycznej, itp – przecież z mojego punktu widzenia to powinny być zajęcia szalenie niewartościowe, puste, no nie? Ale nie są, bo tak wygląda nasz świat (straszny truizm), jest różnorodny, ciekawy. Trochę burdel, a trochę kultura wysoka. Tacy przecież jesteśmy i ciężko jest oczekiwać, że blogosfera będzie inna. Owszem, bywa tak, że te skrajne przykłady mocno psują opinie o całej społeczności, ale w w takiej sytuacji tym bardziej warto uszanować tych, który robią coś porządnie i ma to głębszy sens. Ja tam sobie swoje środowisko sukcesywnie pielęgnuje i wywalam chwasty – właśnie po to, żeby czytać tyko te blogi, które są super. Przecież tego jest nadal całe mnóstwo.

    • Alot

      A ja nie mam pojęcia kim jesteś i nie ma dla mnie znaczenia to, co popierasz.
      A o tym, że jesteś czegoś twarzą dowiedziałem się właśnie teraz i mocno w to wątpię.

      Czasem mam wrażenie, że wszelkiej maści kreatorzy własnej zajebistości, usiłują, zresztą niepotrzebnie, przekonywać świat, że są kimś więcej. Tymczasem o tym, kim są nie świadczą ich oświadczenia, ale to co dla świata zrobili.

      I wtedy wychodzi naga prawda, że reklamując pralki robili raczej pod siebie.

      • Ana

        A ja znam obie dziewczyny (czy bardziej ich twórczość internetową) i jednak bliżej mi do postawy Asi (choć ja tam za malutka jestem, żeby jakieś pralki reklamować;). Ten wpis Malviny ma sporo racji, ale to trochę tak, jakby postawić się na pozycji „nie jestem człowiekiem, bo Hitler i Stalin też byli ludźmi”. A przecież to nie o to chodzi. Można być blogerem i zamiast się wypisywać z blogosfery, pokazać, że można w niej tworzyć coś naprawdę wartościowego. Bo wartość się obroni, a o Anellach i siostrach Godlewskich szybko zapomnimy.

  • Ania

    Malvina, żyjemy po prostu w innych czasach. W czasach, w których albo idziesz na łatwiznę i dostosowujesz się do nurtu, albo jesteś przeciw i masz za sobą garstkę ludzi myślących „po staremu”/podobnie do Ciebie. Marketing jest tam, gdzie są masy. Nikt nie myśli o wartościach, tylko o tym gdzie może ugrać jak największy hajs. Smutne. Sama mam lat 25 i chroniczną depresję patrząc na to, dokąd to wszystko zmierza. Jesteś moim światełkiem w tunelu i nadzieją na to, że nie każdy, kto ma jakiś tam fejm przejdzie na złą stronę mocy. Dziękuję za ten tekst, bo przywracasz mi wiarę w NORMALNOŚĆ, która w dzisiejszych czasach jest unikalną cechą.

  • Tym tekstem informujesz że zamykasz bloga?

    • Tym tekstem informuję, że nadal będę robić to, co robię, ale nie pod szyldem polskiej blogosfery/influencosfery czy jak sobie to nazwiesz.

      • Ja bym to nazwała blogowaniem. Pytanie jak Ty to nazwiesz.

        • Nazywam to publicznym pisaniem. Publikowaniem swoich tekstów w sieci. Funkcjonowaniem jako człowiek pióra, niekoniecznie blogerka. Od tej pory będę też angażować się jedynie w kampanie społeczne i/lub edukacyjne, które rzeczywiście mogą coś zmienić na lepsze. Odcinam się od blogosfery w jej powszechnym rozumieniu grubą kreską. I tyle.

          • Wisznu

            Skoro piszesz bloga, to jesteś blogerką. Tego nie zmienisz.
            „Czym jest nazwa? To, co zwiemy różą, pod inną nazwą równie by pachniało.”
            William Shakespeare

          • Masz rację. Nazwa niewiele tu zmieni. Moje zachowanie oraz to, co i jak będę robić – bardziej :)

          • Mags

            Winszu ale z tego co zrozumialam nie tyle chodzi o nazywanie sie blogerka czy tez nie, co odceiecie sie od toksycznego srodowiska ktorego sie ma dosc. To troche tak jakbys byl aktorem i udzielal sie w tym swiatku, angazowal sie w rozne rzeczy po czym po jakims czasie dostrzegl jak falszywi i pelni hipokryzji sa ci wszyscy ludzie. Moze aktorstwo wciaz bys kochal jednak zdecydowal sie odciac od wszystkiego co laczy cie ze srodowiskiem.

  • CAM

    Ile jeszcze będzie takich pierdololo-tekstów o tym, co komu wypada, a co nie. Niech każdy robi, na co ma ochotę. Nie przepadam za tą całą Deynn, ale dziewczyna wstrzeliła się w modę, inni ją podziwiają i słuchają. Zacznij tworzyć jakiś ciekawy kontent, to i może Tobie się uda.
    Ewentualnie schudnij.

    • Wow. To jest dopiero konstruktywna krytyka <3 Jeszcze bez imienia i nazwiska. Naprawdę, szacun za jaja i odwagę w mówieniu tego, co myślisz xD

  • Arkadiusz Mazur

    Dobry tekst

  • Mam identyczne przemyślenia. Blogi to już przeszłość; powoli robi się z tego rozkładająca się padlina ;)

    • No jak się pójdzie na śmietnisko, to znajdzie się śmieci, to oczywiste. Na szczęście, oprócz tego są na tym świecie miejsca, które ładnie pachną. Tak samo jest z blogami :)

  • Grider

    Brawo :). Ale naprawdę ci się kiedyś wydawało, że blogi w swojej masie, są czymś więcej niż promowaniem samego siebie. Tylko po to aby się później sprzedać za odpowiedni hajs. Taka inna droga do telewizji śniadaniowych i ścianek :P

    • No nie zgodzę się ;)

      • Grider

        Skoro już się nie zgadzasz to powiedz z czym. Czy z tym, że w swojej masie ludzie, są po prostu głupi i oczekują tylko pomasowania tej swojej głupoty. Ergo zdecydowana większość masówki to chłam, dla prymitywów.

        Pewnie zaraz się zlecą tutaj obrońcy ludu, że nie wolno generalizować, etc… Ale prawda o świecie nie jest miła ani przyjemna, a kolczasta, nie wygodna i często trudna do przetrawienia.
        Gdyby tak nie było, to drugą najważniejszą osobą w państwie, nie byłby technik ogrodnik o elokwencji żaby. A najpoczytniejszą gazetą nie byłby gazeta o tytułach (sprzed lat ale nadal) „Nie spię bo trzymam szafę”, „odebrał żelazko zamiast telefonu” „Olbrzymi wieloryb Lolek dopłynął do Warszawy!”. A rednaczem konkurencyjnego jest koleś, co spędza większość czasu na siłowni, i nie potrafi matematyki na poziomie podstawówki.

  • Ej a ja mam taki pomysł – może żyjmy i dajmy żyć innym?
    Wrzucasz wszystkich do jednego wora insynuując, że bolgerzy mają kisiel zamiast mózgu i w gaciach, na myśl o możliwości dostania czegoś za darmo albo o nakręceniu gównoburzy. Sugerowanie przez blogerkę (mimo że usunęłaś ten wyraz ze swojego opisu), że bycie blogerem to obecnie wręcz obraza majestatu, jest zwyczajnie głupie.

    W każdej dziedzinie są ludzie mniej i bardziej ogarnięci, to od nas zależy kogo czytamy i kim się otaczamy. Jest cała masa wartościowych ludzi w tym społeczeństwie, a jeśli tak Cię boli to, że ktoś robi hajsy na publikowaniu zdjęć swojego obiadu to – może go po prostu nie obserwuj?

    Zjawisko robienia fejmu na głupocie/płytkich treściach istniało od dawna, z tym, że kiedyś publikowały to czasopisma, a teraz robią to wszyscy. Grunt to otaczać się wartościowymi treściami, tylko tyle i aż tyle.

    • Ale przez tych ludzi fotografujących zdjęcia swojego obiadu albo komentujących na swoich kanałach sprawy pierwszej wagi typu konflikt Deynn i jej siostry, cała blogosfera postrzegana jest jako jedna wielka żenada. I przez to wartościowe treści znikają, mają mniejszą siłę przebicia. Zarzucanie mi, że mówię o tym wprost jest jak zarzucanie dziennikarzowi „Pulsu Biznesu” czy „Polityki”, że otwarcie krytykuje ludzi tworzących brukowce typu „Fakt” czy Superak.

      • Nie zarzucam Ci, że mówisz o tym wprost. Zarzucam Ci, że wrzucasz WSZYSTKICH do jednego wora, niezależnie od tego co robią, bo akurat Ci którzy teraz są na topie to idioci. W każdej dużej grupie społecznej są parapety, a skandale się najlepiej sprzedają.

        Niemniej, postrzeganie całej grupy, przez zachowanie jednostek jest totalnie z czapy. Będąc niezależną pisarką (jak to teraz określasz), też własnie przypisałaś się do jakiejś grupy, w której cała masa osób tworzy totalne gówno, niezależnie od tego czy reklamują sobą pralki czy nie.

        Mam po prostu wrażenie, że jest teraz taka polaczkowa mentalność gdzie „bloger” uznawany jest za jakiegoś podludzia, ale pisarz to już ło Panie! Literatura! Należy się szacunek, bo tak! Mimo, że może pisać równie głupie rzeczy jak bloger.

        • To o nazywaniu mnie pisarką, to był sarkazm. Tak samo jak o nazywaniu mnie mężczyzną. Ciężko określać siebie mianem „pisarki”, kiedy się (jeszcze) nie wydało żadnej książki.

          Ten tekst powstał po to, by zasygnalizować, że odcinam się od poczynań blogosfery, która jest dla mnie (w Polsce) ogromnym rozczarowaniem. Na szczęście żyjemy w wolnym kraju i z moją opinią można się nie zgadzać, można ją wyśmiać, można nawet zastosować wycieczki personalne w moją stronę, jak to wiele osób z nieskazitelnej blogosfery już zdążyło zrobić.

          • No można, tylko znowu – po co?

            Strasznie wieje mi tu hipokryzją bo wyśmiewasz ludzi reklamujących przysłowiowe pralki, a wystarczy wejść w Twoją zakłądkę „współpraca” (http://malvina-pe.pl/wspolpraca) by zobaczyć całą listę firm, które sygnowałaś swoim nazwiskiem/blogiem.

            W zestawieniu można znaleźć nawet reklamę nowej linii żeli intymnych Durex, więc totalnie nie rozumiem twojej pogardy wylewającej się z tego wpisu.

            Robisz to samo co inni blogerzy – korzystasz z tego, że masz wpływ na ludzi i promujesz czyjąś markę za jakiś profit i teraz nagle masz tego dość, bo niektórzy niegodnie prezentują tytuł „bloggera”?

            Bardzo lubię Twoje wpisy – są fajne, przyjemnie się je czyta, często jest po nich jakiś niedosyt i ma się ochotę na więcej – masz do tego talent, przyznaję.

            Ale serio, nie wylewaj wiadra pomyj na obcych ludzi twierdząc, że oni są denni, bo robią coś co Ty robiłaś jeszcze bardzo niedawno :c

      • Marta Owczarzak

        Twoje porównanie do Polityki i Faktu jest bardzo w punkt. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie porównuje ludzi żyjących z fotografowania obiadu do tych, którzy mają coś więcej do przekazania?
        A jeśli to robią, to w sumie… co z tego? Ludzie żyją w większych błędach…

        • wisznu

          No nie było trafne, bo bylo niekompletne. Trafne by było gdyby ten dziennikarz „Polityki” powiedzial, że – chociaż nadal będzie pisał artykuły dla tegoż czasopisma jak robił to dotychczas – to juz nie chce być nazywany dziennikarzem, bo w szmatławcach dziennikarze piszą same gowna.
          To jest dokładna analogia.

          • Marta Owczarzak

            Pisząc „w punkt” miałam na myśli jedynie to, że wrzucanie dziennikarza Polityki i Faktu do tego samego wora jest tym, co wrzucanie do tegoż wora blogera żyjącego ze zdjęć obiadu, z takim pokroju Malviny. Że to analogicznie bez sensu.

  • MK

    Najbardziej mnie rozwalają lalunie na insta, które maja w opisie „influencerka”. Ciekawe wg jakich kryteriów przypisywany jest ten szanowny tytuł :)

  • Satjez

    * Fuerteventura

  • Tomek Degler

    Widziałem narodziny i rozkwit kilku nowych społeczności. Powtarza się schemat. Na początku są pionierzy. Ludzie z otwartą głową, odważni by próbować, by kształtować. Ludzie z wartościami, moralnością, wyczuciem proporcji i smaku. Reszta wtedy siedzi cicho i jej nie ma. To ta cześć oportunistyczna, szukająca łatwizny. Płytka, bezrefleksyjna.
    Później stopniowo ta druga cześć, głównie ze względu na swoją masę, objętość i degradujący wpływ na atmosferę – wypiera tę pierwszą grupę.

    Niestety – większość ludzkości, to trwa druga grupa.
    Dlatego warto aby ta pierwsza tworzyła, dawała dobry przykład, niosła ten kaganek.
    A pod jakim szyldem – nieważne ;-)

  • kwisc

    Zabawnie przeczytać ten tekst, a potem przejrzeć twojego bloga :> W ostatnich wpisach nie znalazłem żadnej merytorycznej treści. Pisanie o niczym dla samego pisania. I spoko. Każdy robi co lubi, ale niewiele mi się to różni od reszty naszej wspaniałej rakosfery :>

    • Henrietta91

      Tez tak mysle. Lubie Twoje teksty, ale na Boga, nie rob z siebie jakiejs mega intelektualistki ktora pisze o rzeczach tak kontrowersyjnych i waznych ze wszystkie inne blogi moga calowac Cie po stopach. Masz lekkiego bloga life-stylowego jak 70% polskiej blogosfery, wiec nie wiem po co drama w tym poscie.

  • Gosia

    Miałam z Twoim blogiem różne związki- fascynację, wkurwienie, niechęć, obojętność etc.
    Ale jedno Ci trzeba oddać- że zawsze tu znajdę jakąś nową myśl czy dobrą rozkminkę. Nic wtórnego, tylko świeże rzeczy, zachęcające do myślenia. Bez takiego odczucia, że treść jest wymuszona przez jakiegoś reklamodawcę (serio, jak czytam wpisy na blogach i mam wrażenie, że temat jest totalnie z czapy to już mam pewność ze za rogiem czai się „wpis powstał ze współpracy z blabla”). Nie ma u Ciebie reklam pralek, ani słodko-pierdzących treści, które czytałam już n razy tylko w innej formie.
    Także ten, w sumie po przemyśleniach to chwała Ci.

  • Marcin Zieliński

    Ależ ból dupy, nie zazdroszczę Ci tych poważnych problemów :)

  • Tęczowa

    Czytam Cię od dawna Malv, ale ostatnio niepokojąco zaczynasz obniżać loty. Coraz więcej moralizowania i prezentowania jedynej, słusznej prawdy objawionej. A teraz jeszcze ostentacyjne strzelanie focha …………

  • Zgadzam się z każdym słowem. Widzę, że największy ból dupy mają właśnie „blogierzy”, o których piszesz.
    Określenie „bloger” kojarzy mi się z osobą, która pisze pamiętnik pod publikę, opisując szczegóły swojego prywatnego życia, dzieląc się zdjęciami i filmami w każdym możliwym miejscu, na jakie pozwala jej Internet, a do tego wszystkiego jest przekonana, że kogoś to interesuje. Coś w stylu: “Hej kochani, co tam u was słychać? Mam dla was nowy pościk o tym, jak spędziłam/em weekend i dużo zdjęć pysznego jedzenia, które wystygło, zanim zrobiłam zdjęcie. <3 Śledźcie mnie na snapie, instagramie, twitterze i oczywiście polecajcie fajpejdż na fejsiku. Pamiętajcie, że nie piszę dla siebie, bo to wy jesteście najważniejsi. Wy- moi czytelnicy <3”. Albo filmy, na których rozpakowują paczki z kosmetykami: "Kochani, przepraszam, że nagrywam dopiero teraz, ale miałam urwanie głowy z szukaniem odpowiedniej pasty do zębów i podkładu. Dziś pokaże wam, jak malować rzęsy nową maskarą od firmy xxx, którą dostałam dziś rano." No kurwa. Zabijcie to, zanim złoży jaja.

  • Contempt

    https://uploads.disquscdn.com/images/20280cc601c9ec4bfd8484d97d0df353649d5e9f79f44861d4100fd0c8cbd50d.gif
    Czytanie dyskusji tutaj dostarcza mi rozrywki :D

    Czy będziesz tego chciała, czy nie jesteś blogerką, w końcu prowadzisz stronę, na której wyrażasz swoje myśli szerszej publiczności. Kwestia nomenklatury, może wkrótce pojawi się jakaś nowa definicja do której przypiszesz się sama, lub zostaniesz przypisana, bo społeczeństwo takie jest, że naklei Ci łatkę, bo gdzieś musisz pasować.

    Pytanie, czy nie dało „wypisać się” z tego po cichu?

    Druga sprawa, że żeby żyć z blogowania w tym kraju prawdopodobnie musisz zareklamować tę nieszczęsną pralkę, za coś trzeba jeść. Jeśli ktoś postanawia żyć z pisania, a nie ma przypadkiem milionów na koncie, to trzeba iść na jakiś kompromis – czyli ładnie uśmiechać się do sponsorów i chwytać się tej pralki.

    Ja się z Tobą całkowicie zgadzam w kwestii tego, że w sieci jest masa bezużytecznych, a zwłaszcza szkodliwych treści, które są na TOPie, bo się klikają (tide pods XD). I całkowicie się też zgadzam, że ludzie, którzy w tej topce są mogliby zrobić wiele dobrego, co sprowokowałoby do zatrzymania się czytelników/subskrybentów do zastanowienia się. Pytanie, czy wtedy miałoby to taką siłę przebicia? Czy można obwiniać twórców, że chcą robić rzeczy, które bardziej się klikają? A może to nie twórca kształtuje swoich czytelników, tylko na odwrót – to oni tworzą jego i dlatego ma taką, a nie inną twórczość?

    Bo widzisz Malv, nie każdy ma tak wyjebane na kliknięcia jak Ty ;)

    Have a nice day!

  • Kayn

    Kurczę, w sumie to mi by się nowa pralka przydała. Chyba zostanę blogerem i zacznę zbierać „followersów” :)

  • Aleksandra Ząbek

    W zupełności się z Tobą zgadzam, Malwino i gratuluję odwagi poruszenia tego tematu w sposób bezpośredni i zarazem najtrafniejszy ;)

  • A do tego każdy Poklak to cham, pijak i złodziej. Stereotypy i etykietowanie innych chyba nie przystoi komuś, kto szydzi z powierzchowności blogerów.